Zwolnił sam siebie po 44 latach pracy. Szok we włoskim klubie
Luigi Fresco nie jest już trenerem Virtusu Werona. 64-letni Włoch sprawuje również funkcję prezesa klubu, więc technicznie rzecz biorąc... zwolnił sam siebie. A zespół trenował wyjątkowo długo, bo aż od 1982 roku.
Virtus Werona to trzecioligowy włoski klub zarządzany przez prawdziwego "człowieka-orkiestrę" - Luigiego Fresco. Przedsiębiorca przez ponad 44 lata pełnił dość nietypową funkcję, bo był zarówno prezesem klubu, jak i trenerem seniorskiej drużyny.
Nietypowy model zarządzania to jedno, a długość sprawowania funkcji to drugie. Fresco był częścią klubu zarówno wtedy, gdy ten błąkał się po najniższych szczeblach, jak i wtedy, kiedy osiągał swoje największe sukcesy. Prawdziwą rewelacją był sezon 2022/23, kiedy to Virtus pod jego wodzą otarł się o awans do Serie B.
Niestety, w ostatnim czasie ekipie z Werony nie idzie najlepiej. Póki co zajmuje 18. miejsce w Serie C i wiele wskazuje na to, że czeka ją relegacja. Fresco postanowił podjąć rewolucyjną decyzję i... sam zwolnił się ze stanowiska trenera, mianując na swojego następcę dotychczasowego asystenta, Tommaso Chiecchiego.
- Moja miłość do Virtusa bije wszelkie rekordy. Poszedłbym do Palermo pieszo, żeby uniknąć spadku - mówił w wywiadzie dla La Gazzetty Dello Sport.
Włoski dziennik zaznaczył, że Fresco bywał nazywany "włoskim Fergusonem" ze względu na swoją długowieczną miłość do jednego klubu. Po zstąpieniu z funkcji trenera zmieni rolę - teraz będzie dyrektorem sportowym.