Eder Militao, Rodrygo i Luka Jović to za mało. Real Madryt potrzebuje gwiazd, aby wrócić na szczyt

Jeszcze nie zdążył opaść kurz po finiszu sezonu, jeszcze na dobre nie rozpoczęło się okienko transferowe, a Real Madryt już zaczyna prawdziwe polowanie na rynku. Na razie w szeregi „Królewskich” sprowadzono kilku perspektywicznych zawodników na przyszłość, ale to dopiero początek. Jeśli „Los Blancos” poważnie myślą o ponownej dominacji Hiszpanii i całej Europy, muszą wydać jeszcze kilkaset milionów na nazwiska z najwyższej półki.
Teoretycznie okienko dla klubów La Liga otworzy się dopiero 1 lipca, ale w stolicy Hiszpanii nikt nie pozwolił sobie na choćby chwilę zwłoki. Mamy dopiero początek czerwca, lecz Florentino Perez zdążył już wydać na nowych zawodników prawie 150 mln euro.
Real Madrid's summer arrivals:
✅ Eder Militao
✅ Rodrygo Goes
✅ Luka Jovic
Who's next? ? pic.twitter.com/ss2TPcd96G— Goal (@goal) 4 czerwca 2019
Tak odważne i prędkie ruchy na rynku transferowym są oczywiście spowodowane fatalnym sezonem „Królewskich”. Real przegrał z lokalnym rywalem – Atletico mecz o Superpuchar Europy, w lidze znowu musiał uznać dominację Barcelony, a w Europie miejsce w szeregu madrytczykom pokazał Ajax. Zidane potrzebuje zatem wielu wzmocnień przed startem nowego sezonu, ale dotychczasowe transfery są na razie tylko zalążkiem rewolucji.
Serbski Benzema, kolejny brazylijski talent i kosztowny zmiennik
Kwoty wydane na Jovica, Rodrygo i Militao są okazałe, ale trudno oczekiwać, aby to właśnie oni byli symbolami odrodzenia Realu Madryt. Na papierze największy potencjał na szybkie zostanie gwiazdą ekipy ma serbski napastnik ściągnięty z Eintrachtu. Jović ma wszelkie predyspozycje, aby wnieść do ofensywy „Królewskich” prawdziwy powiew świeżości.
Atak Realu wymagał gruntownej przebudowy już po odejściu największego goleadora – Cristiano Ronaldo, ale wówczas Florentino Perez nie zdecydował się na rozbicie banku. Decyzja ta okazała się być fatalną w skutkach dla drużyny, która w samej lidze zdobyła zaledwie 63 bramki na przestrzeni całego sezonu. Tylko 6 trafień mniej zanotował choćby sam duet Messi-Suarez.
Najlepszym strzelcem Realu w rozgrywkach ligi hiszpańskiej został Karim Benzema. Dorobek 21 goli prezentuje się solidnie, ale zdecydowanie nie można nazwać sezonu francuskiego napastnika idealnym. 31-latek uaktywniał się tylko z drużynami z najniższych półek.
Luka Jović teoretycznie ma być remedium na ofensywne bolączki Realu Madryt. Serb ma za sobą świetny sezon zwieńczony aż 27 bramkami we wszystkich rozgrywkach. Problem jednak w tym, że były zawodnik Benfiki w wielu aspektach do złudzenia przypomina Benzemę. I poza możliwością gry w roli fałszywej dziewiątki, zmysłem do gry kombinacyjnej mamy na myśli również nierówną formę Jovica w zależności od klasy rywala.
Transfer 21-latka za 60 mln euro to niezwykle mądre posunięcie Realu, ale zdecydowanie nie można oczekiwać, że Jović od razu stanie się bezapelacyjnym liderem linii ataku „Królewskich”.
To samo tyczy się zresztą drugiego ofensywnego wzmocnienia „Los Blancos”, czyli Rodrygo. Klub z Santiago Bernabeu zapłacił już za 18-latka niebagatelną kwotę 45 mln euro, a sam Brazylijczyk dołączy do stołecznej drużyny 1 lipca.
Wychowanek Santosu posiada ogromny talent, ale tu znów mówimy raczej o inwestycji na przyszłość, a nie poważnej opcji na teraz. Rodrygo wyróżnia się w lidze brazylijskiej, ale trzeba jasno przyznać, że sukcesem Brazylijczyka będzie w ogóle wywalczenie miejsca w kadrze Realu na przyszły sezon. Konkurencja w postaci m.in. Asensio, Vazqueza czy podobnego stylem gry Viniciusa z pewnością nie ułatwi 18-latkowi wywalczenia minut w pierwszym zespole.
Vinicius Junior numbers p/90 on last 3 years -
- 58 apps
- 2689 minutes
- 9 goals
- 6 assists
- 6.3 dribbles p/90 (3.1 succ)
- 1.3 key passes p/90
- 3.6 shots p/90 (0.9 Out - 0.1 6 yard box - 2.6 pen area) pic.twitter.com/cBBaDum137— Loconte⚽️ (@Loconte199) 16 maja 2019
Ostatnim z już potwierdzonych transferów Realu jest transakcja związana z pozyskaniem Edera Militao. Dotychczasowy stoper Porto ma na karku dopiero 21 lat, aczkolwiek już nieraz udowadniał swoją ogromną jakość, zatem nikogo nie może dziwić kwota 50 mln euro zapłacona za jego usługi.
Militao zdążył już potwierdzić swoją wartość, ale pytanie brzmi czy akurat Real Madryt jest ekipą, która powinna wydawać 50 mln na stopera? Jeszcze kilka dni temu transakcja ta wydawała się sensowna, gdy przyszłość Sergio Ramosa wisiała na włosku, tylko że kapitan „Królewskich” najwidoczniej nie zamierza opuszczać stolicy Hiszpanii.
Wygląda na to, że ściągnięto za kilkadziesiąt milionów stopera, który będzie musiał rywalizować o miejsce w składzie z Ramosem, Varanem oraz Nacho lub Vallejo. Brzmi to nieco nieodpowiedzialnie i aż trudno nie dostrzec podobieństw między ostatnimi okienkami transferowymi, gdy Real na potęgę ściągał perspektywicznych zawodników, dla których nie było w kadrze miejsca.
Sprawdź, kto jeszcze może zmienić klub w letnim okienku transferowym:

Młodość nie znaczy jakość
Wystarczy przypomnieć sobie sytuację sprzed dwóch lat, gdy „Królewscy” zgarnęli z rynku niemal wszystkie młode kąski. Średnia wieku ówczesnych letnich nabytków Realu Madryt nie przekraczała 21 lat. Można było odnieść wrażenie, że Florentino Perez zapewnił swojemu klubowi filary na długie lata.
?
Foto oficial | 2017 - 2018
Florentino Perez con los nuevos fichajes: Llorente, Mayoral, Theo, Vallejo, Ceballos, Achraf y Luca Zidane. pic.twitter.com/QTdQkCpdGq— ⚽⚽ (@GradaRMCFOficia) 12 września 2017
Sielanka skończyła się w momencie zamknięcia okna transferowego. Już start kampanii 2017/18 pokazał, że całkowita dominacja hiszpańskiego rynku młodych talentów wyglądała dobrze tylko na papierze. Żaden ze „złotych chłopców” nie odniósł na Santiago Bernabeu oczekiwanego sukcesu.
Na powtórne pasmo pomyłek transferowych nie trzeba było długo czekać. W trakcie zakończonego już sezonu Real po raz kolejny niepotrzebnie połasił się na młodych graczy, którzy okazali się nieprzydatni. Pośpiech w celu zakontraktowania potencjalnych przyszłych gwiazd znów okazał się zgubny dla Florentino Pereza.
19-letni Brahim nie był jedynym zawodnikiem, którego na Bernabeu ściągnięto troszeczkę za wcześnie. Do Realu trafił przecież jeszcze młody Łunin, którego od razu odesłano na wypożyczenie do Leganes i Odriozola, będący przez cały sezon tylko zmiennikiem Carvajala.
Álvaro Odriozola's strange life at Real Madrid - either starts or is left out of the squad; the full-back has started in 16 out of the 40 matches in all competitions this season and has made the bench only on eight occasions. [MARCA] pic.twitter.com/ZgQM9OTa0W— RMOnly (@ReaIMadridOnly) 17 lutego 2019
Spośród nowych nabytków Realu na największy „plus” zasługuje przede wszystkim Vinicius. Pozyskanie 18-latka to prawdziwy majstersztyk „Królewskich”, ale Brazylijczyk mimo ogromnego talentu nie jest jeszcze gotowy na bycie liderem madrytczyków. Skrzydłowy rozegrał udany pierwszy sezon na hiszpańskich boiskach, ale dorobek jednej bramki i dwóch asyst uzyskany w La Liga pozostawia nieco do życzenia. Przed Viniciusem wielka przyszłość, ale Real potrzebuje transferów na już, na teraz, właściwie na wczoraj.
Czas na „Galacticos”
Na tę chwilę można uznać okienko Realu za udane, ale Rodrygo, Militao i Jović powinni być dopiero przedsmakiem nadchodzących transferów przez duże „T”. Wszak poprzednie lata pokazały, że nadmierna wiara w niedoświadczonych graczy może okazać się niezwykle zgubna.
Zinedine Zidane potrzebuje prawdziwych pewniaków gotowych do regularnej gry na najwyższym poziomie. Właśnie dlatego 150 mln dotychczas wydane na wzmocnienia stanowią tylko preludium kolejnych transakcji.
Christian Eriksen to zawodnik, który z miejsca odmieniłby grę Realu w środku pola. Modrić czy Kroos osiągnęli w futbolu wszystko, przez wiele lat utrzymywali się w ścisłym topie, ale ubiegłe miesiące w ich wykonaniu pokazały, że linia pomocy „Królewskich” wymaga nowego katalizatora.
Duńczyk nie będzie jedynym zawodnikiem, na którego Real rozbije bank. Kosztownej renowacji wymaga także wspominana już formacja ataku, w której w rolę lidera już niedługo prawdopodobnie wcieli się Eden Hazard.
? Hazard: Future? I do not know yet. We will make a decision within a few days. What are the criteria? The decision is made, the rest depends on the club. We'll find out everything in a few days. Is this a farewell? I think it's a farewell... pic.twitter.com/v6CM6RNRjO— Rafał (@madridreigns) 29 maja 2019
Przenosiny Belga i Duńczyka z Londynu do stolicy Hiszpanii jeszcze nie zostały oficjalnie ogłoszone, ale Real nie może pozwolić sobie na odpuszczenie któregokolwiek z nich. Obaj panowie są jednymi z najlepszych zawodników na swoich pozycjach, a ich poczynania w ostatnich sezonach tylko potwierdzają gotowość do dumnego reprezentowania barw „Los Blancos”.
Eden Hazard has created more chances than any other Premier League player over the last 2 seasons
1️⃣ ?? Eden Hazard (182)
2️⃣ ?? Christian Eriksen (168)
3️⃣ ?? Kevin De Bruyne (142) pic.twitter.com/SGglwC6Kua— Premier League Stat Man ⚽️ (@EPLStatman) 30 maja 2019
Powrót wielkich wzmocnień kluczem do powrotu wielkiego Realu
Ogromne wydatki, które czekają „Królewskich” są naturalnie efektem fatalnej gry w ostatnich kilku miesiącach. Brak trofeów na krajowym podwórku oraz konieczność ustąpienia z europejskiego tronu z pewnością wywarły ogromny wpływ na zmianę postrzegania rynku transferowego przez działaczy stołecznej ekipy.
Tak utytułowany klub, jak Real Madryt nie może sobie pozwolić na kolejny równie słaby sezon. Aby przeciwdziałać postępującemu marazmowi, Zinedine Zidane musi otrzymać nowe asy, które zwiększą jakość jego „talii kart”. Hazard czy Eriksen powinni z miejsca stać się twarzami rewolucji kadrowej przeprowadzonej na Santiago Bernabeu.
Seeing the Real Madrid targets for next season, it's a bit harder to change their build up approach due to Casemiro, so once again i'd expect the same pattern in terms of position to be used, but Eriksen moves a bit more forward and Real Madrid is expected to be more vertical - pic.twitter.com/dKM9VTr8ZS— Loconte⚽️ (@Loconte199) 30 maja 2019
Transfery tych dwóch graczy są konieczne, mimo że Real swoje w tym oknie transferowym już zdążył wydać. Rodrygo, Militao i Jović to dobrzy gracze, przed którymi być może świetlana przyszłość, ale Florentino Perez nie może znów uwierzyć w błyskawiczny progres nowych młodych nabytków. W ostatnich dwóch latach do Realu trafiali niemal sami zawodnicy poniżej 21 roku życia, a teraz większość z nich znajduje się na liście ludzi niepożądanych na Santiago Bernabeu.
According to Marca, Real Madrid's mission is to raise €300m in transfer sales, to fund this summers spree & help keep within FFP limits.
Reported players for sale:
Bale, Llorente, Keylor, Kovacic, Ceballos, Isco, Mariano, Vallejo, Vazquez, Theo, James, De Thomas and Mayoral. pic.twitter.com/j0iS8g0End— Transferchanger (@TransferChanger) 27 maja 2019
Prezes Realu, nauczony dwoma poprzednimi latami, z całą pewnością wyciągnął odpowiednie wnioski i w najbliższych tygodniach zrobi dosłownie wszystko, aby do klubu trafili nowi „Galacticos”.
Nie może powtórzyć się sytuacja z ostatnich okienek, gdy troska o przyszłość drużyny całkowicie przesłoniła Perezowi aktualne bolączki trapiące kadrę Realu. Zamiast wydawać setki milionów na topowych zawodników, posiłkowano się utalentowanymi juniorami z Hiszpanii i Brazylii, którzy do gry na najwyższym poziomie dorosną dopiero za kilka lat.
W Madrycie musi wreszcie dojść do podjęcia działań, które zaowocują zwiększeniem walorów „Królewskich” w okresie krótkoterminowym. Kwestia spokojnej przyszłości leży w rękach Jovica, Viniciusa, Rodrygo, Militao czy Odriozoli. Nadeszła pora na zadbanie o teraźniejszość. Czas na rozbicie banku, które będzie pierwszym etapem w misji pt. renesans zwycięskiego Realu Madryt.
Mateusz Jankowski