Wstrząsające szczegóły tragedii w Hiszpanii. Właściciel klubu ujawnia

Śmierć Jesusa de Miguela była ogromnym wstrząsem dla piłkarskiej Hiszpanii. W rozmowie z Cadena SER o wstrząsających kulisach tragedii odpowiedział większościowy udziałowiec CD Tenerife, Rayco Garcia.
W 97. minucie poniedziałkowego meczu Tenerife z FC Andorrą De Miguel został sfaulowany przez Jesusa Owono. Jak się okazuje, wszystko z trybun obserwowała żona piłkarza, która była tam z roczną córeczką.
O wstrząsających szczegółach w rozmowie z Cadena SER opowiedział większościowy udziałowiec Tenerife, Rayco Garcia. To on towarzyszył rodzinie zawodnika w najtrudniejszych chwilach.
- Było właściwe, żebym jako większościowy udziałowiec był przy rodzinie w dobrych i trudnych chwilach. Musiałem dać im wsparcie od pierwszej minuty. Był tutaj tylko z żoną i córką. Mieszkali sami. Jesteśmy ich rodziną bezpośrednio i pośrednio - powiedział Garcia.
- Kiedy przyjechaliśmy do szpitala, powiedziano nam, że po schłodzeniu ciała o trzy stopnie może rozpocząć się proces obronny organizmu. Niestety, później usłyszeliśmy, że wiadomości otrzymamy dopiero następnego dnia. O trzeciej nad ranem poproszono nas, żebyśmy przyjechali, bo jego stan się pogorszył. O ósmej rano, niestety, odszedł - ujawnił.
Teraz klub poprosił o przełożenie dwóch najbliższych meczów ligowych. Cała drużyna ma uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu tragicznie zmarłego kolegi.
- Cała drużyna, bez wyjątku, pojedzie do Navahermosa. Potem wrócimy na Teneryfę, a zawodnicy dostaną wolne, żeby mogli przeżyć i zrozumieć to, co się stało. W sobotę na Heliodoro chcemy zorganizować uroczystość ku jego pamięci - przyznał Garcia.