Wielki powrót Hiszpanii, kosmiczny mecz z Anglią! Koszmar Kane'a i Ferrana [WIDEO]

Wielki powrót Hiszpanii, kosmiczny mecz z Anglią! Koszmar Kane'a i Ferrana [WIDEO]
IMAGO / pressfocus
Ale to było dobre! Anglicy i Hiszpanie stworzyli fenomenalne widowisko w hicie Ligi Narodów. Mistrzowie świata triumfowali 3:2 po odwróceniu wyniku. Nie brakowało kuriozalnych goli i dramatu gwiazd linii ataku: Harry'ego Kane'a i Ferrana Torresa.
Mecz medalistów ostatniego mundialu był największym hitem pierwszej kolejki Ligi Narodów. Brązowa na MŚ Anglia podjęła na Wembley złotą Hiszpanię. Składy obu drużyn różniły się od tych wyjściowych z najważniejszych spotkań mundialowych. U gospodarzy pojawili się James Trafford, Myles Lewis-Skelly i Jarell Quansah, u gości m.in. Marc Pubill czy Nico Williams. W ataku od początku obok Williamsa i Lamine'a Yamala zagrał bohater finału, Ferran Torres.
Dalsza część tekstu pod wideo
Pierwszy gol padł zanim minęły dwie minuty - z bramki cieszył się Yamal. Okoliczności były kuriozalne, o co zadbał obrońca gospodarzy Marc Guehi, który pogubił się przy wyprowadzeniu akcji. Pod presją spanikował, niemrawo odwrócił w stronę własnej bramki, a czujny Yamal łatwo zabrał mu piłkę. Po chwili gwiazdor Barcelony cieszył się z gola na 1:0.
Niewiele brakowało, aby po paru minutach był remis. Po akcji innego zawodnika "Barcy", Anthony'ego Gordona, czujnie interweniował Unai Simon. Potem do bramki Anglików trafił Ferran, lecz z pozycji spalonej - gol nie został uznany.
Mecz toczył się w żwawym tempie, a sytuacji nie brakowało. W 16. minucie napastnik PSG zmarnował okazję sam na sam z Traffordem, który zastępował Jordana Pickforda. W 27. minucie znów to zrobił, tym razem kopnął piłkę obok bramki, golkiper nawet nie musiał interweniować.
Pudła Ferrana zemściły się na Hiszpanach. W 36. minucie stratę zanotował Williams, Anglicy ruszyli z kontrą, Gordon świetnie pograł z Bellinghamem i po chwili cieszył się z gola na 1:1.
Zaraz Anglia trafiła na 2:1. Najpierw swoją sytuację zepsuł Kane, ale po chwili Hiszpanie wpakowali gola samobójczego. Po wrzutce Gordona głową uderzył Kane, a stojący przed linią bramkową Marc Cucurella interweniował tak nieporadnie, że udem wbił sobie piłkę do siatki. Niewiarygodne!
Hiszpania miała jeszcze okazję na odpowiedź, próbował aktywny Yamal, ale Trafford wyszedł z tego obronną ręką. Do szatni obie ekipy zeszły zatem przy wyniku 2:1 dla Anglii.
Niedługo po przerwie Wembley było blisko, by fetować trzeciego gola swoich ulubieńców. Po odgwizdanym po interwencji systemu VAR faulu Rodriego na Bellinghamie do rzutu karnego podszedł Kane, ale lekko poślizgnął się przy strzale i przylutował w poprzeczkę, marnując "jedenastkę"!
W 60. minucie na 2:2 powinien trafić Yamal. Powinien, lecz - niczym Ferran w pierwszej połowie - brutalnie się pomylił w stuprocentowej sytuacji. Po chwili Hiszpania zdobyła swoją drugą bramkę; z linii pola karnego idealnie przymierzył dopiero co wprowadzony Alex Baena.
Baena grał jak w transie. W 76. minucie genialnym podaniem wypuścił w bój innego zmiennika, Mikela Oyarzabala, a ten bezbłędną podcinką pokonał Trafforda na 3:2. Ferran Torres może się uczyć.
Więcej bramek nie padło. Ostatni fragment meczu był dość spokojny jak na to, jaki rollercoaster miał miejsce wcześniej, choć w końcówce Simon zatrzymał Bellinghama. Hiszpania ograła Anglię na Wembley 3:2!

Przeczytaj również