Armagedon w klubie, a w tabeli… cud. Zakurzony gigant bije wszystkich. I to z jakim trenerem!

Armagedon w klubie, a w tabeli… cud. Zakurzony gigant bije wszystkich. I to z jakim trenerem!
LaPresse / pressfocus
Paweł - Grabowski
Paweł GrabowskiDzisiaj · 14:00
Gennaro Gattuso często powtarza, że zawodu trenera nie uczysz się z książek, tylko rozbijając sobie zęby na niepowodzeniach. Były mistrz świata zwiedził już 12 miejsc pracy, a wiosną jako selekcjoner Włochów przegrał baraż o mundial. Tym większym szokiem jest to, jak wszedł do Lazio z drzwiami i futryną. Rzymianie po dziewięciu kolejkach pozostają niepokonani. Gattuso dokonuje cudów w klubie, który momentami wygląda, jakby sam próbował sobie przeszkodzić.
W lipcu nikt by tego nie wymyślił. Mówimy przecież o klubie bez pieniędzy, z kibicami bojkotującymi mecze i z prezesem na wiecznej wojnie z trybunami. Do tego Gattuso był świeżo po największej klęsce w trenerskiej karierze. Jako zawodnik stanowił symbol niezłomności i wydrapał sobie status legendy. Jako szkoleniowiec wciąż szuka swojej drogi. Od 2013 roku zwiedził 12 miejsc pracy, a z poważnych trofeów zgarnął tylko Puchar Włoch z Napoli. Nigdzie nie wytrzymał dłużej niż dwa lata, a w internecie zapamiętano go bardziej z konferencji prasowych niż ze stylu gry jego drużyn.
Dalsza część tekstu pod wideo

Chaos w klubie

Kiedy latem Claudio Lotito powierzył mu Lazio, wielu typowało go na pierwszego zwolnionego trenera sezonu. „Rino” nie trafił do normalnego projektu, tylko do organizacyjnego bałaganu przykrytego herbem wielkiego klubu. Konflikt kibiców z Lotito nie wybuchł wczoraj. 69-letni prezes rządzi klubem od ponad 20 lat, a ultrasi zarzucają mu, że od 2023 roku przestał w niego inwestować. W styczniu w internecie pojawił się list otwarty, który podpisało ponad 45 tysięcy osób. Kibice wyliczają w nim, że od ostatniego trofeum minęło prawie siedem lat, a przez ten czas do Rzymu nie przyszedł ani jeden piłkarz, który rozpaliłby wyobraźnię trybun. Prezes ich zdaniem odebrał im prawo do marzeń.
Do tego dochodzi przekonanie, że Lazio od dawna nie jest dla Lotito priorytetem. Od 2022 roku zasiada we włoskim Senacie. Wcześniej kupił Salernitanę i w dziesięć lat przeprowadził ją z Serie D do Serie A, po czym musiał ją sprzedać z powodu konfliktu interesów. Przepisy od tamtej pory zaostrzono, ale tego lata Lotito i tak przejął kolejny czwartoligowy klub, Regginę. W Rzymie pytają więc, dlaczego na Salerno i Reggio Calabria pieniądze i energia się znajdują, a na Lazio już nie.

Puchy na stadionie

Sprawa nie jest jednak czarno-biała. Poprzedniego lata Lazio dostało blokadę transferową za niespełnienie wymogów płynności finansowej wprowadzonych przez włoską federację. Lotito przekonywał, że przepisy karzą klub, który w przeciwieństwie do wielu innych nie ma wielkich długów. Kibiców to jednak nie przekonało. W efekcie z blisko 30 tysięcy sprzedanych karnetów w poprzednim sezonie zrobiło się mniej niż cztery i pół tysiąca. Lotito twierdzi, że dostaje pięć tysięcy telefonów z pogróżkami dziennie i przez długi czas nosił przy sobie dwa pistolety. Kibice odpowiadają, że na pojednanie jest już za późno, niezależnie od wyników.
Najlepiej widać to było we wrześniu, przy starciu z Milanem. Rok wcześniej ten sam mecz oglądało 50 tysięcy ludzi, tym razem przyszła mniej niż połowa, a większość na trybunach dopingowała gości. Lazio prowadziło 2:0, ale po przerwie dwa gole strzelił Diego Moreira i skończyło się remisem. Mattia Zaccagni przyznał, że z własnymi kibicami na trybunach Lazio pewnie dowiozłoby wygraną.
Przed meczem setki z nich zebrały się pod ośrodkiem treningowym i na skuterach eskortowały autokar z piłkarzami aż do Ponte Milvio, kilkaset metrów od stadionu. Tam się zatrzymali, a mecz obejrzeli w pubach albo w domu. Na wyjazdy jeżdżą tysiącami, nawet na mało prestiżowe sparingi. Przekaz jest jasny: kochamy Lazio, ale nie zamierzamy płacić Lotito za bilet. Wymowny był niedawny wyjazd na Sassuolo, gdy z Rzymu wyruszyło 10 tysięcy fanów.

Kadra bez pieniędzy

Kiedy Gattuso zaczynał, sportowo punkt wyjścia też był fatalny. W poprzednim sezonie Lazio zajęło dziewiąte miejsce, pięć punktów za strefą europejskich pucharów. Maurizio Sarri pracował z kadrą zamrożoną przez blokadę, a zimą sprzedano mu Guendouziego i Castellanosa. Latem odeszli jeszcze Gila, Romagnoli i Provedel. Gattuso sam przyznawał, że to okno transferowe ciągnęło mu się w nieskończoność, bo zamiast gotówki była frustracja. Sezon zaczął się od blamażu: 0:2 z drugoligową Mantovą w 1/32 finału Pucharu Włoch. Lazio skreślono i wrzucono do worka z napisem „walka o utrzymanie”.
Od tamtej pory minęły dwa i pół miesiąca. W tabeli Serie A wyżej jest tylko Inter, i to wyłącznie dzięki lepszemu bilansowi bramek. Drużyna Gattuso wygrała osiem spotkań i jedno zremisowała. Przede wszystkim potrafi narzucić rywalowi swoje warunki, a zwycięstwa 6:2 z Sassuolo czy 3:0 z Juventusem to dla włoskiego środowiska szok. Ostatnie tygodnie pokazują, że piłkarski światek być może za wcześnie przykleił Gattuso łatkę trenera, który potrafi tylko krzyczeć przy linii.
Sekretu nie trzeba szukać w pieniądzach, bo tych nie było. Gattuso zaczął od rozmowy w rozgrzanym do czerwoności Formello. Powiedział wprost, że chce tylko tych, którzy wierzą w jego projekt, a reszta może pakować walizki. Potem wyłożył kilka zasad, od których nie ma odwołania: punktualność, profesjonalizm, lojalność i regeneracja, którą nazywa niewidzialnym treningiem. Do tego sam świeci przykładem. Kiedy zaciął mu się szlaban przed domem, przeskoczył przez bramę, byle tylko zdążyć na zajęcia.

Nowe zasady

Gattuso przyznaje, że kiedyś wracał do domu wiecznie nabuzowany i stanął przed wyborem: albo rzuci ten zawód, albo się zmieni. Wybrał to drugie i dzisiaj pozwala piłkarzom na rzeczy, które Gattuso-piłkarz uznałby za herezję, na przykład na telefon w ręku podczas fizjoterapii. To spora ewolucja u faceta, który zawsze był zero-jedynkowy, a w Milanie za niewinne żarty przy stole potrafił wbić koledze widelec w udo.

Drużyna z odzysku

Gattuso, przy ograniczonych środkach, postawił na ludzi z odzysku. Christos Mandas wrócił z Bournemouth, gdzie przez pół roku nie zagrał ani minuty, i zajął miejsce w bramce po odejściu Provedela do Interu. Reda Belahyane, u Sarriego uznawany za niewypał, po kontuzji Roveli wskoczył przed obronę i stał się kluczowym ogniwem w odbiorze. Nuno Tavares był jedną nogą w Porto, a dziś dostaje powołanie do reprezentacji Portugalii.
Jest jeszcze Tijjani Noslin, który po dublecie z Sassuolo podziękował trenerowi, że wierzył w niego od pierwszego dnia. Do tego Davide Frattesi, wypożyczony z Interu za pięć milionów euro z bagażem niespełnionych marzeń, oraz sprowadzeni za darmo albo na wypożyczenie Danilho Doekhi i Albert Gudmundsson. To drużyna z 12 różnymi strzelcami. Gattuso świadomie nie chciał budować wszystkiego wokół jednego snajpera, dlatego latem podziękował Mauro Icardiemu.

Krótka kołdra

Na razie oczywiście pomaga im kalendarz. Bez pucharów Lazio gra raz w tygodniu. Ten sam brak pucharów zasłania największy problem, czyli głębię składu. Na razie w zespole huczy i buczy, ale trudno uwierzyć, że przy tak krótkiej kołdrze, kartkach i kontuzjach Lazio wytrzyma to tempo do maja. W Rzymie dobrze pamiętają drużynę Simone Inzaghiego z sezonu 2019/20, która długo goniła Juventus, a rozsypała się na ostatniej prostej. Głównie wtedy, kiedy po lockdownie trzeba było rozgrywać mecze co trzy dni.
Sam Gattuso o scudetto słyszeć nie chce. Po Sassuolo powiedział, że w tabelę lepiej nie patrzeć, bo rozboli głowa. Przypomniał, że jego drużyna nie dostała jeszcze ciosu w zęby. Ciągle ma w sobie ranę po Bośni i doskonale o niej pamięta. Po meczu w Turynie przyznał, że zniknie ona dopiero wtedy, gdy położą go do trumny.
Ogólnie sukces Gattuso jest policzkiem dla Lotito, bo każde kolejne zwycięstwo stawia przed władzami klubu niewygodne pytanie. Skoro ta drużyna potrafi grać tak dobrze, to dlaczego klub od lat sprawia wrażenie organizacji, która sama ogranicza własne możliwości? Gattuso daje ludziom sportowy powód do dumy. Właściciel jest głównym powodem, dla którego ci sami ludzie nie chcą przekraczać bram stadionu. Całe Włochy przecierają oczy, że ten chwilowy sukces wydarza się właśnie teraz, w tak przedziwnych warunkach.

Dyskusja

Przeczytaj również