Zagłębie Lubin szykuje się do ruchów kadrowych. "Na mojej liście jest 8-10 osób"
Zagłębie Lubin nie ma dyrektora sportowego. Jacek Bednarz, prezes klubu, wyjaśnił, jak w tej sytuacji "Miedziowi" przeprowadzą zimowe ruchy kadrowe.
Ostatnim dyrektorem sportowym Zagłębia był Rafał Ulatowski, który rozstał się z klubem na początku września. Od dwóch miesięcy na kluczowym stanowisku w klubie jest wakat.
Na rychłą zmianę się nie zanosi. Bednarz przyznał, że klub przynajmniej do końca roku będzie funkcjonował w obecny sposób.
- Mam optymalnego kandydata na to stanowisko. Do końca roku będziemy czekali z decyzją. Jesteśmy przed bardzo ważnym momentem. Czekamy bowiem na podpisanie nowej umowy z naszym głównym sponsorem, czyli KGHM - może na rok lub dłużej. Wtedy określi się też poziom naszych przychodów i wtedy podejmiemy decyzję - powiedział Bednarz w CANAL+ SPORT.
- Mam spore doświadczenie jako dyrektor sportowy. Póki co tę funkcję rozdzieliliśmy między mnie, trenera Leszka Ojrzyńskiego, głównego skauta Wojciecha Śmiecha i Krzysztofa Paluszka. Tworzymy grupę, która siada i dyskutuje. Myślę, że do zimowego okna się przygotujemy i ono nie będzie w naszym wykonaniu złe - dodał prezes Zagłębia.
Kibice "Miedziowych" nie powinni nastawiać się na to, że ich klub przeprowadzi zimą wiele transferów z zewnątrz. Bednarz zasugerował, że pierwsza drużyna będzie wzmacniana głównie zawodnikami będącymi już w klubie.
- Przejrzałem rezerwy i zespół U-19. Tam jest dużo dobrego materiału. Na mojej liście jest 8-10 osób. Zachęcam, żeby trenera Leszka Ojrzyńskiego "niepokoili", zmuszali, by brał ich pod uwagę i wystawiał. Tak było z Mateuszem Dziewiatowskim - podkreśla Bednarz.