Jeśli wypełni kontrakt, będzie miał... 47 lat. Legenda gra dalej. I to nie byle gdzie!
Jego długowieczność wymyka się prawom logiki. Ma 45 lat, a w niedawno zakończonym sezonie rozegrał od deski do deski wszystkie ligowe spotkania. Nie dla byle kogo, bo topowego klubu kontynentu. Żeby tego było mało, właśnie przedłużył umowę do 31 grudnia 2027 roku. Fabio z Fluminense to prawdziwy ewenement.
Urodził się w 1980 roku. Jest więc rówieśnikiem takich postaci jak Ronaldinho, Xavi, Steven Gerrard, John Terry czy Ashley Cole. Różnica polega jednak na tym, że oni od dawna są już na piłkarskiej emeryturze, a on nie tylko gra w piłkę, ale robi to w jednym z najpopularniejszych i najmocniejszych klubów całej Ameryki Południowej. Historia Fabio to materiał na film.
Legenda kilku klubów
Nigdy nie zagrał poza ojczyzną. Całą dotychczasową karierę spędził na brazylijskich murawach, jednak mimo imponującego stażu, już ponad 25-letniego, lista jego pracodawców wcale nie jest taka długa. Kiedy już zasila jakiś klub, to zazwyczaj jest mu oddany przez bardzo długi czas.
Fabio rozegrał ponad 1390 meczów (!) dla trzech klubów z Kraju Kawy. Najmniej uzbierał w Vasco Da Gama, którego barwy reprezentował w latach 2000-2005. To stamtąd przeniósł się do Cruzeiro, gdzie został potem prawdziwą legendą. Jego bilans w ekipie z Belo Horizonte prezentuje się wręcz kosmicznie. To 976 spotkań rozegranych przez 17 lat. Ponad 330 czystych kont. No i liczne sukcesy. Dwa tytuły mistrza Brazylii, dwa triumfy w krajowym pucharze, siedem skalpów w lidze stanowej Campeonato Mineiro.
Mogłoby się wydawać, że tak pomnikowa dla klubu postać nie powinna odchodzić już nigdzie indziej. Zostać na dobre i złe, napisać tam ostatni rozdział swojej historii. Niestety, jak to w życiu i sporcie bywa, czasami przychodzi też czas na bolesne rozstania. W styczniu 2022 roku Fabio poinformował, że nie doszedł do porozumienia z klubowymi włodarzami. Obiecano mu bowiem kontrakt na rok, a ostateczna propozycja opierała się na trzymiesięcznej umowie.
Brazylijski golkiper miał wtedy 41 lat. Dobry czas na emeryturę? Nic bardziej mylnego. Fabio wciąż czuł się na tyle dobrze fizycznie i piłkarsko, że postanowił grać dalej. A chętnych, by zaprosić go na pokład, nie brakowało. Można wręcz stwierdzić, że weteran zaliczył wówczas zawodowy awans, bo przeniósł się do grającego o większe cele Fluminense.
Życiowy sukces po 40-stce
Co istotne, Fabio nie wędrował do klubu z Rio de Janeiro, żeby być dobrą duszą szatni i bramkarzem numer dwa czy trzy. On w zasadzie z miejsca stał się graczem podstawowej jedenastki i szybko zaczął bić kolejne rekordy. Już w debiucie został najstarszym piłkarzem, jaki kiedykolwiek zagrał dla Fluminense. Niedługo później zaliczył też swój 600. występ w brazylijskiej Serie A. Kolejne bariery bił niemal co chwila. W zaliczanych rekordach mógł się pogubić.
Między słupkami zdarzały mu się oczywiście wpadki i słabsze mecze, ale odkąd trafił do ekipy “Trójkolorowych”, przez cztery lata nie stracił miejsca w składzie. Ograniczając się do zmagań ligowych, w trakcie owych czterech sezonów ominął… cztery spotkania. Dwa z nich z powodu zawieszeń za kartki. W niedawno zakończonej kampanii 2025 wystąpił od deski do deski w każdym (!) meczu Serie A. Prawdziwy gigant.
Fabio w barwach Fluminense odniósł też największy sukces w swojej karierze. W 2023 roku wygrał Copa Libertadores, a więc południowoamerykański odpowiednik Ligi Mistrzów. W wielkim finale jego zespół, mający też w składzie m.in. legendarnego Marcelo, pokonał słynne Boca Juniors po dogrywce.
Po ogromnym sukcesie przyszły natomiast gorsze czasy. Fluminense już sezon później sensacyjnie biło się o utrzymanie w brazylijskiej elicie. Przez długi czas było na dnie i sytuacja była bardzo poważna, ale ostatecznie udało się wykaraskać i zakończyć zmagania cztery punkty nad kreską. Pomogły dwa zwycięstwa w dwóch ostatnich kolejkach. Co ciekawe, “Trójkolorowi” mieli wtedy chyba najstarszą defensywę świata. Poza wspomnianym Fabio, będącym już grubo po czterdziestce, tworzył ją m.in. Thiago Silva (dziś 41 lat), a swoje szanse, choć na wcześniejszym etapie sezonu, dostawał Felipe Melo (obecnie 42).
Zatrzymał nawet Inter
Jako najlepszy klub kontynentu Fluminense zameldowało się potem na Klubowych Mistrzostwach Świata, rozgrywanych pod koniec 2023 roku jeszcze w starym formacie. W półfinale udało się ograć Al-Ahly (2:0), natomiast czekający w wielkim finale Manchester City był już zbyt silny (0:4). W klubowym mundialu, debiutującym w nowej, rozszerzonej odsłonie, “Trójkolorowi” wzięli też udział latem 2025 roku. Sensacyjnie dotarli aż do półfinału, eliminując po drodze Inter Mediolan czy Al-Hilal. Na drodze Fabio i spółki dopiero w półfinale stanęła Chelsea.
Podczas turnieju, ale też zmagań ligowych, legendarny bramkarz spisywał się na tyle dobrze, że został nawet nominowany w plebiscycie FIFA The Best 2025, gdzie wyłoniono najlepszą jedenastkę roku. Nagrody nie otrzymał, ale i tak mógł być z siebie wyjątkowo dumny.
Ostatni sezon (2025), rozegrany przez Fabio od deski do deski, także dla Fluminense był stosunkowo udany. O KMŚ już wspomnieliśmy. Zajęcie piątego miejsca w kraju to pewnie nie szczyt marzeń dla kibiców klubu, który nie tak dawno okazał się najlepszy na całym kontynencie, a w gablocie ma też cztery trofea za mistrzostwo Brazylii, ale progres w grze drużyny względem wcześniejszej kampanii i tak był mocno zauważalny. Co istotne, “Trójkolorowi” awansowali do kolejnej edycji Copa Libertadores.
To nie koniec
Sam Fabio, dziś już 45-letni, w zakończonym niedawno sezonie zajął drugie miejsce pod względem liczby czystych kont w brazylijskiej Serie A. Uzbierał ich aż 16, ustępując jedynie Agustinowi Rossiemu z Flamengo. Świetną dyspozycję weterana docenili klubowi włodarze, którzy zdecydowali się na zaskakujący krok. Chociaż kontrakt bramkarza wygasał dopiero w grudniu 2026 roku i spokojnie można było poczekać na rozwój wydarzeń, Fabio otrzymał nową umowę, tym razem do 31 grudnia 2027 roku. Jeśli ją wypełni i pozostanie między słupkami Fluminense, będzie miał… 47 lat.
- Broniąc Fluminense, Fábio osiągnął ważne sukcesy i pobił rekordy. Przekroczył granicę 1390 meczów w karierze, wyprzedzając angielskiego bramkarza Petera Shiltona i stając się zawodnikiem z największą liczbą oficjalnych meczów w historii światowej piłki nożnej - czytamy w oficjalnym komunikacie klubu.
Jak się starzeć, to tylko tak.