Dziwny pomysł Urbana. Tak się nie buduje reprezentacji. "Czysta fanaberia"

Dziwny pomysł Urbana. Tak się nie buduje reprezentacji. "Czysta fanaberia"
Mateusz Porzucek / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 14:40
Jan Urban w końcu postanowił spróbować czegoś nowego i Polska zagrała przeciwko Bośni czwórką obrońców. Wyszło średnio, ale czy przy tym składzie osobowym mogło być inaczej?
Kiedy Jan Urban ogłosił swoje powołania, niewiele zapowiadało, że będzie w ogóle testował ustawienie z czterema obrońcami. W kadrze znalazł się tylko jeden piłkarz występujący nominalnie na lewej stronie defensywy - powracający do kadry Tymoteusz Puchacz. Poza tym obecni byli oczywiście Jakub Kiwior, Przemysław Frankowski i Michał Skóraś, ale cała trójka występuje na wspomnianej pozycji tylko z konieczności.
Dalsza część tekstu pod wideo
Tymczasem z Bośnią zaczęliśmy i skończyliśmy w formacji z czterema defensorami, w dodatku bez zupełnego udziału Puchacza. W pierwszej połowie na bok przesunięto Kiwiora, po zmianie stron zameldował się tam Frankowski. Były to wybory zaskakujące. Zawodnik FC Porto owszem, grywa w ten sposób, nawet w bieżącym sezonie zaliczył kilka podobnych występów, ale nie ulega wątpliwości, że lepiej czuje się na środku przy asyście Jana Bednarka. Piłkarz Rennes natomiast na lewej stronie zagościł ostatnio w 2025 roku i to w spotkaniu eliminacyjnym z Litwą. W klubie "Franek" nie gra na tej stronie wcale.
Jak wypadły te testy? Dość przeciętnie, z czego sprawę zdaje sobie sam selekcjoner. Zaraz po meczu przyznał, że Kiwior nie zagrał dobrego meczu. Frankowski zasłużył na lepsze recenzje, co potwierdzają liczby. Podstawowy piłkarz wygrał trzy z siedmiu pojedynków i miał 84% celnych podań. Zmiennik, wypuszczony w dużej mierze ze względu na kartkę obciążającą młodszego kolegę, wygrał trzy z sześciu pojedynków i miał 92% celności podań. W istocie zdynamizował, a jednocześnie uspokoił lewą stronę, gdzie wcześniej dziarsko radził sobie Esmir Bajraktarević. W końcu i Polska zaczęła czerpać korzyści z tej flanki.
Mimo tego, gdy Jana Urbana zapytano o kontynuowanie tego projektu, nie był do końca przekonany.
- Wiem, że alternatywą na lewą stronę jest Frankowski, który moim zdaniem radził sobie bardzo dobrze z Bajraktareviciem, bo to chłopak znakomicie wyszkolony technicznie, a Frankowski nie miał z nim problemów. Jest kilka pozytywów. Kiwior miał problemy w pierwszej połowie, ale biorę pod uwagę, że grał na zawodnika bardzo dynamicznego. Jeśli chcemy szukać gry czwórką w defensywie, to dzisiaj próba była taka. Kiwior dostał kartkę, z tego też wynikała zmiana - powiedział selekcjoner. - Będziemy musieli się zastanowić, czy Jakub Kiwior to lewy obrońca, czy jednak stoper - dodał po chwili.
Zwłaszcza ta druga wypowiedź jest osobliwa. Nad czym się tu dłużej zastanawiać? Już samo stawianie takiego pytania wygląda dziwnie, po starciu z Bośnią staje się zaś irracjonalne.
Nie znajdujemy się bowiem w sytuacji, kiedy lewego obrońcę musimy sobie lepić z niczego. Jeśli selekcjoner naprawdę zamierzał przetestować ustawienie z czwórką, dlaczego nie sięgnął po znajdującego się w wysokiej formie Michała Gurgula? Chęć wzmocnienia U21 to stwierdzenie bzdurne. Z młodzieżówki wyciągnięto przecież Kacpra Potulskiego, a nawet Marcela Regułę, chociaż ten z Bośnią nie dostał choćby minuty. Poza tym, przestańmy aż tak troszczyć się o losy drugiej reprezentacji, skoro pierwsza nie domaga. Rozumiem chęć odniesienia jakiegokolwiek sukcesu, a znacznie bliżej tego jest U21, lecz hołduję zasadzie, że w "jedynce" powinni grać najlepsi, niezależnie od wieku.
Pominięcie Gurgula staje się coraz bardziej niezrozumiałe. Trener sam ograniczył sobie pole manewru i utknął w nieciekawej sytuacji. Coraz więcej wskazuje na to, że ze Szwecją znów przejdziemy na piątkę. Tym razem z Cashem na prawej, Potulskim, Bednarkiem i Kiwiorem na środku i Nicolą Zalewskim lub Frankowskim na lewej. Później szansę może otrzymać Puchacz. Piątka jest tym bardziej prawdopodobna, że selekcjoner narzeka na brak napastników, Robert Lewandowski z Bośnią zagrał fatalnie, lecz szkoleniowiec nie widzi innych opcji. Wątpliwe, aby Mateusz Żukowski lub Reguła dostali szansę jako soliści. Selekcjonerowi bliżej pewnie dokooptowaniu Karola Świderskiego do "Lewego". Duża zmiana, znów inna koncepcja. Wszystko konsekwencją niezbyt trafionej selekcji.
Długo graliśmy systemem, do którego nie mieliśmy wykonawców. Teraz, kiedy pojawiło się przynajmniej dwóch zawodników godnych przetestowania, krążymy dookoła i na siłę szukamy alternatywnych rozwiązań. Eksperymentem byłoby właśnie sprawdzenie Gurgula czy nawet Puchacza. Byłoby selekcją, czym, jak wskazuje nazwa, Urban powinien się zajmować. Przesuwanie Kiwiora to nic innego jak czysta fanaberia. A na nią niezbyt możemy sobie pozwolić. Wszyscy przecież wiemy, że Kiwior na lewej byłby rozwiązaniem co najwyżej doraźnym. Budowanie reprezentacji polega na czymś innym.

Przeczytaj również