31 lat i koniec kariery! Legenda Realu na przedwczesnej emeryturze
Został mistrzem świata, w klubowej piłce zgarnął wszystkie najważniejsze trofea, jego prywatna gablota musi pękać w szwach. Gdyby nie problemy zdrowotne, nawet teraz mógłby grać na topowym poziomie. Kontuzje zmusiły jednak Raphaela Varane’a do przyspieszonej emerytury.
Piłkarski diament z gatunku tych najcenniejszych. Obrońca z wyjątkową szybkością, świetnym rozegraniem piłki, umiejętnością gry w powietrzu i jeszcze wieloma innymi atutami. Gdyby ktoś taki pojawił się obecnie na europejskich boiskach, zaraz kosztowałby ponad 100 mln euro. Dziś ze świecą szukać defensorów na poziomie Raphaela Varane’a z jego najlepszego okresu.
Francuz był stoperem kompletnym, a obfita lista jego osiągnięć idealnie obrazuje skalę talentu. Tym bardziej boli, że mistrz świata i czterokrotny triumfator Ligi Mistrzów zawiesił buty na kołku w wieku zaledwie 31 lat. Znając specyfikę Serie A i długowieczność występujących w niej gwiazd, spokojnie można było wyobrazić sobie scenariusz, w którym bryluje w Como jeszcze przez długie sezony. Jego nogi dosłownie odmówiły jednak posłuszeństwa.
Uczeń Zidane’a
W 2011 roku Lens z hukiem spadło do Ligue 2, tracąc aż 58 goli w 38 meczach. Tak słaby wynik całej drużyny nie był winą Varane’a, który rozgrywał pierwszy sezon w seniorskiej piłce. Obrońca zbierał bardzo dobre recenzje. Ladislau Boloni, ówczesny trener “Les Sang et Or”, chwalił, że pod względem skali talentu jest niczym Cristiano Ronaldo obrony. A Rumun mógł co nie co wiedzieć na ten temat, ponieważ współpracował z CR7 za czasów pracy w Sportingu.
Real Madryt postanowił zainwestować w młodego stopera, płacąc 11 mln euro. Zinedine Zidane, który był wielkim orędownikiem talentu Varane’a, osobiście do niego zadzwonił, aby poinformować o poważnym zainteresowaniu “Królewskich”. 18-letni wówczas piłkarz początkowo zignorował telefony, ponieważ był skupiony na nauce do matury. “Zizou” wiedział jednak, że warto się “dobijać”. W końcu pilny uczeń podniósł słuchawkę.
- Odegrałem aktywną rolę w tym transferze. Raphael to zawodnik wysokiej klasy, który ma przed sobą świetlaną przyszłość. Wiele razy oglądałem go w akcji. Jest trochę jak Laurent Blanc, szybki, skuteczny w obronie, ma świetne warunki fizyczne. Wierzę, że stanie się ważnym elementem Realu - mówił w 2011 roku “Zizou” dla RMC Sport.
W pierwszym sezonie na Santiago Bernabeu Varane był zmiennikiem, rozegrał tylko 1221 minut. Na początku kolejnych rozgrywek Francuz prezentował się nieco poniżej oczekiwań, co nie umknęło uwadze Jose Mourinho. W pewnym momencie trener wparował na siłownię i rzucił do obrońcy słowa: “Dlaczego jesteś tak bezużyteczny?”. Varane opowiadał, że jego pierwszą myślą była chęć konfrontacji z trenerem. Zapanował jednak nad emocjami i dopiero wtedy zrozumiał, że faktycznie nie gra na 100%. “The Special One” nie chciał go obrazić, ale zmusić do cięższej pracy. Kilka dni później wystawił stopera z Manchesterem City, a ten odwdzięczył się bardzo dobrym występem. W kolejnych tygodniach grał częściej i przede wszystkim lepiej niż dotychczas. Prawdziwym popisem z tamtego sezonu był występ przeciwko Barcelonie w półfinale Pucharu Króla. W dwumeczu strzelił dwa gole, a przy okazji schował do kieszeni Leo Messiego i inne gwiazdy. Argentyńczyk, który chwilę wcześniej strzelał 91 goli w roku kalendarzowym i odbierał czwartą Złotą Piłkę, mógł być w szoku, będąc “czyszczonym” przez nastolatka.
Francuz konsekwentnie budował pozycję w hierarchii. W 2013 roku roku Mourinho powiedział, że Pepe ma jeden problem, który nazywa się Raphael Varane. Portugalczyk stopniowo musiał akceptować, że jego miejsce zajmuje zawodnik młodszy i lepszy. Dobrym przykładem był sezon 2013/14, w którym wychowanek Lens przez ponad trzy miesiące pauzował z powodu zerwania łąkotki. Kiedy już wyzdrowiał, to on, a nie Pepe, wyszedł u boku Sergio Ramosa w finale Ligi Mistrzów. Real wygrał 4:1, zatem Carlo Ancelotti wiedział, że dokonał właściwego wyboru.
Komplet trofeów
W 2016 roku Zidane objął Real i w końcu mógł poprowadzić zawodnika, którego osobiście ściągnął do Madrytu. Varane podkreślał, że największą przyjemność z gry odczuwał właśnie w latach, kiedy podopieczni “Zizou” trzykrotnie wygrali Ligę Mistrzów. Kluczem do sukcesu były automatyzmy i stabilizacja. Wszyscy wiedzieli, co mają robić, a w składzie nie dochodziło do większych zmian. Na finały Champions League z Juventusem (2017) i Liverpoolem (2018) wychodziła dokładnie ta sama jedenastka. Nikt w Europie nie potrafił znaleźć sposobu na ofensywę z Ronaldo i Benzemą, tercet Casemiro - Kroos - Modrić w środku pola, no i duet Ramos - Varane w obronie.
W przypadku Varane’a często mówiło się, że potrzebuje obok partnera, który będzie nim kierował. Jak twierdził Bixente Lizarazu - Francuz był świetnym zawodnikiem, ale jego zdaniem “zbyt miłym”. To Ramos wyróżniał się większą ekspresją i charyzmą, pełniąc funkcję lidera. Nie brakowało opinii, że młodszy z obrońców mógłby wziąć lekcję od Sergio i stać się “bad boyem”. Ale już w piłce reprezentacyjnej Varane z dobrym skutkiem potrafił kierować całą formacją.
Didier Deschamps nigdy nie ukrywał swojego uwielbienia do gracza urodzonego w Lille. Powołał go już na swoje pierwsze zgrupowanie w 2012 roku, kiedy ten był jedynie zmiennikiem w Realu. Selekcjoner wiedział, że ma przed sobą przyszłą gwiazdę. Już w wieku 21 lat Varane rozegrał w kadrze pierwszy mecz z opaską kapitana, a jako 25-latek pomógł sięgnąć po mistrzostwo świata. Po finałowym triumfie 4:2 nad Chorwacją wykorzystał okazję, aby odpowiedzieć ludziom, którzy podważali jego umiejętności przywódcze.
- Od małego słyszę, że jestem zbyt grzeczny i za cichy. Ale nie zmienię się, taki już jestem. Gdybym nie miał charakteru, raczej nie osiągnąłbym tego wszystkiego - zaznaczył. - Są piłkarze, którzy nie dojrzewają nawet po trzydziestce. A są tacy, którzy mają po dwadzieścia kilka lat i są najbardziej dojrzałymi ludźmi, jakich spotkasz. Wiemy, którym typem jest Rapha - dodał Deschamps.
Diabelnie dobry
Varane spędził w Realu dekadę, zdobywając w tym czasie 18 trofeów, w tym cztery Ligi Mistrzów. O jego jakości i elegancji najlepiej świadczy fakt, że w barwach “Los Blancos” obejrzał tylko 24 żółte kartki. Przez długi czas ocierał się o perfekcję, natomiast nawet wygrywanie może znudzić. W 2021 roku opuścił Bernabeu, tłumacząc to potrzebą nowych wyzwań, świeżego bodźca. Za 40 mln euro trafił do Manchesteru United, gdzie od razu zrozumiał, że walka o najwyższe cele jest przywilejem, a niekoniecznie codziennością.
“Czerwone Diabły” od lat pozostają symbolem niestabilności i niewiele wskazuje, aby miało się to zmienić. Varane tylko w pierwszym sezonie po transferze był prowadzony przez Ole Gunnara Solskjaera, Michaela Carricka i Ralfa Rangnicka. Kolejni trenerzy próbowali budować obronę wokół Francuza, natomiast często na drodze stawały problemy zdrowotne. W trakcie czterech lat w Manchesterze opuścił aż 44 mecze z powodu kontuzji. Organizm wysyłał sygnały ostrzegawcze przed nadchodzącym końcem kariery.
Francuz zdążył jednak pozostawić po sobie dobre wspomnienia. Może nie był to już poziom z czasów gry w Realu, natomiast Varane nadal gwarantował jakość i powtarzalność. W trakcie pobytu w Manchesterze był drugim najlepiej główkującym piłkarzem w Premier League za Van Dijkiem. Na pożegnanie z United pomógł pokonać City w finale FA Cup. Było to jego 22. trofeum w karierze. I zarazem ostatnie.
Transfer jak z koszmaru
Latem 2024 roku Varane na zasadzie wolnego transferu wzmocnił Como. Wtedy był to beniaminek Serie A, natomiast wszyscy wiedzieli, że aspiracje włodarzy i trenera Cesca Fabregasa sięgają bardzo wysoko. Dziś mówimy o uczestniku Ligi Mistrzów i ekipie, która coraz mocniej rozpycha się w czołówce włoskiej piłki. Mistrz świata z 2018 roku niestety nie zdołał wnieść boiskowego wkładu w rozwój klubu. 11 sierpnia zadebiutował przeciwko Sampdorii w Coppa Italia. Po 23 minutach musiał opuścić boisko z powodu kontuzji lewego kolana. Kilka tygodni później zakończył karierę piłkarską.
- W wieku 20 lat doznałem poważnej kontuzji prawego kolana. Właściwie większość kariery grałem z jedną w pełni zdrową nogą. Kiedy uszkodziłem lewe kolano, wiedziałem, że nie dam rady kontynuować kariery. W szatni po meczu powtarzano, żebym zachował spokój, że trzeba być dobrej myśli, ale ja czułem, że to koniec. Trudno było poinformować mi prezesa Suwarso, że już nie chcę grać w piłkę. Reakcja całego klubu była jednak bardzo pozytywna. Wszyscy wyrazili gotowość do kontynuowania współpracy w innej formie. Wtedy zrozumiałem słowa, które wcześniej usłyszałem od Cesca, że Como to naprawdę jedna wielka rodzina - opowiedział na łamach La Gazzetta dello Sport.
Varane wciąż pracuje w Como jako ambasador i wsparcie sekcji młodzieżowej. Regularnie pojawia się na Stadio Giuseppe Sinigaglia, a większość wolnego czasu spędza na grze w padla. Wykorzystuje też własne doświadczenia, aby pomóc młodszemu pokoleniu. Juniorom Como zabroniono gry głową w celu ograniczenia mikrowstrząsów mózgu. 33-latek zdradził, że na przestrzeni kariery wiele razy był zamroczony po zagraniu głową, miał z tego powodu drobne zaburzenia wzroku. Przez długi czas ignorował te problemy, co nie zawsze kończyło się dobrze. Na mundialu w 2014 roku źle się poczuł po meczu z Nigerią, jednak za nic w świecie nie zamierzał odpuścić ćwierćfinału z Niemcami. Zagrał od pierwszej minuty, po czym przegrał kluczową główką z Matsem Hummelsem, który zapewnił “Die Mannschaft” zwycięstwo 1:0.
- Intensywne treningi główkowe nie czynią cię lepszym piłkarzem. W młodości lepiej skupić się na technice i grze z piłką przy nodze. Jako piłkarze jesteśmy przyzwyczajeni do bólu, często ignorujemy objawy, które nie są tak widoczne. Jeśli boli cię noga i utykasz, wszyscy to widzą, ale przy urazach głowy robi ci się słabo i mówisz: “To nic, jestem tylko trochę zmęczony”. Udajemy, że to minie, ale skutki mogą być poważne. Nie wiem, czy dożyję setki, ale wiem, że na przestrzeni kariery uszkodziłem własne ciało - podkreślił w rozmowie z L’Equipe.
Z jednej strony można żałować, że piłkarz klasy Varane’a zakończył karierę w wieku zaledwie 31 lat. Z drugiej jednak warto słuchać swojego organizmu i nie robić niczego na siłę. A Francuz i tak zdążył w piłkarskim świecie osiągnąć niemal wszystko.