Wojna z udziałem Richarlisona trwa. Brazylijczyk poparł krytykę De Zerbiego
Nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja Richarlisona w Tottenhamie miała ulec poprawie. Piłkarz swoją aktywnością w social mediach jedynie dolewa oliwy do ognia.
Pod koniec minionego okienka Richarlison był przymierzany do powrotu do Evertonu. Tottenham chciał sprowadzić w jego miejsce gwiazdę "The Toffees", Ilimana Ndiaye. Ostatecznie Senegalczyk trafił do Manchesteru City, a cała transakcja upadła.
Po negocjacyjnym fiasku Brazylijczyk publicznie skrytykował swój klub. Konflikt nabrał tempa, gdy Roberto De Zerbi postanowił nie zgłaszać piłkarza do rozgrywek Premier League. Wykluczył go także z Pucharu Ligi Angielskiej.
Richarlison został zesłany do drużyny rezerw. W ubiegłym tygodniu zanotował pierwszy występ po wybuchu konfliktu, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ.
W ostatnich dniach w programie The Overlap Daily krytycznie o decyzji De Zerbiego wypowiedział się były napastnik Evertonu, Duncan Ferguson. Brazylijczyk udostępnił jego słowa na swoim profilu na Instagramie, zgadzając się z nimi.
- Nie odstawia się takiego zawodnika od zespołu. Chyba, że wydarzyło się coś naprawdę poważnego: albo uderzył trenera, albo doszło do ostrej bójki na treningu - powiedział Ferguson.
- Dziękuję Duncanie Fergusonie, masz rację - napisał Brazylijczyk.
O reakcję piłkarza zapytano De Zerbiego. Szkoleniowiec nie chciał szerzej wypowiadać się na ten temat i zaznaczył, że skupia się na poniedziałkowym starciu z Coventry.
- To już nie mój problem. (…) Wiem, że jako trener muszę wspierać zawodników i brać na siebie odpowiedzialność, nawet jeśli dana sytuacja nie wynika z mojej winy. Nie podejmowałem żadnych decyzji w tej sprawie. Jeśli chce ze mną porozmawiać, może mnie znaleźć w moim gabinecie do godziny 20:30. Nie chcę jednak więcej o tym rozmawiać, ponieważ skupiam się na meczu z Coventry - powiedział szkoleniowiec.