Fatalna sytuacja gracza Realu. Arbeloa się nie cackał. "Ty nic nie rozumiesz"

Fatalna sytuacja gracza Realu. Arbeloa się nie cackał. "Ty nic nie rozumiesz"
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:50
Do Realu Madryt trafił niecałą dekadę temu. Wraz z klubem wygrał wszystkie możliwe trofea, ale zwykle jako postać drugo- lub trzecioplanowa. Mijają lata, a wciąż nie zmienia się pozycja Daniego Ceballosa w hierarchii “Los Blancos”. Alvaro Arbeloa już to udowodnił.
Powszechnie wiadomo, że Real Madryt poszukuje rozgrywającego. Hiszpańskie media regularnie donoszą, że klub zrozumiał swój błąd. Brak sprowadzenia pomocnika po odejściach Toniego Kroosa i Luki Modricia nie okazał się dobrą decyzją. W zespole nadal są klasowi piłkarze pokroju Jude’a Bellinghama, Eduardo Camavingi czy Fede Valverde, ale żaden z nich nie jest typem głęboko grającego kreatora, który dyrygowałby zespołem z głębi pola. Nie może dziwić, że “Królewscy” mają być zainteresowani Keesem Smitem z AZ Alkmaar czy nawet Vitinhą, jednym z liderów PSG.
Dalsza część tekstu pod wideo
Warto jednocześnie pamiętać, że na Santiago Bernabeu znajduje się zawodnik o pożądanym profilu. Świetny technik, rozgrywający z ogromnymi umiejętnościami, ktoś, kto kocha notować niezliczoną liczbę celnych podań. Mowa oczywiście o Danim Ceballosie. Na papierze 29-latek jest wszystkim, czego w tym momencie potrzebuje Real w drugiej linii. Problem polega na tym, że papier nie odzwierciedla rzeczywistości. W Realu zmieniają się trenerzy, piłkarze, kształt projektów. I tylko wychowanek Betisu wciąż tkwi praktycznie w tym samym miejscu, co w 2017 roku, kiedy podpisywał umowę z madrytczykami.

Gorące lato

Poprzedni rok mógł być przełomem dla Ceballosa. Po raz pierwszy w Realu przekroczył granicę 2000 rozegranych minut w sezonie. Wystąpił w 45 meczach, Carlo Ancelotti doceniał jego wachlarz umiejętności. Choćby po zwycięstwie 3:2 z Atalantą Włoch wyszedł przed kamery i sam zwrócił uwagę na to, że chce wyróżnić występ Hiszpana, który jego zdaniem zagrał “spektakularnie”. W niektórych meczach pomocnik potrafił być wyróżniającą się postacią. Świadczyło to dobrze o nim, ale źle o całym zespole, który w minionych rozgrywkach prezentował się mizernie.
Ceballos nie został beneficjentem letniej zmiany trenera. Xabi Alonso podchodził do niego z dystansem. W trakcie Klubowych Mistrzostw Świata Hiszpan spędził na murawie tylko 73 minuty, ani razu nie zawitał do pierwszego składu. W meczach z Al-Hilal czy PSG nawet nie podnosił się z ławki i nie zamierzał tego akceptować. W trakcie okienka wysyłał wyraźne sygnały, że powoli szykuje się do opuszczenia Bernabeu.
- Betis to mój dom i zawsze nim pozostanie. Mam nadzieję, że drzwi do Betisu pozostaną dla mnie otwarte. Jeszcze nie prowadziłem żadnych rozmów, ale jestem otwarty na wszystko - rzucił w lipcu Ceballos po powrocie z KMŚ.
Pomocnik od lat podkreśla miłość do Betisu. Latem “Verdiblancos” nie mogli jednak uzgodnić z Realem satysfakcjonujących warunków transferu. W sierpniu gruchnęły za to wieści o porozumieniu “Los Blancos” z Marsylią. Francuzi zgodzili się wypożyczyć piłkarza z opcją wykupu. Topowe źródła pokroju Santiego Aouny podawały, że kluby są dogadane. W ostatniej chwili to sam zawodnik miał storpedować transakcję. Po prostu zmienił zdanie. Stwierdził, że zostaje w Realu.
- Chcieliśmy Ceballosa, ale na rynku transferowym wiele rzeczy potrafi szybko się zmieniać. Są aspekty, których nie możemy kontrolować - komentował Pablo Longoria, prezes Marsylii, w rozmowie z El Chiringuito. - Oczywiście, że monitorujemy sytuację Daniego, ale nie zapłacimy za niego dużych pieniędzy, bo to nie miałoby sensu. On pozostaje piłkarzem Realu, ma ważny kontrakt i musimy to uszanować - stwierdził zaś Manu Fajardo, dyrektor Betisu.

Niekorzystna pętla

To jest właśnie spory kłopot Ceballosa. Zamiast przenieść się do klubu z niższej półki, gdzie spokojnie mógłby grać od deski do deski, woli toczyć nieustanną walkę o minuty w Realu. Walkę, która niemal z góry jest skazana na porażkę. W rundzie jesiennej Alonso bardzo sporadycznie korzystał z jego usług. 29-latek tylko w siedmiu z 33 meczów występował od pierwszej minuty. W niemal połowie spotkań w ogóle nie wstawał z ławki. Jedynie z Kajratem Ałmaty zagrał od deski do deski. Od końcówki listopada spędził na murawie 38 minut w siedmiu kolejkach ligowych.
- Niekończąca się pętla Ceballosa. Od 2017 roku powtarza się podobny schemat. Często zaczynał sezon, nie będąc w planach trenera, później ciężką pracą umiał wywalczyć sobie miejsce, po czym brakowało stabilizacji. Urazy, spadek formy lub inne czynniki nieustannie krzyżowały jego plany. Prawda jest taka, że nigdy nie potrafił w dłuższej perspektywie zachować stabilności na miarę swojego talentu - opisał Joel Del Rio z dziennika Marca. - Nie zrobił takiego kroku naprzód, jakiego oczekiwano po odejściach Kroosa i Modricia. Ceballos miał pod ich nieobecność częściej pojawiać się na murawie, a stał się marginalnym elementem kadry - dodał Agustin Martin z AS-a.
Dlaczego Ceballos nie może ugruntować swojej pozycji? Wydaje się, że głównym mankamentem jest nieumiejętność pełnego wykorzystania potencjału. Mówimy bowiem o niezwykle utalentowanym zawodniku, wciąż można mieć w pamięci mistrzostwa Europy do lat 21, kiedy wręcz fruwał ponad murawą, wyglądał jak przyszły kandydat do wygrania Złotej Piłki. Ale później tylko w pojedynczych momentach potrafił pokazać tak wysoki poziom. Czasami w jednym spotkaniu, zwykle z niżej notowanym rywalem, prezentuje się doskonale, żeby następnie zawodzić, wypaść przez uraz lub akurat zastanawiać się, czy nie warto byłoby wrócić do Betisu. Ostatecznie zostaje, tkwiąc w tym samym miejscu. I tak w kółko.
29-latek teoretycznie robi to, co do niego należy. W tym sezonie utrzymuje celność zagrań na wysokim poziomie 92%. W przeliczeniu na 90 rozegranych minut jest liderem Realu, jeśli chodzi o podania progresywne (średnio 9,75) i podania w ofensywną tercję boiska (11,5). Nikt nie odmówi Hiszpanowi umiejętności opanowania piłki i przetransportowania wyżej do linii ataku. Jednocześnie w jego grze brakuje produktu końcowego. W ostatnich trzech sezonach zaliczył cztery asysty. W bieżących rozgrywkach jego wskaźnik oczekiwanych asyst wynosi zaledwie 0,36. Do tego dochodzi niezbyt imponująca gra w defensywie. To piłkarz, któremu zdarza się zaspać w pressingu, nieco frywolnie podejść do kwestii krycia rywala. Tego typu uwagi kierowane są też pod adresem Mbappe czy Viniciusa, ale oni zwykle wynagradzają to dorobkiem ofensywnym. Dołożenie kolejnego gracza, który nie gwarantuje spokoju w obronie, mogłoby już zbyt mocno zdestabilizować drużynę.
- Wszedł na drugą połowę i nie pokazał swojego poziomu, zagrał poniżej oczekiwań. Jak zawsze, notował sporo celnych podań, ale nie miał większego wpływu ani na grę w ataku, ani w obronie - tak hiszpańskie media oceniły Daniego po meczu z Olympiakosem, kiedy w przerwie zmienił Camavingę.

Nowy trener, stare problemy

Hiszpan rozegrał 13 minut w ostatniej edycji Superpucharu Hiszpanii. Raczej nie płakał zatem za Xabim, którego pożegnano po porażce z Barceloną. Ale roszada na ławce trenerskiej wcale nie musiała pozytywnie wpłynąć na status pomocnika. Wręcz przeciwnie. Już na pierwszym treningu po zmianie szkoleniowca hiszpańskie media uchwyciły moment, w którym Alvaro Arbeloa krzyczy: “Dani, ty niczego nie rozumiesz”. Słowa te były skierowane właśnie do Ceballosa.
Oczywiście tylko piłkarze i trenerzy Realu wiedzą dokładnie, co dzieje się na treningach. Ale nawet patrząc z boku, można było zauważyć, że Ceballos nie zachwycił nowego trenera. W meczu z Albacete był jedynym zawodnikiem z pierwszej drużyny, który został powołany, ale nie pojawił się na murawie. Arbeloa wolał postawić na absolutnych debiutantów. W pierwszym składzie na “szóstce” zagrał Jorge Cestero, a w drugiej połowie wszedł Manuel Angel Moran. Nawet niekorzystny wynik nie skłonił szkoleniowca do zaufania zawodnikowi z dorobkiem 210 występów dla “Los Blancos”.
- Smutna sytuacja Ceballosa. Arbeloa w debiucie zostawił poza kadrą wielu podstawowych zawodników, ale Dani i tak nie dostał ani minuty. I to w meczu z drugoligowcem, gdzie musisz stwarzać okazje i dominować. Pomocnik ma już 29 lat, w tym roku mundial. Jak mogłoby to wyglądać, gdyby był w Betisie - przyznał Fran Campos Vazquez, dziennikarz DAZN.
W weekend Ceballos wrócił do łask, rozgrywając 29 minut przeciwko Levante. W tym czasie zaliczył 45 podań, dwa celne przerzuty, jedną interwencję w obronie. Solidnie, ale bez historii. Generalnie mecz z beniaminkiem raczej zostanie zapamiętany przez kakofonię gwizdów na Bernabeu, a niekoniecznie ze względu na zagrania gracza z “19” na plecach. Jeśli już któryś z pomocników wyróżnił się po wejściu z ławki, to raczej Arda Guler, który posłał asystę i kilka razy ładnie napędzał akcje. Droga wychowanka Betisu do składu wciąż jest bardzo daleka i pełna wertepów.
W grudniu 2024 roku Ceballos przyznał przed kamerami RMTV, że jest szczęśliwy, kiedy może regularnie grać. Potrzebuje rytmu meczowego i zaufania trenera, aby zaprezentować najlepszą wersję siebie. W Realu szuka tego od 2017 roku i wciąż nie potrafi znaleźć. Wydaje się, że w takich okolicznościach rozstanie byłoby najlepszym wyjściem.

Przeczytaj również