Zieliński nie wytrzymał po laniu od Lecha. "Czuję wkur***nie. Czarna dziura"
Jacek Zieliński nie będzie dobrze wspominał niedzielnego meczu Lecha Poznań z Koroną Kielce. Na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec nie gryzł się w język.
Kielczanie przy Bułgarskiej już po sześciu minutach przegrywali 0:2. To był jednak dopiero początek. Ostatecznie skończyło się wygraną Lecha 6:1. Jacek Zieliński na konferencji prasowej szczerze ocenił swój zespół.
- Myślę, że gdybym zaczął rozwodzić się na tym, co działo się na boisku, to wygłupiłbym się i rozbawił słuchaczy. Trzeba pogratulować Lechowi dobrego meczu. Zdeklasowali nas. Nie ma dyskusji, żadnego alibi. Trzeba pochylić głowę z pokorą. Dostaliśmy sześć razy w twarz. Dostaliśmy mnóstwo ciosów. Byliśmy tylko tłem dla rywali. Przed nami długa, smutna podróż. Musimy odbudować się na kolejny mecz. On daje szansę na rewanż, rehabilitację, na jakieś odbudowanie reputacji. Musimy nad tym pracować - powiedział Zieliński na konferencji prasowej, cytowany przez Damiana Wysockiego z portalu wKielcach.info.
- Pierwsze pięć minut jest do zapomnienia. To czarna dziura. Nie będę na gorąco niczego tłumaczył. Dla mnie było to niezrozumiałe. Początek zagraliśmy jak dzieci we mgle. Dwie bliźniacze akcje, bez reakcji i krycia. Dwa świetne zagrania, ale nas tam nie było - ocenił.
- Nie czuję bezradności, bardziej żal, złość i słowo, które powinno zostać wykropkowane. Wkur***nie. Przepraszam - dodał.
Zieliński pochwalił tylko jednego ze swoich podopiecznych. Z dobrej strony pokazał się Camilo Mena. To właśnie ten piłkarz zdobył honorową bramkę dla Korony.
- Czym mamy być zmęczeni? Wystawiłem ludzi, którzy najlepiej wyglądali w tygodniu pod względem piłkarskim. W tym oceanie negatywów sztuką jest znaleźć pozytyw. W obrazie tej biedy dobry występ Camilo Meny, który ciągnął ten zespół. Może gdyby miał jakąś podpórkę, to byłoby lepiej. To był chłopak, który chciał - zakończył.