Wielki błąd sędziów w Ekstraklasie. "Wynik został wypaczony"

Korona Kielce wygrała 2:1 z Widzewem Łódź po dublecie Morgana Fassbendera. Rafał Rostkowski z TVP Sport nie ma wątpliwości, że drugi z tych goli nie powinien zostać uznany.
Podopieczni Aleksandara Vukovicia chcą walczyć o europejskie puchary, ale w ten weekend musieli przełknąć gorycz porażki. W Łodzi lepsza okazała się Korona Kielce.
Dwukrotnie receptę na defensywę gospodarzy znalazł Morgan Fassbender. Kontrowersje wzbudził jednak drugi gol napastnika Korony.
Rafał Rostkowski z TVP Sport nie ma wątpliwości, że nie powinien on zostać uznany. Snajper był bowiem na pozycji spalonej, a na dodatek faulował rywala.
- Morgan Fassbender złapał za rękę będącego tuż przy nim Sebastiana Bergiera, trzymał go i pociągnął – to wszystko trwało tylko chwilę, ale właśnie tej chwili zabrakło Bergierowi w tej samej akcji zaraz potem, żeby zagrać czy chociaż odbić piłkę po odbiciu jej przez Emila Kornviga albo ewentualnie po strzale… Fassbendera - argumentuje Rostkowski.
- Po dośrodkowaniu Wiktora Długosza i przed strzałem Fassbendera żaden inny zawodnik Korony nie zagrał, nie odbił ani nawet nie dotknął piłki, a żaden zawodnik Widzewa nie posiadał piłki ani jej nie kontrolował i nie zagrał jej w sposób, który mógłby oznaczać skasowanie pozycji spalonej Fassbendera - dodał.
- Ta sytuacja nie powinna budzić niczyich wątpliwości, bo to był spalony wręcz podręcznikowy, modelowy, dosłownie podwójny – zarówno z powodu aktywności napastnika wobec obrońcy, jak i z powodu oddania strzału właśnie przez tego napastnika - podkreślił.