16-latek z Polski błyszczy za granicą. Ustrzelił nawet giganta. "Jest w TOP3"

16-latek z Polski błyszczy za granicą. Ustrzelił nawet giganta. "Jest w TOP3"
Gleb Soboliev / pressfocus
Antoni - Obrębski
Antoni ObrębskiDzisiaj · 12:00
Latem nie było bardzo głośno o odejściu Bartosza Szywały ze Śląska Wrocław. A powinno. 16-letni wówczas zawodnik trafił do Slavii Praga i tam ma być jednym z czołowych talentów. O tym mówi nam bardzo dobrze zorientowany w praskich tematach czeski dziennikarz - Bart Cernik. Rozmawiamy też z trenerami z reprezentacji Polski i Śląska Wrocław. Bartosz Szywała w pigułce.
Szywała to zawodnik bardzo młody, bo zaledwie z rocznika 2009. Mimo tego już mówiło się o nim, jako o jednym z większych talentów. Lato zeszłego roku pokazało, że nie były to słowa rzucane na wiatr. Piłkarz zasilił znaną z promowania młodych piłkarzy Slavię Praga, a w grze o niego, choć na różnych etapach, miały być jeszcze inne kluby. Zainteresowanie wyrażały choćby ekipy z Hiszpanii czy Niemiec.
Dalsza część tekstu pod wideo
Finalnie młody skrzydłowy szkoli się w Czechach, gdzie jego talent ceniony jest bardzo wysoko. Czym charakteryzuje się Szywała? Jaki ma charakter? Jakie plany snują wokół niego Czesi? Dlaczego Slavia bacznie śledzi polski rynek? Między innymi na te pytania odpowiedzieli nam nasi rozmówcy, którymi byli bardzo dobrze znający tematykę Slavii Praga czeski dziennikarz, trener rezerw Śląska Wrocław oraz szkoleniowiec reprezentacji Polski do lat 17.

“Trochę jak Kamil Grosicki”

Bartosz Szywała to bardzo dobry przykład nowoczesnego skrzydłowego. Młody Polak nie tylko jest dynamiczny, szybki, świetnie zwodzi balansem ciała, ale także posiada wysokie umiejętności techniczne. Szywała często schodzi do środka, rozgrywa, drybluje i świetnie kończy akcje. Więcej o jego charakterystyce opowiadają nam nasi rozmówcy.
- Próbowaliśmy go na różnych pozycjach. Był i w środku pola, na ósemce, na dziewiątce, na wahadle. Najwięcej pewnie oferowałby, jak mówię o swoim punkcie widzenia, w systemie 4-3-3 z dwoma podwieszonymi dziesiątkami. My gramy na wahadła, chociaż u nas wahadłowy wchodzi w rolę skrzydłowego, bo gramy ultra-ofensywnie. Jeśli chodzi o jego grę na ataku, to miał on u mnie takie zadania, żeby być kimś między napastnikiem a pomocnikiem, dryblować, wchodzić w pojedynki, szukać wolnych przestrzeni. Bartek ma bogate umiejętności piłkarskie, więc odnajduje się w takiej roli - opowiada nam trener kadry do lat 17, Piotr Kobierecki.
- Zdecydowaliśmy się też go sprawdzić bardziej w środku, bo jako jeden z najlepszych w naszej kadrze ma szansę w ten sposób samemu decydować o grze, a na skrzydle jest zależny od tego, czy piłkę dostanie. Korzystamy więc z przebojowości Bartka - dodaje po chwili.
W bardzo pozytywnych słowach o byłym podopiecznym wypowiada się także Michał Hetel, który miał przyjemność pracować z młodym piłkarzem w rezerwach Śląska Wrocław.
- Najczęściej grał jako lewy skrzydłowy schodzący do środka, trochę jak Kamil Grosicki. To było w systemie 4-3-3. W kadrze występują w systemie 3-5-2, wiem, że tam Bartek grał i jako napastnik, i jako wahadłowy. Myślę, że trenerzy zdecydowali się go ustawić jako jednego z napastników dlatego, że potrafi wygrać pojedynek, wyjść na czystą pozycję i zdobyć bramkę. Na pewno nie jest to piłkarz, który mógłby być klasycznym napastnikiem, ale jako jeden z dwóch, kiedy pełni rolę mobilnego piłkarza, czemu nie. My czasami wystawialiśmy go też na prawym skrzydle, żeby rozwijał się i uczył zachowań w różnych strefach boiska - mówi szkoleniowiec.
- Bartek bardzo krótko kontroluje piłkę, więc naturalne jest dla niego schodzenie do środka. Jest w tym różnorodny, bo często może zejść do rozegrania, ale równie dobrze sam potrafi szarżować na bramkę i połykać przestrzeń. Pracowaliśmy też nad tym, żeby zwiększyć jego wachlarz możliwości, żeby częściej łamał na tę lewą nogę i choćby dośrodkowywał, bo wtedy będzie mniej czytelny dla rywala - dodaje.
- Myślę, że determinacja to jedna z jego lepszych cech. Mentalność, którą ma, cechuje najlepszych. Przejście do drugiego zespołu na pewno nie było łatwe, spotkał się z inną fizycznością, z doświadczonymi zawodnikami, więc myślę, że charakter, dążenie do celu, to jest coś, co Bartkowi nigdy przeszkadzać nie będzie - podsumowuje Hetel.

Skala talentu

Szywała w wieku 15 lat trafił do rezerw Śląska. Taka sytuacja zdarza się rzadko i tylko najlepsi mogą liczyć na tego typu wyróżnienie. Dzisiaj w Slavii, jako 17-latek, gra z dwa lata starszymi zawodnikami na krajowym podwórku, jak i w Lidze Młodzieżowej UEFA. Wciąż więc jest zawodnikiem, który przerasta swoich rówieśników, a często także bardziej doświadczonych kolegów.
- Trafił do drugiego zespołu w bardzo młodym wieku, mając 15 lat. Był po prostu jednym z najbardziej utalentowanych zawodników. Na tle dużo starszych kolegów z drużyny rezerw wciąż pokazywał swój talent. Myślę, że ta rywalizacja bardzo mu pomogła w rozwoju. W tamtym momencie jeszcze się nie wyróżniał na tle rezerw, jego fizyczność nie była tak rozwinięta. Ze względu na wiek nie był w stanie być jednym z lepszych, ale jego jakość piłkarska już się ukazywała. Myślę, że to najlepszy piłkarz, jakiego miał Śląsk w roczniku 2009 - mówi o byłym podopiecznym wspomniany wcześniej Hetel.
- Myślę, że mecz, który jako rezerwy graliśmy z drugim zespołem Slavii Praga w okresie przygotowawczym, mógł mieć znaczenie. Bartek pokazał się w nim bardzo dobrze, a Prażanie nie mieli aż tak młodych graczy w zespole. Myślę, że to mogło mieć jakiś wpływ, choć nie mam na to potwierdzenia - dodaje trener,
Słowa szkoleniowca rezerw Wrocławian niejako potwierdza Bart Cernik, czeski dziennikarz portalu Liga Naruby. Zwraca on jednak także uwagę na rzeczy, które młody Polak musi poprawić.
- Początek był dla niego dość trudny. Przyszedł późno w lecie i niemal od razu doznał urazu. Najczęściej gra w zespole U-20 na trzecim szczeblu i jest tam najmłodszym graczem, więc oczekiwania wobec niego na starcie nie mogą być ogromne. Musi wiele popracować nad swoją fizycznością i obroną, jak mówią trenerzy. Pokazuje jednak raz na jakiś czas swój potencjał, na przykład ostatnio zdobył bramkę z Arsenalem w Lidze Młodzieżowej UEFA. Potem zagrał jednak kilka słabszych spotkań. Trenerzy nie chcą z niego zrobić mistrza defensywy, ale kogoś, kto będzie bardziej zbalansowany.
- Slavia stała się głównym dystrybutorem młodych piłkarzy w Czechach. Zdecydowanie Szywała to jeden z większych talentów w zespołach młodzieżowych, ale utalentowanych graczy jest naprawdę bardzo dużo. To wciąż dość wcześnie, by przesądzać, kto zrobi karierę, a kto nie. Myślę jednak, że on to na pewno TOP 3 - kontynuuje Cernik.
Opuszczenie Śląska przez Szywałę delikatnie przypomniało nam odejście Karola Borysa. Oczywiście, w momencie żegnania się z Wrocławiem byli na zupełnie innych etapach, posiadali inne statusy, jednak obu łączy to, że wypłynęli z kraju, zanim udowodnili jakość na boiskach Ekstraklasy. O porównanie obu piłkarzy poprosiliśmy Michała Hetela.
- Na pewno to inny zawodnik niż Karol Borys. Borys to piłkarz środka pola, który więcej grał na małej przestrzeni, myślał o rozgrywaniu. Jest obunożny, świetnie wychodzi spod presji. Bartek natomiast to dynamiczny skrzydłowy. Jeśli chodzi o skalę talentu, to nie chciałbym jednoznacznie osądzać. Moim zdaniem Karol był ponad wszystkimi talentami w akademii, widać było, że jest topowy. Bartek też oczywiście ma duże zdolności i talent. Przy młodych zawodnikach to się może bardzo szybko zmieniać i nie da się określić potencjału aż tak dokładnie.

Slavia przed peletonem

Drużyna z Pragi rywalizowała o podpis zawodnika z wieloma klubami, choćby z Niemiec czy Hiszpanii. O tym mówi Hetel.
- Nie słyszałem o innych oficjalnych propozycjach, które by gdzieś wpłynęły do Śląska. Parę nieoficjalnych zapytań trafiło do mnie, ale one wynikały z faktu, że przedstawiciele klubów mieli do mnie kontakt z czasów, gdy byłem szefem skautingu w Śląsku. To fakt, były nim zainteresowane różne kluby z Europy, choćby z najwyższych klas rozgrywkowych w Niemczech czy Hiszpanii, ale to były tylko nieoficjalne pytania, bez konkretów. Nie wiem, czy później były jakieś oferty. Finalnie Slavia była najkonkretniejsza i zakontraktowała Bartka.
W mediach przewijały się też takie nazwy jak Parma, Bologna, RB Lipsk, Borussia Dortmund, Augsburg, Utrecht czy Atalanta. Z naszej wiedzy wynika, że któryś z niemieckich klubów na pewno rozważał sprowadzenie skrzydłowego.
Finalną decyzję nastolatka o odejściu do Slavii opisał ze swojej perspektywy trener Hetel.
- Bartek dostał bardzo dobrą propozycję, szansę na rozwój w jednym z dwóch najlepszych zespołów w Czechach. Slavia potrafiła grać w Lidze Mistrzów, do tego ma rezerwy na zapleczu czeskiej Ekstraklasy, więc to są naprawdę bardzo dobre warunki do rozwoju. Z tego co wiem, to zatrzymanie Bartka było naprawdę trudne. Podobno chciał zrobić ruch za granicę, a oferta rozwoju w Slavii była naprawdę bardzo dobra.

Najbliższa przyszłość i dalsze plany

Obecnie Szywała ogrywa się w trzecim zespole Slavii, który gra na trzecim szczeblu rozgrywkowym (zaliczył także dwa występy w drugim zespole). Do tego, o czym już wspominaliśmy, gra w europejskich rozgrywkach młodzieżowych. Plan na młodego zawodnika, jak i plany Slavii w szkoleniu młodych, przedstawia nam Bart Cernik.
- Slavia przestawia się na nowy model produkowania talentów. Plany na zbudowanie wielkiej akademii są na stole od lat, klub ma wszystko, ale, jak to zwykle bywa, są problemy z miastem. Mimo tego powinna ona zostać wybudowana w najbliższych latach, oczekiwania są na bardzo wysokim poziomie. Slavia chce mieć najlepszą i najnowocześniejszą akademię w środkowej Europie. Nowy model zakłada także sprowadzanie do siebie młodych piłkarzy z innych krajów, najlepiej w okolicach 16. roku życia. Podobnie robi RB Salzburg i inne kuźnie talentów. Szywała to jeden z pierwszych projektów, jest też wysoko oceniany Norweg Cedergren. Na teraz plan dla nich to gra w rezerwach na drugim szczeblu rozgrywkowym najszybciej, jak to możliwe. Droga z kategorii młodzieżowych do pierwszego zespołu nie zawsze jest płynna, więc gdzieś w międzyczasie możliwe będzie wypożyczenie do innego klubu z czeskiej Ekstraklasy.
Czeski dziennikarz zwraca też uwagę na trudności, jakie może potencjalnie napotkać 17-latek, gdy będzie wchodził do pierwszego zespołu.
- Myślę, że wciąż jest duża różnica między tym, jak gra pierwszy zespół, a jak pozostałe w Slavii. Akademia zaczęła produkować topowych technicznie zawodników, ale pierwszy zespół preferuje zawodników fizycznych, lubiących dużą intensywność, umięśnionych, wysokich. Pojedynki są ważniejsze niż mądre podania. Więc zawsze to będzie trudne dla takich piłkarzy jak Szywała, by otrzymać szansę bardzo szybko.

Slavia ruszy po kolejne talenty z Polski?

Szywała nie musi być rodzynkiem, jeśli chodzi o trafienie do klubu, który funkcjonuje podobnie jak Slavia. Już teraz mamy przecież przykłady takich graczy, by przypomnieć choćby historię Jakuba Kiwiora w Żylinie. Polskie talenty są coraz częściej dostrzegane w Europie już na etapie drużyn juniorskich, a nie po debiucie w Ekstraklasie czy europejskich pucharach. O tym opowiada nam ponownie Bart Cernik.
- Slavia będzie chciała mocniej eksplorować polski rynek. Nie zapominajmy, że latem była blisko podpisania Dominika Sarapaty, jednak Kopenhaga przebiła Slavię finansowo. Polska ma wielu młodych i obiecujących zawodników, jest blisko i Slavia na pewno będzie obserwować polski rynek, podobnie jest z norweskim. Klub miał w Polsce świetne kontakty dzięki choćby Jiremu Bilkowi, byłemu dyrektorowi sportowemu. Odszedł z klubu miesiąc temu i pracuje w Pardubicach, jednak to wciąż Czechy.
- Jeszcze raz to powtórzę, Slavia bacznie obserwuje polski rynek i zauważyła, że w Polsce jest inne podejście do młodzieży. Macie bardzo dobrą infrastrukturę, więc celujecie w budowanie pojedynczych talentów, by zarabiać na nich pieniądze. Myślę, że my jako Czesi jesteśmy lepsi w szkoleniu całej drużyny jako jedności, nauczamy piłkarzy funkcjonowania w zespole. Jeden z ludzi w akademii Slavii powiedział mi, że jest wiele zapytań z Polski o staże w Slavii, polscy ludzie futbolu chcą nasze know how.
Mając tę wiedzę, pozostaje nam jedynie czekanie na dalszy rozwój Szywały w drużynie z Pragi i obserwowanie, czy zawodnik idzie w odpowiednim kierunku. Przy 17-latku wciąż trudno pisać o nadziei czy oczekiwaniach, ale już w tym momencie Polak wypracował sobie pewną przewagę nad rówieśnikami z kraju. W tym wyścigu wskoczył na pole position i w znacznej części od niego zależy, czy ją wykorzysta.

Przeczytaj również