Były gracz Lecha Poznań bryluje w nowym klubie! Kapitalny bilans po sześciu meczach
Dino Hotić spędził w barwach Lecha Poznań dwa lata, ale na polskich boiskach miał co najwyżej przebłyski. Dziś gra w Turcji, gdzie zanotował kapitalny start.
Lech Poznań wiązał z nim naprawdę spore nadzieje. Latem 2023 roku “Kolejorz” poinformował swoich fanów o pozyskaniu reprezentanta Bośni i skrzydłowego Cercle Brugge, Dino Hoticia. Ten meldował się w stolicy Wielkopolski z naprawdę ciekawym CV. Na boiskach belgijskiej ekstraklasy zdążył rozegrać 106 spotkań, notując w nich bilans 17 goli i 15 asyst, a wcześniej zebrał ogromne doświadczenie w koszulce słoweńskiego Mariboru, z którym pokazał się nawet w Lidze Mistrzów.
Miłe gorszego początki
“Kolejorz” sprowadzał więc, i to bez kwoty odstępnego, zawodnika ogranego na wielu poważnych frontach. Można było liczyć na to, że Hotić w ekstraklasowych realiach będzie przynajmniej wartościowym ogniwem, a kto wie, może i gwiazdą rozgrywek.
Początek przygody Bośniaka w Lechu dawał jeszcze nadzieję. Już w drugim występie Hotić skarcił Żalgiris Kowno w eliminacjach Ligi Konferencji, a kilka dni później, kiedy pierwszy raz znalazł się w wyjściowym składzie na mecz ekstraklasowy, zanotował asystę w rywalizacji z Radomiakiem. Wyglądał jak Pan Piłkarz.

Z rytmu w końcu wybiła go jednak kontuzja. Pauzował przez nią ponad miesiąc, ominął osiem spotkań z rzędu, potem na jakiś czas wrócił do zdrowia i gry, będąc głównie zmiennikiem, po czym znów musiał pauzować, tym razem już do końca sezonu. Na dobrą sprawę pierwszy rok przy Bułgarskiej mógł więc spisać na straty. Kończył go z bilansem 22 spotkań, dobił ledwo do tysiąca minut spędzonych na murawie, strzelił w tym czasie jednego gola i dorzucił do niego łącznie trzy asysty.
Cegiełka do mistrzostwa
Nowy sezon przyniósł jednak nowego (a może bardziej starego?) Hoticia. Bośniak uporał się z urazem, przepracował okres przygotowawczy, a początek rozgrywek 2024/25 miał naprawdę znakomity. W pierwszej kolejce strzelił Górnikowi Zabrze, w trzeciej nie tylko trafił do siatki, ale zaliczył też asystę przeciwko Lechii Gdańsk, by niedługo później karcić też na przestrzeni kilku dni Jagiellonię i Stal Mielec. Kolokwialnie ujmując - żarło. Niestety dla Lecha i samego Hoticia - do czasu.
Przez jakiś czas Bośniak dostawał jeszcze kredyt zaufania, ale gdy przez kilka dobrych tygodni nie dał drużynie żadnych konkretów, jego pozycja w hierarchii zaczęła słabnąć. Zgrało się to w czasie z powrotem do zdrowia i przede wszystkim formy Aliego Gholizadeha. To Irańczyk zabetonował miejsce na prawym skrzydle, poprowadził “Kolejorza” do mistrzostwa Polski, a Hotić musiał pogodzić się jedynie z rolą zmiennika. Z ławki wchodził regularnie, ale rzadko dawał drużynie oczekiwany impuls. Od 22 września 2024 roku do końca sezonu, a więc maja 2025, uzbierał jednego gola w wygranym 8:1 spotkaniu z Puszczą Niepołomice. Asysty? Zero.
Na tym związek Hoticia z Lechem się zakończył. Przed trwającym obecnie sezonem “Kolejorz” poinformował o ostatecznym rozstaniu. Licznik stanął na 49 meczach, sześciu zdobytych bramkach i czterech decydujących podaniach przy golach kolegów.
- Nie był faworytem u Nielsa [Frederiksena - przyp. red.], ale swoje zadania w poprzednim sezonie spełnił. Lecha opuszcza z mistrzostwem Polski, a to nie jest takie oczywiste w przypadku obcokrajowców. Dało się z tej przygody wycisnąć więcej, ale urazy i zmiana trenera nie były po jego stronie. Klub opuszcza za darmo - pisał wówczas dziennikarz Meczyki.pl, Dawid Dobrasz.
W ZEA słabo, w Turcji znakomicie
Hotić z Poznania ruszył daleko, bo do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Przywdział tam barwy Ajman Club, ale była to przygoda krótka i nieszczególnie warta zapamiętania. Przez pół roku Bośniak zagrał w 16 meczach, strzelił jednego gola, dorzucił jedną asystę, po czym spakował walizki i miesiąc temu podpisał kontrakt z tureckim drugoligowcem - Bodrum FK.
Tam jak na razie były skrzydłowy “Kolejorza” robi prawdziwą furorę. Nie potrzebował żadnego czasu na aklimatyzację. Asystował już w debiucie, choć na murawę wszedł w 65. minucie, a potem jeszcze podkręcił tempo.
- debiut - asysta,
- drugi mecz - dwa gole i asysta,
- trzeci mecz - bez udziału przy golach,
- czwarty mecz - gol,
- piąty mecz - asysta,
- szósty mecz - gol.
Sześć spotkań, cztery gole, trzy asysty. Prawdziwe wejście smoka. Jest natomiast jedno “ale”, bo ostatni z wymienionych meczów Hotić zakończył też z… czerwoną kartką. Obejrzał ją w 53. minucie rywalizacji z Eroksporem, jeszcze przy stanie 2:2, po czym ostatecznie jego jego osłabiona drużyna musiała przełknąć gorycz porażki (3:4). To w pewnym stopniu rzuca cień na fantastyczny start przygody Bośniaka z tureckim drugoligowcem.
Co gorsza, nie było to wykluczenie po dwóch żółtych kartonikach, a bezpośrednio czerwona kartka za brutalny faul. Hotić będzie więc musiał odcierpieć karę zawieszenia. W ostatnim meczu już nie zagrał.
Początek przygody z nowym klubem były gracz Lecha ma więc iście wybuchowy.