Gracz Jagiellonii wybuchł po porażce. Sędzia na celowniku
Jagiellonia przegrała 0:3 z Anderlechtem. Po wysokiej porażce w Lidze Europy Ousmane Sow nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra, o czym opowiedział na antenie Polsatu Sport.
Anderlecht był wyraźnie lepszym zespołem podczas czwartkowej potyczki w Białymstoku. Jagiellonia miała momenty, pojedyncze okazje, ale na przestrzeni całego spotkania uwidoczniła się przewaga ekipy Vitora Bruno, która zwyciężyła 3:0.
Jagiellonia ma problem z powrotem na właściwe tory. Teraz przegrała w Europie, a w Ekstraklasie nie zdobyła ani jednego punktu w poprzednich czterech kolejkach.
- Zagraliśmy z bardzo dobrym zespołem. Musimy mieć więcej pewności siebie na boisku, jeśli chcemy stawiać czoła takim rywalom. Teraz znajdujemy się w trudnym momencie, ale musimy iść naprzód - podkreślił Sow na antenie Polsatu Sport.
Francuz skomentował też decyzję sędziego Ondreja Berki. W drugiej połowie Sow dostał piłkę na wolne pole i mógł stanąć oko w oko z bramkarzem. Przewrócił się jednak po starciu z Giulianem Biancone. Zawodnik Jagiellonii sugerował, że rywal powinien obejrzeć czerwoną kartkę, ale arbiter nie odgwizdał nawet faulu.
- Upadłem, bo obrońca mnie dotknął. Jestem pewien, że był kontakt. Gdyby go nie było, to bym nie upadł i mógłbym strzelić gola. Nie wiem, dlaczego sędzia podjął taką decyzję, nie wiem, czemu nie pokazał czerwonej kartki - dodał.
Ekipa Adriana Siemieńca wróci do gry w niedzielę o 14:45. Zmierzy się wtedy z Wisłą Płock.
Oglądaj program o Lidze Europy na kanale Meczyki:
