Wrze w Rumunii, Hagi już pytany o dymisję. "Jesteśmy w kategorii śmieci"
Burza w Rumunii po klęsce 0:6 z Polską. Gheroghe Hagi już usłyszał pytanie, czy zamierza podać się do dymisji. Na razie ograniczył się do złożenia przeprosin za fatalny występ kadry.
Rumuni w tej edycji Ligi Narodów przegrali wszystkie trzy mecze. Klęska z Polską wywołała histerię w tamtejszych mediach. Padają w nich słowa o "historycznej kompromitacji", "upokorzeniu", czy "rzezi".
- Zmasakrowani w Warszawie: jesteśmy w kategorii śmieci europejskiej piłki nożnej! - pisał nawet serwis gsp.ro.
Hagi tuż po meczu w Warszawie musiał mierzyć się z trudnymi pytaniami. Jedno z nich dotyczyło tego, czy zamierza podać się do dymisji.
- Nie ma sensu rozmawiać o tych sprawach w tym momencie. Ból jest zbyt wielki, a nasze myśli skupiają się wyłącznie na meczu, na tej porażce, która bardzo nas boli. Jutro wracamy do domu, musimy być razem. Mamy jeszcze dwa dni do meczu i myślimy tylko o spotkaniu ze Szwecją - powiedział Hagi.
Polacy do przerwy prowadzili tylko 1:0. Dwa gole wbili tuż po przerwie. Rumunom ostatecznie podcięło to skrzydła.
- W przerwie chciałem przekazać im pewność siebie, powiedziałem, co musimy zrobić. Musieliśmy grać znacznie prościej, a w ofensywie znacznie bardziej bezpośrednio. Musieliśmy dobrze ustawić się w defensywie, ponieważ wiedzieliśmy, że będą nas dominować. Padły te gole i wszystko się rozsypało... - żałował Hagi.
- Boli. To bolesny wynik. Cała Rumunia jest smutna. Przepraszamy! - podsumował "Maradona Karpat".
Oglądaj program po Polska - Rumunia na kanale Meczyki:
