Wstrząs w polskiej piłce. Sędzia przejechał się po PZPN-ie. "Ocena spalonego to wróżenie z fusów"

Wstrząs w polskiej piłce. Sędzia przejechał się po PZPN-ie. "Ocena spalonego to wróżenie z fusów"
Kacper Pacocha / pressfocus
Paweł Sokolnicki uderzył pięścią w stół. Były asystent Szymona Marciniaka wysłał maila do PZPN-u, w którym ujawnia prawdę o funkcjonowaniu Centrum VAR - sztandarowej inwestycji federacji.
Centrum VAR zostało oficjalnie otworzone 23 lipca bieżącego roku. Inaugurację zaplanowano jednak wcześniej, bo na finał Pucharu Polski między Górnikiem Zabrze i Rakowem Częstochowa. Problem w tym, że łączności nie było.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Podczas finału Pucharu Polski tak hucznie ogłoszonego jako sukces systemu VAR w funkcjonowaniu Centrum VAR nie było łączności, więc de facto mecz był "robiony" na starych zasadach "busowych" - napisał Paweł Sokolnicki w mailu skierowanym do PZPN-u.
Były asystent sędziego Marciniaka zwraca też uwagę na wiele innych problemów związanych z Centrum VAR oraz całym systemem szkolenia arbitrów. Okazuje się między innymi, że w Polsce nie ma obiecanej technologii pozwalającej na błyskawiczną analizę spalonego.
- Ocena spalonego stanowi bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną ocenę stanu faktycznego na boisku (system obsługuje tylko jedną kamerę na połowie wyłączając z tego procesu GLT kamera , tzw bramkową w rysowaniu linii, która jest kluczowa w sytuacjach w polu karnym , a w szczególności w polu bramkowym), a na oko to wiecie Panowie co można zrobić… System SOAT czyli tzw. ściany w półautomatycznego spalonego nie istnieje, jest nieprzygotowany, co stanowi pytanie do osób podpisujących umowę na obsługę tego systemu, dlaczego tak ważnego zapisu nie ma w umowie od początku funkcjonowania centrum VAR - twierdzi Sokolnicki w punkcie trzecim i czwartym swojego listu.
Pozostałe uwagi arbitra również są wstrząsające. Całość listu opublikowało Weszło.com i tam znajdziecie pełną publikację.
- Operatorzy nie posiadają wystarczającej wiedzy i umiejętności (nie z ich winy), która stanowi podstawę w obsłudze systemu jak ma to miejsce w porównaniu do operatorów z innych krajów używających tego systemu. Mimo, że są to byli sędziowie, to niestety zdolności operacyjnych/specjalistycznych podczas pracy nad tak zaawansowanym systemem nie sposób nabyć w ciągu jednej soboty - czytamy w punkcie drugim.
- Szkoleniowcy VAR nigdy wcześniej nie mieli nic wspólnego z pracą w tym systemie, a swoje doświadczenia zbierają podczas pracy na żywym organizmie , co i tak nie oddaje specyfiki pracy i lat doświadczeń spędzonych podczas pracy na przeciwko monitora VAR - stanowi piąty.
- Szkolenia sędziów to fikcja nie mająca nic wspólnego z profesjonalnym zarządzaniem, czynni sędziowie z nabytym doświadczeniem „varowskim” przekazują większą wiedzę niż osoby odpowiedzialne za ten proces. Więcej pracy wykonałem w tym zakresie przed startem jednego turnieju niż całe Kolegium Sędziów razem wzięte przez wszystkie lata. Chyba, że przyjmiemy, że obejrzenie jednego czy dwóch klipów przed startem Ekstraklasy, porozmawianie między sobą i powrót kilkaset kilometrów do domu to fachowe i kompetentne podejście do obowiązków - mówi dziesiąty z jedenastu.
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 12:35
Źródło: Weszło.com

Przeczytaj również