Co za transfer giganta! Strzela lub asystuje w każdym meczu od... lutego
Arsenalowi spadła z nieba nowa gwiazda. Christos Tzolis ma wszystko, aby odnieść spektakularny sukces w ekipie mistrzów Anglii. Jeśli skrzydłowy utrzyma swój poziom, zyska miano greckiego półboga futbolu.
24 lutego Atletico pokonało Club Brugge 4:1 w 1/16 finału Ligi Mistrzów. Ten wynik sam w sobie raczej niewielu zaskoczył. Szokować może fakt, że był to ostatni mecz rozgrywek klubowych, w którym Christos Tzolis nie zaliczył bramki lub asysty. Od tamtej pory rewelacyjny Grek nie notuje pustych przelotów, punktuje w dosłownie każdym spotkaniu Club Brugge oraz Arsenalu. W 18 ostatnich występach zebrał 27 G/A, stał się magnesem na punkty w klasyfikacji kanadyjskiej.
Pewnie, że w barwach “Kanonierów” na razie ma za sobą tylko sparingi, które nie muszą być żadnym wyznacznikiem. Trudno jednak przejść obojętnie wobec skrzydłowego wyróżniającego się tak wyjątkową powtarzalnością. Ligę belgijską już rzucił na kolana, a w Premier League spróbuje to powtórzyć. Londyńczycy nie powinni żałować 40 mln euro zainwestowanych w 24-latka.
Kanarek w klatce
Tzolis miał już okazję sprawdzić się na angielskich boiskach, gdzie zaliczył brutalne zderzenie z rzeczywistością. Podczas sezonu 2021/22 w 14 występach na poziomie Premier League nie zanotował ani jednego gola czy asysty. Trzeba jednak podkreślić, że grał w potwornie słabym Norwich, co z pewnością nie ułatwiało mu życia. “Kanarki” z hukiem spadły do Championship, odnosząc wówczas zaledwie pięć zwycięstw w 38 kolejkach. Następnie skrzydłowy podjął decyzję o odejściu do Fortuny Duesseldorf.
- To był dopiero mój drugi rok w seniorskiej piłce, a drużyna właściwie nie była gotowa na Premier League. To utrudniało adaptację i grę na miarę możliwości. Jestem ofensywnym zawodnikiem, a zespół rzadko miał piłkę, nie stwarzał zbyt wielu sytuacji. Wyjechałem do Duesseldorfu, aby odzyskać pewność siebie. Wiedziałem, że mam odpowiednie umiejętności. Podjąłem słuszną decyzję, znalazłem miejsce, w którym mogłem się rozwinąć - podkreślił w rozmowie z The Athletic.
Fortuna mu sprzyjała, w ekipie z Duesseldorfu strzelił 24 gole, czym zapracował na transfer do Club Brugge. Latem 2024 roku Belgowie zapłacili 6,5 mln euro za następcę Antonio Nusy. Start znów nie był najlepszy. Tzolis i spółka rozpoczęli sezon od zdobycia jednego punktu w trzech kolejkach. Belgijskie media opisywały, że po porażce ze Standardem Liege prezes Bart Verhaeghe wparował do szatni i zrugał Greka za słaby występ. Później piłkarz wspominał, że w ojczyźnie przyzwyczaił się do tego typu zachowań. Nie miał do nikogo urazy, tylko zabrał się do cięższej pracy. Niedługo po wspomnianej reprymendzie strzelił gole z FCV Dender i Cercle Brugge. Na koniec rozgrywek miał na koncie 21 bramek i 14 asyst, pomógł drużynie zgarnąć Puchar Belgii i wicemistrzostwo. Już wtedy miał oferty z Anglii, ale postanowił zostać jeszcze rok, co okazało się świetnym posunięciem.
W poprzednim sezonie Tzolis przeszedł samego siebie, notując udział przy 51 bramkach w 52 występach. Był liderem ligi belgijskiej pod względem liczby stworzonych sytuacji (135) i udanych dryblingów (40). W Lidze Mistrzów trafiał z Atletico i Atalantą, błyszczał w zremisowanym 3:3 starciu z Barceloną. Nie zatrzymało go nawet złamanie ręki, którego doznał w listopadowej rywalizacji ze Sportingiem. Po prostu grał z usztywnioną kończyną i dalej czarował. W rozmowie z Nieuwsblad został zapytany, który obrońca w Belgii sprawił mu największe problemy. Odpowiedział: “Może zabrzmi to arogancko, ale żaden”. Nie dało się z tym polemizować.
This is Arsenal
Arsenal zainwestował w Tzolisa 40 mln euro - jak na dzisiejsze standardy w Premier League są to grosze. 24-latek nie zwlekał i od razu zrobił w Londynie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Źródła bliskie klubu donosiły, że nowy nabytek osiągnął zdecydowanie najlepsze wyniki w testach szybkościowych i wytrzymałościowych. Ben Bloom z The Guardian zdradził, że trenerzy przygotowania fizycznego “Kanonierów” nadali Grekowi przydomek Leonidas na cześć słynnego króla Sparty.
- Christos w ostatnich sezonach osiągnął niezwykle imponujące wyniki, jeśli chodzi o bramki i asysty. Potrafi świetnie kończyć i kreować akcje, dysponuje wyjątkową techniką. Jesteśmy przekonani, że podniesie poziom drużyny, wniesie energię, jakość i charakter - chwalił Andrea Berta, dyrektor Arsenalu. - Jestem z niego zadowolony, ponieważ bardzo szybko zaadaptował się do grupy, złapał wspólny język z pozostałymi. Myślę, że kibice go pokochają. To bardzo bezpośredni zawodnik, jest wiele podobieństw z Leo Trossardem, jeśli chodzi o rozumienie gry, poruszanie na małych przestrzeniach. Do tego dochodzi etyka pracy, wyróżnia się ambicją i głodem sukcesów - dodał Arteta.
Tzolis sam przyznał, że widzi pewne podobieństwa między sobą i Davidem Villą. Potrafi swobodnie operować na lewym skrzydle, ale świetnie czuje się bliżej światła bramki. Z dużą łatwością dochodzi do sytuacji, lubi rzucać wyzwanie obrońcom, w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów wygrywał 52% pojedynków. Co ważne, mówimy też o piłkarzu, który ma cyrkiel w nodze. W poprzednim sezonie wykreował aż 52 okazje po dograniach ze stałych fragmentów. Tę umiejętność potwierdził w Arsenalu, notując asystę z rzutu rożnego przeciwko Betisowi.
Tak ułożona noga powinna być szczególnym atutem w przypadku drużyny, która strzela multum goli ze stałych fragmentów gry. I nie jest to żaden przytyk do Arsenalu. W brytyjskich mediach faktycznie zdarzały się krytyczne uwagi na zasadzie: “Co to za mistrz Anglii, który strzela tylko po rożnych”. Trudno się z tym zgodzić. Jeśli jako zespół opanowałeś konkretny element gry do perfekcji i potrafisz dzięki niemu seryjnie wygrywać mecze, to dlaczego miałbyś z tego nie korzystać? Dotychczas Declan Rice i Bukayo Saka taśmowo serwowali asysty z rożnych, niedługo do tego grona powinien dołączyć Tzolis.
- Decyzja o przenosinach do Arsenalu była prosta do podjęcia. Rozmawiałem z trenerem Artetą, który znał mój styl, podkreślił, że chce, abym robił to samo, co w Club Brugge. Nie powiedział, że mam strzelić 10 czy 15 goli, raczej mówił: “Graj swobodnie, pokaż to, co potrafisz, a wszystko przyjdzie naturalnie” - zdradził Grek, cytowany przez Arseblog.news.
Tanio a dobrze
Wiadomo było, że w tym okienku Arsenal wzmocni lewą stronę ataku. Początkowo priorytetem miał być Morgan Rogers, który jednak wybrał Chelsea. Później “Kanonierzy” próbowali przystąpić do walki o Viniciusa, ale ten podpisał nową umowę z Realem Madryt. Pojawiały się pojedyncze plotki o Bradleyu Barcoli, przy czym raczej nie przerodzi się to w nic konkretnego. Francuz ma być bowiem bliżej przeprowadzki na Anfield. Niewykluczone, że Tzolis będzie jedynym transferem mistrzów Anglii na skrzydło, co wcale nie musi być złą wiadomością.
Oczywiście, że kibice mogli liczyć na coś bardziej efektownego, większą dawkę “transferowej dopaminy”. Natomiast nie zawsze więcej oznacza lepiej. Przypomina się trochę sytuacja z początku 2023 roku, kiedy “Kanonierzy” mocno zabiegali o Mychajło Mudryka. Popisy w Szachtarze sprawiły, że był on postrzegany jako przyszła gwiazda futbolu. Chelsea przelicytowała wówczas rywali zza miedzy, pozyskując Ukraińca za 70 mln euro. Arsenal wdrożył w życie plan B, sprowadzając za ponad połowę mniejszą kwotę Leandro Trossarda. Dobrze wiemy, który z londyńskich klubów wyszedł na tym lepiej.
Belg w poprzednich sezonach był bardzo wartościowym elementem drużyny Artety. Może nie cieszył się statusem gwiazdy na miarę Rice’a czy Saki, ale robił swoje, strzelał ważne gole, jak np. z West Hamem, pomagając w zdobyciu mistrzostwa. Trossard zdecydował się na przenosiny do Besiktasu, a Tzolis ma go zastąpić jeden do jednego. Tu znów mamy do czynienia z piłkarzem, który początkowo może być delikatnie niedoceniany, ale stać go na ugruntowanie pozycji w wyjściowej jedenastce i regularne dokładanie zdobyczy bramkowych.
W poprzednich miesiącach Tzolis znalazł sposób na dodatkową motywację. Zainwestował w samego siebie w grze fantasy ligi belgijskiej, po czym przez cały sezon wystawiał na kapitanie. Po każdej bramce i asyście miał podwójne powody do radości. Teraz może powtórzyć ten manewr w Fantasy Premier League. Cena 6,5 miliona kusi.