Koszmar gwiazdy Ekstraklasy. "Powoli chyba trzeba to przyznać"

Koszmar gwiazdy Ekstraklasy. "Powoli chyba trzeba to przyznać"
Konrad Swierad / shutterstock
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 15:00
Wydawało się, że Efthymios Koulouris po powrocie do Polski znów będzie gwiazdą. Były król strzelców Ekstraklasy, który zaledwie dwa sezony temu strzelał na jej boiskach 28 goli, a potem masowo zdobywał też bramki w Arabii Saudyjskiej, póki co bardzo kiepsko radzi sobie jednak w barwach Wieczystej.
Niesamowite, jak wiele może zmienić się na przestrzeni kilkunastu, a w zasadzie nawet kilku miesięcy. Efthymios Koulouris latem 2025 roku opuszczał Ekstraklasę nie tylko jako jej król strzelców, ale także rekordzista XXI wieku pod względem liczby bramek zdobytych w pojedynczym sezonie. Ustrzelił ich wówczas 28, wyrównując tym samym wynik Nemanji Nikolicia z rozgrywek 2015/16.
Dalsza część tekstu pod wideo

W Arabii też skuteczny

Grecki napastnik chciał wykorzystać swój moment, a jako że nie był już młodzieniaszkiem, ruszył odcinać kupony w odległej Arabii Saudyjskiej. Ambicje sportowe zeszły na dalszy plan, wszak Al-Ula nie rywalizowała nawet na najwyższym ligowym szczeblu, ale przynajmniej Koulouris mógł bardzo solidnie zarobić. Nie będziemy oszukiwać, że poczynania byłego snajpera Pogoni Szczecin na Bliskim Wschodzie śledziliśmy z zapartym tchem, natomiast cyferki mówiły swoje.
30-letni dziś snajper sezon 2025/26 kończył z dorobkiem 23 goli i czterech asyst w 36 rozegranych meczach. Można byłoby pomyśleć - to tylko druga liga saudyjska. W rzeczywistości jednak nawet do grających tam klubów sprowadzani są już piłkarze o całkiem sporych nazwiskach. Koulouris w klasyfikacji strzelców wyprzedził choćby Moussę Maregę, byłego snajpera FC Porto, a tylko nieznacznie przegrał z Gaetanem Laborde, który w nie tak dalekiej przeszłości masowo zdobywał bramki na boiskach francuskiej Ligue 1 choćby w barwach Nicei czy Rennes.
Play video
Tego lata Grek nie wracał więc do Polski z podkulonym ogonem. Wręcz przeciwnie. Jego transfer do Wieczystej można było traktować w kategoriach prawdziwego hitu. Kto nie chciałby sprowadzić napastnika, który przez dwa ostatnie sezony trafiał do siatki ponad 50 razy i zaledwie kilkanaście miesięcy wcześniej wciągał Ekstraklasę nosem? Nawet większe kluby z naszego podwórka z lekką dozą zazdrości spoglądały zapewne na taki interes mającego wielkie aspiracje beniaminka. A ekscytacji nie ukrywał Sławomir Peszko, dyrektor sportowy Wieczystej
- Do tej pory jego agent twierdzi, że wstrzeliłem się idealnie w czas, miejsce i że jestem największym szczęściarzem. Bo było bardzo dużo telefonów, gdy kluby dowiedziały się, że rozwiązał kontrakt, był mistrz Polski, chyba cztery kluby do niego wydzwaniały, drużyny ze Stanów Zjednoczonych i PAOK Saloniki, w którym się wychował. Ciężkie negocjacje, do tej pory był to mój najcięższy transfer do przeprowadzenia. Gdy dowiedziałem, że bilet na samolot jest kupiony, to tylko się martwiłem, czy piłkarz i agent do niego wsiądą. (…) Te dwa tygodnie temu dostaliśmy odpowiedź, że trzeba zapłacić 1,5 miliona euro. (…) W ogóle się to nie spinało - tłumaczył Peszko na kanale Meczyki.

Duże rozczarowanie

Oczekiwania były i wciąż są bardzo duże. Ale powoli trzeba już chyba przyznawać, że do Polski wrócił inny, zdecydowanie słabszy Koulouris. Grek niemal z automatu dostał miejsce w podstawowym składzie, jednak póki co mocno rozczarowuje. Po dziewięciu ligowych meczach (671 minut na murawie) nie ma na koncie choćby jednego gola. Trafił jedynie w spotkaniu Pucharu Polski z trzecioligową Avią Świdnik, dorzucił jedną asystę podczas starcia z Rakowem. I to tyle. Trochę mało.
Nie jest też tak, że Koulouris nie ma odpowiedniego wsparcia i serwisu od kolegów, a co za tym idzie - nie ma z czego strzelać. W samej lidze oddał już 28 strzałów. Jest najczęściej uderzającym w Ekstraklasie piłkarzem, który nadal czeka na premierowe trafienie. Gorzej wygląda to pod względem celności, bo tylko ośmiokrotnie Grek sprawdzał bramkarzy rywali. Mimo wszystko, według xG (współczynnik goli oczekiwanych) powinien mieć na koncie jakieś trzy/cztery trafienia (3,70). Dla porównania, klubowy kumpel Koulourisa - Leandro Semedo - przy xG na poziomie 3,48 zdobył cztery bramki.
Efthymios Koulouris
ekstraklasa.org
Źle dla greckiego snajpera wygląda też statystyka dogodnych szans, bo ich według oficjalnej strony Ekstraklasy miał już sześć.
Koulouris zatracił więc swój największy atut - skuteczność. Zawsze był lisem pola karnego, który pół sytuacji potrafił zamieniać na gola. Teraz jest cieniem samego siebie i coraz mocniej zaczyna aspirować do miana transferowego flopa. Kto wie, czy za moment więcej szans nie będzie otrzymywał czekający na większy kredyt zaufania Bartosz Białek, który - mimo roli zmiennika grającego po kilka czy kilkanaście minut - strzelił już pierwszego ligowego gola po letnim transferze.

Dyskusja

Przeczytaj również