Właściciel Cracovii wyjaśnił, gdzie są pieniądze za Wójcika. "Kibice nie zasługują na dezinformację"

Właściciel Cracovii wyjaśnił, gdzie są pieniądze za Wójcika. "Kibice nie zasługują na dezinformację"
Taco Pecoraro / pressfocus
Robert Platek, większościowy akcjonariusz Cracovii, tłumaczy się ze swoich działań w klubie. Twierdzi, że pokrył całą należność za udziały, a w klubie zostały pieniądze ze sprzedaży Oskara Wójcika.
Wokół Platka narosło sporo wątpliwości. Emocje wokół Amerykanina podgrzały nie tylko wypowiedzi Elżbiety Filipiak, która posiada mniejszościowy pakiet akcji, ale też doniesienia Mateusza Borka. Komentator niedawno stwierdził, że Platek nie zapłacił za swoje udziały, a w dodatku zabrał pieniądze ze sprzedaży Oskara Wójcika do Werderu. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
Platek odniósł się do tych informacji w CANAL+ SPORT. Podkreślał, że nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością.
- To w 100 proc. nieprawda. Pieniądze za Wójcika są w bilansie. Należność również jest w bilansie. Zakup klubu? To była płatność pełnej ceny, a nie płatność ratalna. Kibice nie zasługują na taką dezinformację. (...) Nigdy nie miałem zamiaru sprzedać klubu. Nigdy nie było takiej rozmowy - mówił Platek w CANAL+ SPORT.
- Nie potwierdzę ceny, za którą kupiłem akcje Cracovii. Nie ma powodu, by to robić. Jedno trzeba wiedzieć: wszystko zostało zapłaciłem gotówką. Zainwestowałem swoje pieniądze. Kupiłem 80 proc. akcji Cracovii za własne środki - dodawał.
Platek odniósł się też do twierdzeń o tym, że chce zarabiać na sprzedaży zawodników. Przekonuje, że nie taki jest cel jego obecności w Cracovii.
- Nigdy nie było intencji, by wyprzedawać zawodników. Nie chcieliśmy sprzedawać wójcika. To on chciał zrobić kolejny krok i przejść do Werderu. My go nie wypychaliśmy. To Werder zadzwonił do nas. Jeśli 22-latek chce spróbować czegos nowego, to dajesz mu szansę. Nie próbujemy aktywnie sprzedawać kluczowych zawodników - powtórzył Platek.
- Pieniądze ze sprzedaży zawodników idą w dwa miejsca: pokrywają część klubowego deficytu oraz są przenaczane na transfery i pensje. Jeśli mówimy o sprzedaży Wójcika czy Filipa Stojilkovicia, to nie znaczy, że klub zarabia, ale pokrywa część kosztów - tłumaczy biznesmen.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 00:03
Źródło: CANAL+ SPORT

Dyskusja

Przeczytaj również