Słynny klub spadnie z ligi po 29 latach? Ostatni mecz nadziei. Pachnie sensacją

Słynny klub spadnie z ligi po 29 latach? Ostatni mecz nadziei. Pachnie sensacją
IMAGO / pressfocus
Adam - Kowalczyk
Adam KowalczykDzisiaj · 18:30
Sezon 2025/26 dobiega końca, a tabele niektórych lig układają się w taki sposób, że emocje na finiszu rywalizacji mogą być ogromne. Na ekscytującą multiligę - i to nie tylko na najwyższym poziomie rozgrywkowym - bez dwóch zdań mogą liczyć choćby niemieccy kibice.
Stwierdzenie, że walka o utrzymanie w Bundeslidze jest w tym sezonie jak loteria, byłoby pewnym nadużyciem. Rzadko jednak widzi się, że aż trzy drużyny zamykające tabelę na kolejkę przed końcem mają tyle samo punktów. Co więcej, dwie z nich zagrają ze sobą mecz bezpośredni, kluczowy dla końcowego układu ligi.
Dalsza część tekstu pod wideo

Kto spadnie?

Przypomnijmy, że z Bundesligi spadną dwie ostatnie drużyny w stawce, zaś trzeci zespół od końca będzie potem rywalizował w barażach. Na kolejkę przed końcem tabelę z takim samym dorobkiem punktowym - 26 punktów - zamykają VfL Wolfsburg, Heidenheim i St. Pauli. Co istotne, przy równej liczbie oczek w pierwszej kolejności liczy się bilans bramkowy. Ten póki co najlepszy ma Wolfsburg (-26), gorzej wygląda to u Heidenheim (-29) i St. Pauli (-29).
Co najciekawsze, w ostatniej serii gier St. Pauli zagra u siebie właśnie z Wolfsburgiem! Heidenheim natomiast powalczy na własnym terenie z Mainz. Jakich wyników do szczęścia, a więc uniknięcie bezpośredniego spadku i wywalczenia miejsca w barażach, potrzebują poszczególne ekipy?
Wolfsburg nie spadnie bezpośrednio (czyli zagra w barażach), jeśli:
  • Wygra z St. Pauli, a Heidenheim przegra, zremisuje lub wygra z Mainz nie na tyle wysoko, by osiągnąć lepszy bilans bramkowy niż Wolfsburg,
  • Zremisuje z St. Pauli, a Heidenheim nie wygra z Mainz.
Heidenheim nie spadnie bezpośrednio (czyli zagra w barażach), jeśli:
  • Wygra z Mainz, a St. Pauli zremisuje z Wolfsburgiem,
  • Wygra z Mainz taką samą lub większą różnicą bramek niż St. Pauli pokona Wolfsburg,
  • Wygra z Mainz na tyle wysoko, by po zwycięstwie Wolfsburga z St. Pauli osiągnąć lepszy bilans bramkowy niż Wolfsburg.
St. Pauli nie spadnie bezpośrednio (czyli zagra w barażach), jeśli:
  • Wygra z Wolfsburgiem, a Heidenheim nie wygra z Mainz,
  • Wygra z Wolfsburgiem większa różnicą bramek niż Heidenheim pokona Mainz.

St. Pauli - Wolfsburg: Mecz o utrzymanie?

Dla Kamila Grabary obecny sezon w barwach Wolfsburga jest sinusoidą. Z jednej strony występy Polaka w bramce “Wilków” są oceniane bardzo dobrze - wystarczy spojrzeć, jakie oceny regularnie przyznaje mu niemiecki Kicker. Oficjalnie jest też drugim najlepszym bramkarzem w całej lidze pod względem obronionych strzałów, których zanotował już 133 (siedem mniej niż pierwszy Nikola Vaslij). Z drugiej strony zaś klub Polaka właśnie gra swój prawdopodobnie najgorszy sezon w XXI wieku, drżąc o utrzymanie na jedną kolejkę przed końcem rozgrywek. Warto dodać, że "Wilki" grają w Bundeslidze nieprzerwanie od sezonu 1997/98.
Szczęście w nieszczęściu, że mecz tej ostatniej kolejki rozegra z St. Pauli - klubem, który jest w dokładnie takiej samej sytuacji, a którego barwy reprezentują dwaj Polacy - Arkadiusz Pyrka i Adam Dźwigała. Obie ekipy mają po 26 punktów i choć to “Wilki” mogą pochwalić się lepszym bilansem bramkowym, to ich forma jest daleka od przynajmniej przyzwoitej. Wystarczy wspomnieć, że w 2026 roku Wolfsburg odniósł raptem dwa zwycięstwa, z czego jedno jeszcze w styczniu. Jak wyglądają zaś jego ostatnie występy? 0:1 z Bayernem, 1:1 z Freiburgiem, 0:0 z Borussią Moenchengladbach. Wcześniej w kwietniu było jeszcze ważne wyjazdowe zwycięstwo z Unionem Berlin (2:1) oraz mecz-rollercoaster z Bayerem Leverkusen (3:6).
Zdobycie jakichkolwiek punktów w meczu z St. Pauli stanowi warunek konieczny do tego, by sensacyjni mistrzowie Niemiec z 2009 roku mogli utrzymać się w elicie. Warto odnotować, że na ich przewagę wskazuje historia - otóż ostatni raz, kiedy musieli uznać wyższość ekipy z Hamburga w bezpośrednim meczu o punkty, miał miejsce… 24 lata temu. Wówczas St. Pauli wygrało u siebie 3:1. Czy powtórzy ten wyczyn także teraz? Będzie ciężko, ale jeżeli się uda, przerwana zostanie niechlubna seria dziewięciu meczów z rzędu bez zwycięstwa. “Piraci” są na ten moment najgorszym zespołem ligi, jednak gdyby wziąć pod uwagę ostatnie 15 kolejek Bundesligi, to byliby poza strefą spadkową, a tabelę zamykałby Wolfsburg.

Heidenheim jeszcze walczy

W tym miejscu należy przypomnieć, że zwycięzca spotkania St. Pauli - Wolfsburg nie będzie miał pewności, czy uda mu się ominąć spadek w tym sezonie Bundesligi. I wcale nie chodzi tu o fakt, że w najlepszym przypadku jedna z ekip będzie jeszcze grać w barażach o utrzymanie - wciąż jest bowiem możliwe, że zarówno “Piraci”, jak i “Wilki” spadną, a od bezpośredniej relegacji uchroni się Heidenheim.
Co by nie mówić, byłby to niesamowity scenariusz. Podopieczni Franka Schmidta od 24 stycznia i porażki 0:3 z RB Lipsk nieprzerwanie przez trzy i pół miesiąca zajmowali ostatnie miejsce w ligowej tabeli, a sam trener wiosną zapowiedział swoje odejście po 20 latach pracy. Jego umowa kończy się w 2027 roku, więc obecny sezon byłby dla niego tym przedostatnim. Po usłyszeniu decyzji szkoleniowca zespół jednak zaczął grać jak z nut. Odniósł dwa absolutnie kluczowe zwycięstwa - 2:0 z St. Pauli u siebie oraz 3:1 z FC Koeln Jakuba Kamińskiego na wyjeździe. Po drodze zremisował jeszcze 3:3 z Bayernem Monachium, i choć Bawarczycy w tamtym momencie byli zajęci znacznie ważniejszym dwumeczem z PSG w Lidze Mistrzów, to ten wynik i tak zrobił spore wrażenie.
Teraz jedyny mecz, jaki pozostał FCH do końca sezonu, to domowe starcie z Mainz, które w ostatniej kolejce nie walczy już o nic. Idealna okazja na to, by wygrać i rzutem na taśmę odwrócić szyki w dolnej części tabeli.

Na zapleczu też ciekawie

Mało emocji? Spójrzmy na zaplecze elity - tam sytuacja jest identyczna, z tym że nie na dole, a tuż za plecami liderującego Schalke, które awans na najwyższy szczebel wywalczyło już dawno temu. O drugie miejsce gwarantujące promocję zaciekle walczą ze sobą drużyny Hannoveru 96, Elversberga i Paderbornu - każda z nich na ten moment uzbierała po 59 punktów. Warto zaznaczyć, że zespół z trzeciego miejsca otrzyma przepustkę do baraży o awans, więc każdy punkt ma znaczenie, a jedna z wymienionych ekip zakończy sezon z niczym.
W ostatniej kolejce może wydarzyć się absolutnie wszystko. Na ten moment w najbardziej uprzywilejowanej sytuacji jest Elversberg, który nie dość, że ma najlepszy bilans bramek z całej trójki (+22), to sezon zakończy meczem u siebie z ostatnim w tabeli Preussen Muenster. W przyszłym sezonie Bundesligi może więc wziąć udział absolutny debiutant, dla którego trzy lata temu największym osiągnięciem w historii była gra na trzecim szczeblu rozgrywkowym w Niemczech. 13-tysięczne miasteczko Spiesen-Elversberg nie ma nawet dworca kolejowego, ale dzięki mądremu zarządzaniu byłego piłkarza i biznesmena, Franka Holzera, tamtejszy klub stale rozwija się, wchodząc na coraz wyższy poziom. Bardziej obszerny tekst o Elversbergu przeczytacie TUTAJ.
Jest też bardzo realna szansa na to, że wkrótce w Bundeslidze będziemy oglądać kolejnego Polaka - Łukasza Porębę. 26-letni pomocnik przebywa obecnie w tym klubie na wypożyczeniu z HSV, a w jego kontrakcie jest zawarta klauzula wykupu wysokości około półtora miliona euro. Co istotne, Poręba nie jest tam marginalną postacią, a kluczowym zawodnikiem, który niemal każdy mecz tego sezonu rozegrał “od deski do deski”. Jeżeli jednak do transferu definitywnego nie dojdzie, to nic straconego - kto wie, czy Polak po powrocie do Hamburga nie zacznie walczyć o pierwszy skład w swoim pierwszoligowym klubie macierzystym. Pytanie tylko, czy jest tam na niego jakikolwiek plan.
Zostając przy polskich piłkarzach, perspektywa awansu rysuje się również przed obrońcą Hannoveru, Maikiem Nawrockim. Tu też warto przypomnieć, że jest to piłkarz wypożyczony, tym razem ze szkockiego Celticu Glasgow. Sam Hannover dość długo czeka na awans do Bundesligi - na zapleczu gra już siódmy rok i jeszcze nie był tak blisko ponownej promocji, jak teraz. To drużyna, która grała w elicie nieprzerwanie w latach 2002-2016, a jej najlepszy czas przypadł na sezon 2010/11, w którym pod wodzą Mirko Slomki ekipa z Hannoveru zajęła sensacyjne czwarte miejsce. Nie było tam wtedy wielkich nazwisk. Poza młodymi Larsem Stindlem i Ronem-Robertem Zielerem największą furorę robił nieoczywisty ofensywny duet, na który składali się Didier Ya Konan i Mohammed Abdellaoue. Zdobyli oni wówczas łącznie 24 bramki w Bundeslidze. Rok później H96 dotarł aż do ćwierćfinału Ligi Europy, gdzie odpadł dopiero z późniejszym triumfatorem rozgrywek - Atletico Madryt.
W ostatniej kolejce tego sezonu drugiej Bundesligi Hannover zagra u siebie z ósmym w tabeli FC Nuernberg. Nie będzie co prawda takim faworytem, jak Elversberg przeciwko Muenster, ale sytuacja jak najbardziej rysuje się na jego korzyść. Nieco trudniejsze okoliczności spotkały Paderborn, który jako jedyny z trzech walczących o awans klubów będzie miał za zadanie wygrać mecz na wyjeździe. O ironio z Darmstadtem, który w tabeli jest tuż za nim, jednak nie ma już szans nawet na baraże. Tak czy inaczej, to rywal wymagający - kluczową postacią jest tam Isac Lidberg, który walczy o tytuł króla strzelców z Mateuszem Żukowskim z Magdeburga. Szwed i Polak mają po tyle samo zdobytych bramek (17), ale na ten moment liderem klasyfikacji z 18 trafieniami jest Noah Futkeu z Greuther Furth.
Na niekorzyść Paderbornu gra też bilans bramkowy. “SCP” mają cztery gole mniej od Hannoveru i aż 10 mniej od Elversberga, więc samo zwycięstwo może nie wystarczyć - będą musieli liczyć na potknięcia rywali, którzy przed ostatnią kolejką są w znacznie łatwiejszej sytuacji.

Dyskusja

Przeczytaj również