"Wstyd by mi było to powiedzieć". Gwiazdor Widzewa nie gryzie się w język

"Wstyd by mi było to powiedzieć". Gwiazdor Widzewa nie gryzie się w język
Dawid Figura / pressfocus
Antoni - Obrębski
Antoni ObrębskiDzisiaj · 14:00
Widzew Łódź pokonał Wisłę Płock i pierwszy raz w tym roku mógł cieszyć się ze zwycięstwa. Cennego, bo pozwalającego póki co wydostać się ze strefy spadkowej. Sebastian Bergier, jeden z bohaterów Łodzian, w pomeczowej rozmowie z Meczyki.pl nie popadał mimo wszystko w hurraoptymizm. 26-latka zapytaliśmy choćby o rzut karny, żółtą kartkę czy ambicje Widzewa.
Widzew Łódź po wyjazdowym zwycięstwie 2:0 nad Wisłą Płock przesunął się na 14. pozycję w tabeli, wychodząc tym samym ze strefy spadkowej. Jednocześnie gąszcz w dole tabeli jest tak duży, że nad ostatnią Termaliką drużyna Igora Jovicevica ma tylko trzy punkty przewagi. Widzew w meczu z “Nafciarzami” pokazał się jednak ze znacznie lepszej strony, nie tylko wygrywając, ale będąc drużyną wyraźnie lepszą. Samo spotkanie przy lepszej skuteczności gości mogło skończyć się bardziej okazałym zwycięstwem.
Dalsza część tekstu pod wideo
Sebastian Bergier po meczu pojawił się w strefie mieszanej, najpierw oceniając spotkanie ze swojej perspektywy, a potem odpowiadając także na liczne pytania Antoniego Obrębskiego z Meczyki.pl.
Sebastian Bergier: Dzisiaj naprawdę widać było drużynę. Może w tych poprzednich meczach brakowało charakteru, który dzisiaj pokazaliśmy. Od tego też powinno się zaczynać. Stworzyliśmy dużo sytuacji, czego nie robiliśmy w poprzednich meczach. Myślę, że też przyjemnie się nas dzisiaj oglądało i mogliśmy wygrać więcej, niż 2:0.
ANTONI OBRĘBSKI, MECZYKI.PL: Jakby Pan ocenił słuszność żółtej kartki dla Pana?
Ciężko mi powiedzieć. Sędzia ocenił to jako prowokację z mojej strony w kierunku kibiców, a ja po prostu się cieszyłem, nie powiedziałem im nic złego. Po prostu rozwarłem ramiona jak najszerzej i cieszyłem się z gola. Może sędzia to inaczej odebrał, może myślał, że coś powiedziałem. Niestety jest to czwarta żółta kartka i teraz muszę ponieść konsekwencje.
Co się stało przed rzutem karnym?
Rafał Leszczyński rozkopywał punkt karny, niszczył boisko i wiadomo, że tak nie wolno. Mariusz Fornalczyk podszedł do niego, żeby tego nie robił i wywiązała się sprzeczka. Pokazaliśmy jedność i tyle.
A jak Pan oceni samą sytuację z rzutem karnym?
Uderzyłem piłkę głową i ta spadła na rękę obrońcy. Trochę niewdzięczna sytuacja, bo dostał w tył ręki, ale niestety dla niego ta ręka była obok ciała, a nie zaraz przy nim, więc myślę, że karny prawidłowy.
Rafał Leszczyński zwracał przed chwilą uwagę na to, że piłkarz musi mieć gdzieś rękę przy wyskoku, i że sędziowie w wielu sytuacjach są niekonsekwentni, jak chodzi o zagrania ręką. Jak się Pan ustosunkuje do tych słów?
Zawsze strona poszkodowana będzie niezadowolona. Ja jestem zadowolony nawet podwójnie, bo nie dość, że należał nam się rzut karny, to ja też je wykonuję. Strzeliłem dzięki temu kolejnego gola. A wracając do ręki, myślę że ona była ułożona nienaturalnie. Znamy zasady, wiadomo, że jeśli ręka nie przylega do ciała, to można narazić się na rzut karny.
11 bramka w tym sezonie. Myśli Pan o tym, by być najskuteczniejszym Polakiem w sezonie albo królem strzelców?
To są cele długoterminowe, ale myślę, że każdy chce być najlepszy. Ja też gram po to, żeby być mistrzem Polski, żeby strzelać gole. Zobaczymy, teraz będę odpoczywał, ale jest jeszcze dużo spotkań, więc mam nadzieję, że po przerwie uda mi się strzelić gola z gry.
Kibice śpiewali “Widzew mistrzem Polski”, a wy wyszliście ze strefy spadkowej. Czy to przedostanie się ponad kreskę, zmienia patrzenie na to, co Was czeka w tym sezonie?
Nie, to tylko jeden mecz. Różnice punktowe są małe, wszystko może się zmienić z meczu na mecz. Teraz jesteśmy poza strefą spadkową, ale jedna kolejka i możemy spaść nawet na ostatnie miejsce. Musimy stąpać twardo po ziemi i nie odlatywać, bo to tylko jeden mecz. Czekają nas kolejne spotkania i mam nadzieję, że będziemy wyglądać przynajmniej tak dobrze, jak dzisiaj.
Wasz rzecznik powiedział, że pierwsza bramka była ważna. Ja mam wrażenie, że trochę Was odblokowała, na przykład Osman Bukari wyglądał dzisiaj dużo lepiej. Jak wiele znaczył dla Was ten gol?
Zawsze bramki czy zwycięstwa podnoszą pewność siebie. Na pewno nie jest łatwo podnieść się z tego miejsca, w którym byliśmy. Chwała za to drużynie, naprawdę było widać jedność. Myślę, że było to też widoczne pod koniec poprzedniej rundy. Tak powinien wyglądać Widzew.
Presja w Widzewie jest, ale czy te pieniądze, które Widzew zaczął wydawać, zwielokrotniły ją?
Nie. Dla mnie presja to jest przywilej, że mogę być w tym klubie. Myślę, że wielu chciałoby być na moim miejscu w Widzewie. Są perspektywy, są oczekiwania i musimy zrobić wszystko, żeby ten sezon jak najlepiej skończyć i być jak najdalej od strefy spadkowej.
Wie Pan, jaką serię Widzew dzisiaj zakończył?
Na pewno trzech meczów bez zwycięstwa, ale domyślam się, że może chodzić też o coś innego.
To też, ale jesteście pierwszą drużyną, która w tym sezonie strzeliła Wiśle Płock przynajmniej dwa gole.
Też tak myślałem, bo śledząc mecze Wisły nie przypominam sobie takiego meczu. Wisła jest bardzo dobrze zorganizowana w defensywie, więc chwała drużynie za to, że dzisiaj stworzyła sobie tyle sytuacji.
Można porównać ten mecz do tego z GKS-em?
Myślę, że to były inne mecze. Z “Gieksą” mieliśmy tę piłkę, ale nic z tego nie wynikało. Graliśmy z jednej strony na drugą i to nas usypiało. Ja naprawdę mogłem się nudzić, bo nie miałem wielu piłek i sytuacji, a tutaj ciągle coś się działo. Ja też staram się swoją grą napędzać drużynę. Chcę pokazywać “jaja” i zaczynać pressing, dawać kolegom sygnał.
Zamiana koszulki z Łukaszem Sekulskim - spontaniczna akcja czy coś planowanego?
Ja zawsze lubię się wymienić koszulkami po meczu. Łukasza znam, graliśmy w pierwszej lidze i Ekstraklasie, cenię go jako napastnika, więc stąd ten pomysł.
Celem Widzewa jest utrzymanie, a może w ogóle nie wyznaczacie sobie tego typu celu?
Naszym celem jest po prostu punktowanie i pójście w górę tabeli. Wstyd by mi było powiedzieć, że walczymy o utrzymanie, ale takie są realia. Jesteśmy w takim okresie, że musimy z tego wyjść i oddalić się jak najbardziej od strefy spadkowej.

Przeczytaj również