Z 2:1 na 2:4! Fatalna porażka Milanu, hat-trick byłego gracza Juventusu

AC Milan poniósł pierwszą porażkę w trwającym sezonie Serie A. Prowadząc przez długi czas 2:1, ostatecznie przegrał z Bologną 2:4. W drugiej połowie piłkarze Rubena Amorima przeżyli istny koszmar.
Przed środowym spotkaniem Milan zanotował pięć zwycięstw i trzy remisy, nie ponosząc ani jednej porażki w Serie A. Bologna do tej pory prezentowała się znacznie gorzej - po dwóch wygranych, dwóch remisach i czterech porażkach zajmowała 13. miejsce w tabeli.
Starcie w Mediolanie w wyjściowym składzie rozpoczął Łukasz Skorupski. Już w ósmej minucie jego drużyna wyszła na prowadzenie. Nadir Zortea odnalazł w polu karnym rywali byłego gracza Juventusu, Samuela Mbangulę, który miał mnóstwo miejsca i trafił do siatki.
Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. W 14. minucie defensywa Bologni popełniła błąd w wyprowadzaniu piłki. Futbolówka trafiła pod nogi Alphadjo Cisse, który bez najmniejszych problemów trafił na 1:1.
Niecały kwadrans później genialny 20-latek mógł cieszyć się z dubletu. W 27. minucie Fikayo Tomori wstrzelił piłkę w pole karne, a ten jedynie dołożył nogę i pokonał Skorupskiego. Do przerwy Milan prowadził 2:1.
W drugiej połowie gospodarze znaleźli się w tarapatach. W 60. minucie Davide Bartesaghi zanotował fatalną interwencję po rzucie wolnym rywali i wbił piłkę do własnej bramki. Na tablicy wyników widniał remis 2:2.
Zaledwie dwie minuty później po nieporozumieniu w defensywie Milanu rywale prowadzili 3:2. Juan Miranda posłał centrę, która przecięła niemal całe pole karne i doleciała do Mbanguli. Belg dokończył dzieła zniszczenia i trafił do siatki.
W 86. minucie Mbangula skompletował hat-tricka, wbijając gwóźdź do trumny Milanu. Jens Odgaard wyłożył mu piłkę w kontrze, a ten z łatwością zdobył kolejną bramkę. Niezłe okazje miał jeszcze Francesco Camarda. Ostatecznie Bologna zwyciężyła 4:2.