Wielkie kłopoty Arsenalu. Beniaminek pokazał kły
Arsenal zdołał jakoś wygrać z Hull City 1:0 (0:0). "Tygrysom" należy jednak oddać, że bardzo dobrze broniły dostępu do własnej bramki.
Arsenal miał spore problemy ze sforsowaniem defensywny przyjezdnych. Co więcej, to właśnie Hull jako pierwsze stworzyło dogodną sytuację. Na posterunku był Raya, który zatrzymał Strouda.
W 42. minucie "Kanonierzy" chcieli rzutu karnego po faulu na Havertzie, ale sędzia odrzucił taką interpretację. Niedługo później Tzolakis popisał się świetną interwencją i odbił strzał Rice'a.
Po zmianie stron urzędujący mistrzowie wcale nie wyglądali lepiej. Przełamali się dopiero w 72. minucie. Po sporym zamieszaniu i kolejnej paradzie Tzolakisa piłka trafiła do Odegaarda, a Norweg zdołał trafić z bliskiej odległości. 1:0.
Następnie Londyńczycy mieli niezłą okazję, aby podwyższyć prowadzenie. Stworzyli świetną akcję zespołową, lecz zawiodła finalizacja. Dobre wyjście z bramki znów zaliczył świetnie dysponowany Tzolakis.
W doliczonym czasie gry "Tygrysy" próbowały zagrozić Arsenalowi dzięki dośrodkowaniom, ale obrona Artety pozostawała bardzo czujna. Nieco kontrowersji dostarczyło też starcie z Madueke, skrzydłowy runął w polu karnym, a sędzia znów nie wskazał na wapno.
Finalnie Arsenal zdołał wygrać 1:0 (0:0) i jest zdecydowanym liderem Premier League. Beniaminek plasuje się na 13. pozycji.