Bardzo ciekawy transfer Wisły Kraków! "Może zrobić furorę"

Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
Wisła Kraków po ponad czterech latach powraca na boiska Ekstraklasy i już w najbliższą niedzielę rozpocznie sezon starciem z GKS-em Katowice. Co działo się latem przy Reymonta? Na ile “Białą Gwiazdę” stać w nadchodzącym sezonie? Bierzemy pod lupę mającego spore aspiracje beniaminka.
Trochę to potrwało. Wisła Kraków miała szybko wrócić do elity, a ostatecznie na jej zapleczu zasiedziała się przez cztery długie lata. Teraz wszyscy pod Wawelem sumiennie przygotowują się na nowy etap, by w jak największym stopniu ograniczyć ryzyko kolejnej degradacji. I trzeba przyznać, że - przynajmniej na papierze - “Biała Gwiazda” jest dziś gotowa na Ekstraklasę.
Ewolucja zamiast rewolucji
W ostatnich tygodniach Wisła nie straciła żadnego ważnego ogniwa. Pożegnała jedynie kilku piłkarzy, którzy nie figurowali już w planach Mariusza Jopa. Odeszli Joseph Colley, Anton Czyczkan, Kamil Broda, Dawid Olejarka czy Ardit Nikaj, natomiast na wypożyczenia ruszyli Filip Baniowski i Szymon Kawała. Udało się zachować trzon kadry, zwolnić w niej trochę miejsc, no i wzmocnić drużynę kilkoma ciekawymi transferami.
Nie było rewolucji, była zaś ewolucja. Wisła spróbuje zadomowić się w elicie, grając w dużej mierze tymi samymi piłkarzami, którzy wywalczyli awans. Co prawda historia kilka razy pokazywała, że takie podejście bywa zgubne, ale akurat w przypadku “Białej Gwiazdy” wydaje się zrozumiałe. To nie jest zwykły beniaminek, tylko zespół, który zdominował poprzedni sezon Betclic 1 Ligi, a kadrowo już od wielu miesięcy przystaje do standardów polskiej elity. Wisłę przy okazji poprzednich okienek wzmacniali przecież piłkarze prosto z najwyższego szczebla solidnych europejskich lig - austriackiej, szwajcarskiej, holenderskiej. A gracze pokroju Angela Rodado czy Kacpra Dudy nie tak dawno potrafili błyszczeć na tle ekstraklasowych klubów choćby w Pucharze Polski, wygranym przez Wisłę w sezonie 2023/24.
“Biała Gwiazda” właśnie ze względnej stabilizacji i dużego zgrania będzie chciała uczynić jeden ze swoich głównych atutów, co nie oznacza, że przy Reymonta latem próżnowano. Transfery do klubu też się pojawiły (i prawdopodobnie jeszcze pojawią), choć w dość ograniczonej liczbie. Postawiono na jakość, nie ilość, uzupełniając głównie największe luki i miejsca, gdzie warto było jeszcze się wzmocnić.
Defensywa potrzebowała wzmocnień
Przede wszystkim, Wisła pozyskała nowego bramkarza, a to właśnie dyspozycja golkiperów w poprzednim sezonie często spędzała sen z powiek kibiców. Spore błędy popełniali Kamil Broda i Patryk Letkiewicz. Pierwszego nie ma już w klubie, drugi zaś - mający na pewno duży talent do oszlifowania - będzie walczył o miejsce w składzie z nowym nabytkiem, Marcelem Łubikiem. 22-latek, który w poprzednim sezonie z bardzo dobrej strony pokazał się na wypożyczeniu z Augsburga do Górnika Zabrze, sięgając ze śląskim klubem po Puchar Polski i wicemistrzostwo, tym razem na podobnej zasadzie został wysłany zza naszej zachodniej granicy właśnie do stolicy Małopolski.
W Krakowie najwidoczniej zdano sobie sprawę z problemu często przeciekającej w poprzednim sezonie defensywy, która w pewnym momencie rundy wiosennej dobiła do 13 meczów z rzędu z przynajmniej jednym straconym golem. Stąd wypożyczenie Łubika, ale też transfer kolejnego środkowego obrońcy - Maxence’a Maisonneuve’a. 27-letni Francuz w poprzednim sezonie rozegrał 31 meczów w belgijskiej ekstraklasie, a pod Wawelem szybko pokazał się z dobrej strony w sparingach i wszystko wskazuje na to, że wyjdzie w podstawowej jedenastce na pierwszy mecz sezonu. Z kim stworzy duet? Tu można postawić już większy znak zapytania. Najprawdopodobniej będzie to ktoś z dwójki Alan Uryga - Mariusz Kutwa, bo swoje problemy w okresie przygotowawczym mieli Wiktor Biedrzycki i Darijo Grujcić.
Wielkich przemeblowań nie należy spodziewać się w środku pola, gdzie “Biała Gwiazda” ma naprawdę spory komfort wyboru. Grać na pozycjach “sześć” i “osiem” mogą tam Kacper Duda, James Igbekeme, Marc Carbo, Ervin Omić czy nawet Wiktor Staszak, choć i tak klub celuje jeszcze w transfer typowego defensywnego pomocnika, którego pół żartem, pół serio Jarosław Królewski i kibice scharakteryzowali jako “dzika”. Być może będzie nim Jocelyn Janneh, 23-letni gracz francuskiej Bastii. Warunki między klubami są już niemal uzgodnione, ale “Biała Gwiazda” nie jest jeszcze w stu procentach przekonana do tego transferu, dodajmy - gotówkowego.
Skrzydłowy zrobi furorę?
Ciekawie zaczyna natomiast wyglądać sytuacja na skrzydłach, gdzie dziś Wisła dysponuje na dobrą sprawę czterema naprawdę jakościowymi piłkarzami. Frederico Duarte ma za sobą świetny sezon 2025/26, wiosną solidnie rozkręcił się Marko Bozić, kapitalne mecze (choć głównie wiosną) rozgrywał młody Maciej Kuziemka, a teraz spore nadzieje wiąże się pod Wawelem ze sprowadzonym niedawno Ellie Youanem. 27-letni skrzydłowy, mogący grać na dobrą sprawę wszędzie w ofensywie, w przeszłości z dobrej strony pokazywał się w szwajcarskiej i szkockiej ekstraklasie, notując w nich łącznie bilans 28 goli i 25 asyst. Po przyjściu do Wisły już zdążył błysnąć, w sparingowym debiucie zdobywając piękną bramkę “podcinką”.
Grono nowych nabytków uzupełnia napastnik, Jérémy Guillemenot, kolejny już piłkarz Wisły z przeszłością w lidze szwajcarskiej. Tam, na boiskach krajowej elity, były gracz St. Gallen i Servette Genewa strzelił łącznie 47 goli, dorzucając 24 asysty. W pierwszym z wymienionych klubów był prawdziwą gwiazdą, w drugim nie do końca spełnił duże oczekiwania, choć jeszcze w poprzednim sezonie potrafił ośmiokrotnie wpisywać się na listę strzelców. Większy tekst 28-latkowi poświęciliśmy niedawno TUTAJ.
Guillemenot zwiększy możliwości Wisły w ataku, gdzie królował bez wątpienia nadal będzie Angel Rodado, wracający do zdrowia i formy po operacji barku. Hiszpański lider “Białej Gwiazdy” kilka dni temu w końcu zagrał w sparingu, a zatem wydaje się, że będzie gotowy na inaugurację sezonu w Ekstraklasie. W odwodzie, poza wspomnianym Szwajcarem, pozostaje jeszcze trzeci ze snajperów, a więc Jordi Sanchez.
Na co stać Wisłę?
Wielkich wniosków nie ma co wyciągać z przedsezonowych sparingów, choć z kronikarskiego obowiązku wspomnijmy i o nich. “Biała Gwiazda” okres przygotowawczy rozpoczęła od porażki z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza (3:4), następnie ograła Puszczę Niepołomice (4:0) i Karwinę (2:0), by w najbardziej prestiżowym spotkaniu towarzyskim zremisować (0:0) z przedstawicielem Championship - Wrexham. Następnie przegrała, choć w mocno rezerwowym składzie, z Podbeskidziem (0:1), a sparingowy dwumecz z czeskim Artisem Brno zakończyła remisem (2:2) i skromnym zwycięstwem (1:0).
Jak będzie natomiast w Ekstraklasie? Tu można postawić jeden duży znak zapytania. Poprzedni sezon pokazał, że nawet wielkie marki pokroju Widzewa i Legii, wzmocnione piłkarzami za miliony, mogą niespodziewanie uwikłać się w walkę o utrzymanie. Nie jest powiedziane, że podobny los nie spotka mającej obecnie dużo mniejsze możliwości Wisły. Z drugiej jednak strony absolutnie nie zdziwi nas spokojne utrzymanie “Białej Gwiazdy”, a nawet namieszanie w górnej części tabeli.
Pewne odpowiedzi przyniesie pewnie już pierwszy mecz, w którym Krakowianie zagrają z rewelacją ostatniego sezonu, a więc GKS-em Katowice. Bartosz Nowak i spółka przyjadą na Reymonta po swoje, choć będą mieć w nogach rozegrany trzy dni wcześniej mecz el. Ligi Konferencji. A nie takie drużyny wpadały już w tarapaty przez grę na kilku frontach.
Weryfikacja nadchodzi, natomiast jedno jest pewne - miejsce tak wielkich klubów jak Wisła jest w Ekstraklasie. Powrót “Białej Gwiazdy” to dobra wiadomość nie tylko dla jej kibiców, ale całej ligi, która z sezonu na sezon rośnie w siłę.
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google