Zieliński o zadymie w Radomiu. "Stał przede mną człowiek wymachujący pięścią"
Mecz Radomiaka z Koroną zakończył się potężną awanturą. Swoją wersję wydarzeń przedstawił trener gości Jacek Zieliński.
Korona wygrała w Radomiu 2:0. Nie zobaczyli tego jej kibice, na których ciążył zakaz wyjazdowy wydany trzy lata temu. Jego wykonanie zostało odłożone w czasie, bo z powodu budowy stadionu Radomiak nie przyjmował zorganizowanych grup kibiców gości.
Po zakończeniu spotkania piłkarze Korony cieszyli się ze zwycięstwa pod pustym sektorem gości. Wtedy wybuchła awantura: pracownik klubu z Kielc został trafiony rzuconą z trybun butelką, a jeden z chuliganów wtargnął na boisko. Doszło do szamotaniny. Na konferencji prasowej zrelacjonował ją Jacek Zieliński.
- Znalazłem się w oku cyklonu. Stał przede mną człowiek wymachujący pięścią. W pewnym momencie ktoś w dresie Radomiaka uderzył Tamara Svetlina. Marcin Cebulą dostał czerwoną kartkę za to tylko że go odciągnął, a nie wiadomo jakby się to skończyło - mówił Zieliński, którego cytuje Mateusz Żelazny.
- Piłkarze Radomiaka dążyli do jakiejś konfrontacji. Będę bronić swoich chłopaków, bo zaatakowano nas tylko za to że chcieliśmy się cieszyć - dodał trener Korony.
Trener Korony pomylił się jednak w opisie zachowania Cebulu. Ten nie odciągał agresora, lecz go uderzył.