Zima zaskoczyła ligowców. Sceny z Polski światowym viralem [WIDEO]

Zima zaskoczyła ligowców. Sceny z Polski światowym viralem [WIDEO]
YouTube / Stomil Olsztyn
To był najbardziej zimowy mecz w najnowszej historii polskiego futbolu. Sandecja grała ze Stomilem w Nowym Sączu w takim śniegu, że uwagę na spotkanie zwróciły światowe media.
W dzisiejszych czasach niemal każdy większy stadion w Polsce posiada podgrzewaną murawę. Dzięki temu boiska zawsze są w gotowości do rozgrywania starć PKO BP Ekstraklasy oraz Betclic 1 Ligi. Kilkanaście lat temu nie była to jednak oczywistość. O podgrzewanej murawie mogli wówczas jedynie pomarzyć zawodnicy Sandecji Nowy Sącz i Stomilu Olsztyn.
Dalsza część tekstu pod wideo
28 listopada 2015 roku obie ekipy mierzyły się w starciu 19. kolejki I ligi. Warunki atmosferyczne były, oględnie mówiąc, nie do pozazdroszczenia. Od kilku dni w całej Polsce panowały ujemne temperatury. W nocy temperatura spadała do kilkunastu stopni na minusie. Śnieg padał niemal non-stop. Odwoływano zajęcia szkolne oraz kursy komunikacji miejskiej.
Władze I ligi zdecydowały jednak, że gra będzie toczyła się do ostatniego żywego piłkarza. W 19. kolejce odwołano tylko mecz Dolcanu Ząbki z Miedzią Legnica. Boisko było bowiem w katastrofalnym stanie. Reszta spotkań miała odbyć się zgodnie z planem. W tym starcie w Nowym Sączu, gdzie pracownicy klubu mieli spore problemy z odśnieżeniem placu gry.
Wydawało się, że w takich warunkach pierwszy gwizdek zwyczajnie nie może wybrzmieć. Ostatecznie postanowiono odśnieżyć wyłącznie linie, pozostawiając resztę nawierzchni pokrytą kilkucentymetrową warstwą zmrożonego białego puchu. Piłkarzom pozostało przywdziać koszulki z długimi rękawami i ruszyć do boju, ku uciesze 498 widzów zgromadzonych na stadionie.
Starcie toczyło się tak, jak można byłoby się tego spodziewać. Zawodnicy stawiali na górne piłki, wiele podań nie znajdowało adresatów, za to strzałów było jak na lekarstwo. W dodatku na wydeptanej nawierzchni zaczynała tworzyć się chlapa, co dodatkowo nie sprzyjało konstruowaniu płynnych akcji. Wyłącznie doping na trybunach nie odstawał od normalnego poziomu.
Wydawałoby się, że w tak niezwykłym starciu nie mogły paść bramki. Widzowie obejrzeli jednak... aż dwa gole. W 14. minucie do siatki trafił Paweł Łukasik, zaś w 76. minucie rezultat ustalił Rafał Kujawa. Przerwy po golach służby wykorzystywały na dodatkowe przetarcie linii, które przez cały czas oblepiał śnieg. Po 45 minutach udało się także odśnieżyć pola bramkowe.
Z czasem opady śniegu zaczęły przeradzać się w śnieżycę. Na trybunach do ostatniego gwizdka pozostała zaledwie garstka widzów. Mają jednak oni co wspominać. Tym bardziej, że po kilku dniach starcie Sandecji ze Stomilem stało się światowym viralem. O meczu dużo rozpisywały się m.in. amerykańskie media.
- Wygląda na to, że spotkania w polskim futbolu odbywają się pomimo ogromnych opadów śniegu. Szalone sceny z niezdatnego do gry boiska. Tak właśnie powinna wyglądać murawa w grach, gdy w ustawieniach wybierzesz śnieg jako pogodę. Wygląda to całkiem fajnie, prawda? - pytali dziennikarze CBS Sports.
Na szczęście dla graczy była to ostatnia kolejka I ligi w 2015 roku. Kolejne mecze odbyły się w marcu 2016 roku. Przywitała ich piękna, słoneczna pogoda. Tego samego, a także jak najmniejszej liczby odwołanych spotkań, pozostaje życzyć również na najbliższe tygodnie klubom PKO BP Ekstraklasy i Betclic 1 Ligi.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.
Michał - Boncler
Michał BonclerDzisiaj · 13:15
Źródło: CBS Sports / własne

Przeczytaj również