Tak Feyenoord traktował Walemarka. "Musiałem znosić wiele rzeczy"

Tak Feyenoord traktował Walemarka. "Musiałem znosić wiele rzeczy"
Przemyslaw Szyszka / pressfocus
Patrik Walemark ma za sobą trudny czas spędzony w Feyenoordzie Rotterdam. Szwed przyznał, że był tam źle traktowany.
Walemark świetnie rozpoczął obecny sezon. W szesnastu meczach Lecha strzelił osiem goli i zaliczył pięć asyst. Dzięki temu został powołany do reprezentacji Szwecji.
Dalsza część tekstu pod wideo
25-latek trafił do Lecha z Feyenoordu. Pobyt w klubie z Rotterdamu wspomina bardzo źle. Powodem jest specyficzne traktowanie ze strony pracowników klubu.
- Kiedy wyjeżdżasz za granicę, masz do przyswojenia bardzo dużo rzeczy. Wydaje ci się, że wszystko, co mówią ci inni, jest prawdą objawioną. Bardzo dokładnie stosowałem się do wszystkiego i wszystko brałem do siebie. Wtedy człowiek zatraca samego siebie - twierdzi Walemark.
- Cały czas skupiano się na tym, co było nie tak. Nie tylko na grze na boisku, ale również na tym, co działo się poza nim. Musiałem znosić wiele różnych rzeczy. Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, zdaję sobie sprawę, że brałem do siebie zdecydowanie za dużo - dodał skrzydłowy Lecha.
- Czułem, jakby cały czas mnie testowali. „Jak on zareaguje?”. Chodziło o wszystko - od tego, że uważali, że rano źle ułożyłem włosy, po wiele innych rzeczy. Cały czas jakieś drobiazgi. Jeśli uznali, że podczas śniadania wyglądam na zmęczonego, od razu miałem iść na spotkanie. To były reprymendy - podkreśla Walemark.
Szwed uważa, że nie był wystarczająco dojrzały, żeby poradzić sobie z presją wywieraną przez były klub. Przekonuje, że teraz byłoby lepiej.
- Wtedy uważałem, że wszystko, co robi Feyenoord, jest świętością. Kiedy byłem młodszy, bardzo mocno utożsamiałem się z tym, jak wyglądała moja gra w piłkę. Później nauczyłem się trochę to rozdzielać. Kariera to jedno, a życie prywatne to coś zupełnie innego. Wtedy jednak te dwie rzeczy bardzo mocno się ze sobą łączyły - podkreśla Walemark.
- Nauczyłem się już, że trzeba słuchać własnego instynktu. Tak naprawdę wewnętrznie czułem, co jest właściwe. Mimo to słuchałem tego, co wszyscy inni uważali i myśleli, bo oni tak długo funkcjonowali w tym środowisku. Najważniejsze, o czym trzeba pamiętać, to być sobą. W Polsce odnalazłem spokój w życiu, a jednocześnie przez dłuższy czas udaje mi się również pozostawać zdrowym i omijać kontuzje - zakończył piłkarz Lecha.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 17:31
Źródło: Aftonbladet

Dyskusja

Przeczytaj również