Gigant bierze innowacyjnego trenera. Ewenement w Europie. "Wyjątkowa piłka"

Gigant bierze innowacyjnego trenera. Ewenement w Europie. "Wyjątkowa piłka"
PSNEWZ/SIPA / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan Piekutowski05 Jan · 13:00
Już za moment Chelsea wskaże nowego trenera. Wszystko wskazuje na to, że zostanie nim Liam Rosenior, który od 2024 roku prowadzi Strasbourg. Drużynę pełną skrajności - najmłodszą we Francji, ale i zbudowaną za rekordowe pieniądze.
To miał być standardowy tekst poświęcony potencjalnym następcom Enzo Mareski, ale w aktualnej rzeczywistości takie podejście nie ma sensu. O ile bowiem za wynik starcia z Manchesterem City będzie odpowiadać Calum McFarlane (o debiutancie pisaliśmy już TUTAJ), o tyle chwilę później - z Arsenalem, może Charltonem - na ławce powinien usiąść Liam Rosenior. Klamka zapadła i tę decyzję można zrozumieć.
Dalsza część tekstu pod wideo
Przyczyną rozstania z Marescą nie były przecież wyniki same w sobie, ale konflikt. Włoch przestał w końcu usprawiedliwiać każdą decyzję przełożonych i bronić niestandardowej polityki budowania klubu, a przynajmniej przestał za zamkniętymi drzwiami. Strony nie mogły się dogadać, pojawił się również problem z relacjach ze sztabem medycznym. Wisienką na torcie rekomendacje i naciski dotyczące tego, kto powinien grać, żeby wartość poszła w górę. The Athletic ujawniło, że władze "The Blues" w gruncie rzeczy chciały ustawiać drużynę. To w końcu złamało Marescę.
Nic więc dziwnego, że za niego proponuje się szkoleniowca z nikłym doświadczeniem. Rosenior pracuje jako pierwszy szkoleniowiec trzy i pół roku, jest więc w podobnej sytuacji co Maresca, gdy trafiał na Stamford Bridge. Różnica w tym, że Anglik od półtora roku funkcjonuje pod BlueCo, czyli grupą trzymającą władzę nad Strasbourgiem i Chelsea. Rosenior jest człowiekiem z wewnątrz, który na początku może być łatwo kontrolowany. A i pomysł na piłkę ma niezły.

Wersal w Strasbourgu

Rosenior zaczynał karierę w ojczyźnie, na początku sezonu 2022/23 niespodziewanie dostał szansę w Derby County i poszło mu świetnie. Anglik miał średnią 1,92 punktu w 12 spotkaniach, a następnie został zastąpiony przez Paula Warne'a. Sam zaś przejął stery w Hull City, gdzie spędził następne półtora sezonu. Współpraca wyglądała bardzo dobrze, drużynę najpierw utrzymał w Championship, następnie walczył o play-offy do Premier League. Był w stanie zremisować i wygrać z Leicester City, którym wówczas dowodził Maresca.
A jednak po rozgrywkach 2023/24 strony się rozstały i Rosenior wyjechał do Francji. Przejął Strasbourg jako drugi trener w historii rządów BlueCo i jako pierwszy nie-Francuz od przeszło 20 lat. Dostał drużynę ciekawą, bardzo młodą, zasilaną amerykańskimi pieniędzmi. Najwyraźniejszym efektem sierpniowa potyczka z AS Monaco (2:3). Strasbourg jako pierwszy klub z lig TOP5 wystawił skład złożony z zawodników urodzonych wyłącznie w XXI wieku. Średnia wieku wyniosła nieco ponad 20 lat, najstarszy Joaquin Panichelli miał na karku 23 wiosny.
Jednocześnie był to skład stworzony w oparciu o model, jaki BlueCo uwielbia. Przepychem. Na wzmocnienia przeznaczono przeszło 111,5 milionów euro - około sześciu kosztował Maxi Oyedele - co było najwyższym wynikiem w Ligue 1. Mniej wydały nawet PSG oraz Olympique Marsylia. Jednocześnie koszty "Le Racing" były rozproszone, ściągnięto przecież aż 18 zawodników, a tylko jeden z nich kosztował więcej niż 15 mln. Wiele tu wspólnego ze sposobem działania Chelsea, Rosenior nie powinien czuć się zagubiony, gdy jednego dnia powita trzech nowych piłkarzy. Najważniejsze zaś, że ma kompetencje, aby się z nimi błyskawicznie dogadać.
- Duża część mojego sukcesu to jego zasługa. Zaufali mi, a jednocześnie sprawili, że uwierzyłem w proces. Na początku nie czułem się komfortowo, grałem w innym stylu, ale znaleziono drogę najlepszą dla mnie. Wyniki mówią same za siebie - przekonywał Panichelli, którego szkoleniowiec wychwalał między innymi po starciu z PSG (3:3). Reprezentant Argentyny ma obecnie już dziesięć goli na koncie.
Unikalny sposób budowania drużyny - który szerzej opisywaliśmy już przy okazji starcia Strasbourga z Jagiellonią - przynosi częściowe sukcesy. Z jednej strony zespół Roseniora nie ma sobie równych w Lidze Konferencji. Z drugiej jednak w Ligue 1 traci aż 17 punktów do liderującego RC Lens, a w Pucharze Francji męczył się z drugoligową Dunkierką (2:1). Być może jednak styl preferowany przez 41-latka bardziej będzie pasował do Chelsea niż aktualnego pracodawcy.

Ewenement w Europie

Anglik preferuje dość wymagające podejście do piłki. Zespół ma atakować wysoko, szybko odbierać futbolówkę i kapitalizować to działanie. Strasbourg wywiązuje się częściowo z tego zadania, ma problem z realizacją ostatniego elementu. Częściowo wynika to z silnego przywiązania do budowania akcji krótkimi podaniami, nierzadko zaczynają od bramkarza. Podopieczni Roseniora mają najniższy procent długich podań nie tylko w całej Ligue 1, ale i pozostałych ligach TOP5. Z drugiej strony w pole karne bardzo często dostają się dzięki dośrodkowaniom.
Zespół ma przejmować inicjatywę, czerpać z rozwiązań Roberto De Zerbiego i Unaia Emery'ego, których Anglik wymienia jako swoje inspiracje. Nic więc dziwnego, że Strasbourg - podobnie jak Olympique Marsylia i Aston Villa - potrafi cofnąć się całkowicie na własną połowę, ustawić we trzech we własnej "szesnastce" i dopiero wtedy zacząć konstruować atak. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, pojawią się podania prostopadłe. Tych "Le Racing" ma najwięcej w Ligue 1 i uczynił z nich główny oręż w stwarzaniu zagrożenia. Swoją drogą całkiem konkretnego - 61 strzałów przerodziło się w 25 goli. Pod względem uderzeń potrzebnych do zdobycia bramki lepiej nad Sekwaną wypadają jedynie OM oraz Lille.
Rosenior wydaje się też kompetentny, jeśli chodzi o dostosowanie formacji do obecnego stanu kadry. W tym sezonie nie ograniczył się do jednego ustawienia, próbował z 4-2-3-1, ale też 3-4-3. Przydatne, biorąc pod uwagę zakres drużyny londyńczyków.
- Kiedy się z nim spotkałem, jasno określił to, co chce wprowadzić do drużyny. To, co powiedział, odzwierciedla to, co dzieje się z zespołem. To bardzo innowacyjny trener. Gramy wyjątkową piłkę, mamy bardzo młody skład, któremu daje się dużo przestrzeni - ocenił prezes Marc Keller w rozmowie z BBC.

Przeczytaj również