"Wycieranie podłogi autorytetem". Tak Sopić potraktował kapitana Widzewa
Zeljko Sopić nie jest już szkoleniowcem Widzewa Łódź. Chorwat miał opinię człowieka trudnego we współpracy, co zdają się potwierdzać najnowsze doniesienia.
Zaledwie pół roku trwała kadencja Zeljko Sopicia w Widzewie. Szkoleniowca zwolniono po 15 meczach, w których przegrał osiem razy. Powodem takiej decyzji nie były jednak wyłącznie wyniki, co opisywaliśmy TUTAJ.
Chorwatowi zarzucano między innymi złą komunikację, choćby w kwestii stanu kadry lub możliwości infrastrukturalnych łodzian. Okazało się również, że trener nie dogadywał się z przynajmniej dwoma zawodnikami - Bartłomiejem Pawłowskim i Rafałem Gikiewiczem.
Golkiper nagle stracił miejsce w wyjściowym składzie, zastąpił go Maciej Kikolski. Pawłowski zaś, będący kapitanem Widzewa, został... wyrzucony do kosza. Nietypowa sytuacja miała miejsce podczas meczu z Wisłą Płock (1:1).
- W meczu z Wisłą Płock został zdjęty w przerwie, a w szatni zmasakrowany przez trenera. Choćby sytuacja z tablicą taktyczną. Na tablicy było jedenaście magnesów. Sopić wziął ten odpowiadający Pawłowskiemu, popatrzył na niego i powiedział: "Szansa była, szansa poszła". I wrzucił Pawłowskiego do kosza, dosłownie. Czy wycieranie podłogi autorytetem kapitana i jednej z najważniejszych postaci klubu to dobry sposób na budowanie autorytetu w szatni? - ujawnił Bartłomiej Stańdo na kanale Sektor Widzew.
Dla Pawłowskiego był to w istocie pierwszy i ostatni występ w wyjściowym składzie w tym sezonie. 32-latek uzbierał łącznie 67 minut w pierwszej drużynie. Z Zagłębiem Lubin (1:0) i Jagiellonią (2:3) grał "ogony".
Doświadczony piłkarz uchodzi za jedną z najważniejszych postaci w szatni Widzewa. Jego łączny bilans w łódzkim klubie to 98 spotkań, 29 goli i 13 asyst.