Druzgocący koniec kariery 24-latka. Karcił gigantów, kosztował grube pieniądze
Był wschodzącą gwiazdą, wyróżniał się w najlepszej lidze świata. Kiedy miał 24 lata, jego prężnie rozwijająca się kariera nagle dobiegła końca. Enock Mwepu walczył jak mógł, ale nie było mu dane zaprezentować pełni potencjału.
Brighton to maszyna do zarabiania pieniędzy. W ostatnich pięciu latach to właśnie “Mewy” mają najlepszy net spend spośród wszystkich klubów w Premier League. W tym okresie zainkasowały aż 717 mln euro na transferach wychodzących. Moises Caicedo, Carlos Baleba, Joao Pedro czy Jan Paul van Hecke byli sprowadzani w okazyjnych cenach, rozwijani, a następnie sprzedawani z gigantycznymi przebitkami.
Enock Mwepu miał być kolejnym przykładem piekielnie skutecznej polityki transferowej. Włodarze z The Amex zagięli parol na zawodnika, który znakomicie spisywał się w Salzburgu, a jego początki na angielskich boiskach również były niezwykle obiecujące. Gdyby nie problemy zdrowotne, pewnie od ładnych paru lat grałby w którejś z ekip należących do Big Six. Niestety nigdy nie dowiemy się, jak wysoko mógłby zajść zambijski pomocnik. Jako 24-latek musiał bowiem zawiesić buty na kołku.
Kariera naznaczona tragedią
Enock Mwepu dorastał i wychowywał się u boku Changwe Kalale. Obaj byli niezwykle uzdolnionymi pomocnikami, ten pierwszy bardziej ofensywny, kreatywny, skłonny do regularnego dostarczania asyst. Drugi zapowiadał się na nowoczesną “szóstkę”, był graczem mobilnym, dobrym w defensywie i stroniącym od błędów. W wieku 14 lat obaj zostali wyhaczeni przez Lee Kawanu, członka Zambijskiej Federacji Piłkarskiej.
- Pierwszy raz spotkałem ich w małym miasteczku Kalulushi. W pewnym momencie ich trener podbiegł do mnie i krzyknął: “Chodź, musisz zobaczyć tych chłopców, oni są wyjątkowi”. Wystarczyło pięć minut, aby zrozumieć, że faktycznie są zupełnie inni niż reszta. Chodziło o sposób kontroli piłki, inteligencję i rozumienie gry. Nikt tam nie miał takiej techniki jak Enock. On był “dziesiątką”, a Changwe “szóstką”. Byli 14-latkami i już wtedy widać było, że mają potencjał, aby w przyszłości grać w reprezentacji - opowiedział Kawanu dla The Athletic.
Kiedy Kalale miał 17 lat, jego kariera została przerwana z powodu tragicznego wypadku samochodowego. Autobus, którym jechał na zgrupowanie przed młodzieżowym Pucharem Narodów Afryki, zderzył się z innym pojazdem. Młody piłkarz został sparaliżowany, mógł poruszać się tylko na wózku inwalidzkim. W dniu 20. urodzin zmarł. Mwepu obiecał koledze, że spełni marzenie ich obu - przebije się do europejskiej piłki i będzie z dumą reprezentował Zambię. Słowa dotrzymał.
“The Computer”
W pewnym momencie ścieżki złączyły Enocka Mwepu i Patsona Dakę. Obaj wyróżniali się w Zambii, dzięki czemu przykuli uwagę skautów ze Starego Kontynentu. Pomocnik i napastnik najpierw trafili do FC Liefering, aby zapoznać się z austriacką piłką. Było to przetarcie przed transferem do Salzburga. Pierwszy z wymienionych nie potrzebował wiele czasu, aby stać się gwiazdą w ekipie ze stajni Red Bulla.
Mwepu wystąpił w 119 spotkaniach Salzburga, notując 18 bramek i 20 asyst. Pomógł drużynie sięgnąć po cztery mistrzostwa z rzędu. W 2021 roku został bohaterem finału Austrii, strzelając gola z LASK Linz. Sprawdził się też na poziomie Ligi Mistrzów, gdzie w 11 występach posłał cztery otwierające podania. Zyskał wówczas przydomek “Komputer”, ponieważ grał powtarzalnie, skutecznie, praktycznie nie popełniał błędów. Utrzymywał celność zagrań w okolicach 90%, znakomicie pracował w pressingu. Jesse Marsch podkreślał, że Zambijczyk wnosi do drugiej linii spokój i kontrolę. Ówczesny trener RB przyznał też wprost, że pomocnik mógłby odnaleźć się w klubie pokroju Liverpoolu. Niejednokrotnie to on był liderem środkowej strefy, grając u boku Dominika Szoboszlaia i Takumiego Minamino.
Mewy dodadzą ci skrzydeł
W 2021 roku Mwepu i Daka razem przenieśli się do Premier League. Napastnika kupiło Leicester, a pomocnik przeniósł się do Brighton za 23 mln euro. I znów nie potrzebował wiele czasu na aklimatyzację. Już w październiku miał serię kapitalnych występów, najpierw zaliczył asystę z Manchesterem City, cztery dni później trafił z Leicester, a w następnej kolejce dołożył gola z Liverpoolem. Kiedy nikt nie spodziewał się strzału, on przymierzył z dystansu, wrzucając piłkę “za kołnierz” Alissona Beckera.
- To niesamowite, jak szybko Mwepu przystosował się do Premier League. Jego gra robi ogromne wrażenie, zachowuje się tak, jakby już wcześniej widział większość akcji. Dokładnie wie, gdzie się pojawić, komu podać, jak wykorzystać złe ustawienie rywali. Tylko nieliczni posiadają inteligencję boiskową na takim poziomie. Pokusimy się o śmiałą tezę - w ciągu trzech sezonów Enock nie będzie już piłkarzem Brighton. Zostanie sprzedany za rekordową kwotę do topowego klubu - pisał w listopadzie 2021 roku portal Wearebrighton.com.
Z powodu kontuzji uda i pachwiny Mwepu miał pewne problemy z ustabilizowaniem miejsca w składzie. Kiedy już jednak był zdrowy, potrafił czarować w ekipie Grahama Pottera. Pierwszy sezon na The Amex zakończył z dorobkiem trzech goli i sześciu asyst w 22 spotkaniach. Szczególnie dobrze prezentował się na tle najlepszych rywali. Kolejnym ładnym strzałem zapewnił choćby wyjazdowe zwycięstwo nad Arsenalem.
Dramatyczny koniec
“Mewy” udanie rozpoczęły sezon 2022/23, w pierwszych sześciu kolejkach zgromadziły 13 punktów. Tuż przed przerwą reprezentacyjną Mwepu zaliczył asystę w wygranym 5:2 starciu z Leicester. Stworzył wtedy rewelacyjny kwartet pomocników z Moisesem Caicedo, Alexisem Mac Allisterem i Pascalem Grossem. Nie brakowało opinii, że to Zambijczyk ma przed sobą najbardziej świetlaną przyszłość. W pewnym momencie wszystko zgasło.
W połowie września Mwepu miał stawić się na zgrupowaniu reprezentacji, której był boiskowym liderem i kapitanem. W trakcie lotu źle się poczuł, musiał być hospitalizowany w Mali. Kiedy jego stan się poprawił, wrócił do Brighton, aby przejść niezbędne badania. Wykryto u niego wrodzoną chorobę serca, która umykała podczas wcześniejszych, rutynowych kontroli zdrowia. Problemy okazały się na tyle poważne, że lekarze odradzili piłkarzowi dalszą grę. Kontynuowanie kariery wiązałoby się ze sporym ryzykiem zawału.
Adam Brett, dyrektor sztabu medycznego Brighton, ujawnił na łamach ESPN, że Mwepu początkowo nie mógł tego zaakceptować. Nie chciał tak szybko się poddać, zrezygnować z marzenia, na które pracował przez praktycznie całe życie. Wytłumaczono mu jednak, że gra nie jest warta świeczki, bo zdrowie ma się tylko jedno. 24-latek podjął trudną, ale jedyną słuszną decyzję. Zawiesił buty na kołku.
- Chłopiec z małej miejscowości Chambishi ma do przekazania pewną informację. Walczyłem, nigdy się nie poddałem, podążałem za marzeniem, które doprowadziło do gry w Premier League. Niektóre marzenia niestety szybko się kończą, dlatego z żalem muszę ogłosić zakończenie kariery ze względów zdrowotnych. Otrzymałem zalecenia od lekarzy, których nie można zignorować. To jednak nie koniec mojej przygody z piłką, chcę być nadal zaangażowany w tę dyscyplinę, ale już w innej roli - przekazał cztery lata temu.
- Jesteśmy zdruzgotani tą sytuacją. Enock i jego bliscy przeżyli traumatyczne chwile. Cieszymy się, że najgorsze już za nimi. Obiecująca kariera została przerwana, ale nasza relacja wciąż będzie trwać. Zapewnimy mu wszelkiego rodzaju pomoc i wsparcie - podkreślał Tony Bloom, prezes Brighton. - To straszna wiadomość, ale nie tak straszna, jak mogłaby być. Bardzo przykro mi z powodu Enocka, ponieważ byłem podekscytowany możliwością współpracy z tak utalentowanym zawodnikiem. Zrobimy wszystko, aby mu pomóc - dodał Roberto De Zerbi, który we wrześniu 2022 roku trafił na The Amex.
Brighton nie zostawiło Mwepu. Od razu zaoferowano mu możliwość objęcia drużyny “Mew” do lat dziewięciu. Do dziś pracuje z młodzieżą, kształtując nowe pokolenie graczy. Nie można wykluczyć scenariusza, w którym jeszcze usłyszymy o Zambijczyku, jeśli jego trenerska kariera potoczy się w odpowiednim kierunku. Wielka szkoda, że sam “Komputer” już nie zdoła pokazać piłkarskich umiejętności. A miał je naprawdę spore.