Włoski piłkarz zmarł tuż po transferze. Wielka tragedia

Nie żyje Luca Aluisi. Włoski piłkarz zmarł niedługo przed rozpoczęciem treningów w nowym klubie.
Tego lata Luca Aluisi dopiął przenosiny z Marty do ASD Castell'Azzara. Lada dzień pomocnik miał rozpocząć przygodę w nowym klubie z niższych lig włoskich.
Na kilka godzin przed pierwszym treningiem 30-letniego Włocha w nowych barwach doszło jednak do wielkiego dramatu. O szczegółach informuje Daily Mail.
Zawodnik przebywał w domu razem ze swoją matką. W pewnym momencie źle się poczuł i stracił przytomność, kobieta błyskawicznie zadzwoniła po pomoc.
Ratownicy medyczni szybko zjawili się na miejscu. W międzyczasie kobieta prowadziła reanimację swojego syna. Niestety, życia Aluisiego nie udało się uratować, co potwierdził jego nowy klub.
- Jesteśmy głęboko wstrząśnięci tragiczną wiadomością o śmierci Luki Aluisiego. Młody zawodnik był gotowy założyć naszą koszulkę i z wielkim entuzjazmem rozpocząć nową sportową przygodę. Każdy trening, każdy mecz, każdy gol: Luca zawsze będzie z nami. Żegnaj, Luca - czytamy.
- To doprawdy szokująca wiadomość. Grał z nami od dziecka, zawsze wykazując się pasją i poświęceniem. Był miłym i wrażliwym chłopcem, aktywnie angażującym się w miejscowe inicjatywy. Wszyscy będziemy o nim pamiętać - ze łzami w oczach oznajmił prezes Marty Massimo Natali.
W regionie Viterbo, gdzie mieszkał Aluisi, część spotkań rozpoczęła się od minuty ciszy poświęconej jego pamięci. Koledzy chcą zaś zadedykować mu premierowe bramki zdobyte w nowych rozgrywkach.