Z 1:4 na 5:4! Kolejna kompromitacja niedoszłego klubu Reguły
Marcel Reguła nie zgodził się na transfer do Burnley. Wydawało się, że "The Clarets" będą walczyć o rychły powrót do Premier League, ale mają gigantyczne problemy, co pokazali w kolejnym spotkaniu.
Sobotni bój z Cardiff City rozpoczął się bardzo dobrze z perspektywy Burnley. Goście otworzyli wynik w 15. minucie, gdy trafił Hountondji. Niedługo później podwyższył Edwards, a po stronie gospodarzy odpowiedział Tanner. Było 2:1 dla "The Clarets".
Po zmianie stron spadkowicz wyglądał jeszcze lepiej. W 55. minucie bramkę dołożył Ramazani, a gdy do własnej siatki trafił Robertson, było już 4:1. Spotkanie wydawało się zamknięte.
Wtedy jednak ekipa z Walii rozpoczęła imponującą remontadę. W 65. minucie trafił Salech, następnie rzut karny wykorzystał Moylan. W 82. minucie Salech skompletował dublet i mieliśmy remis.
Cardiff nie powiedziało ostatniego słowa. W 94. minucie wynik rozstrzygnął Robertson. Pechowiec stał się bohaterem, gospodarze prowadzili.
Finalnie Walijczycy wygrali ten szalony mecz 5:4 (1:2) i zajmują 14. miejsce w tabeli. Burnley plasuje się dopiero na 22. miejscu i traci aż pięć "oczek" do bezpiecznej strefy.