Fenomenalny transfer Barcelony! "Nie sądziliśmy, że to możliwe"

Fenomenalny transfer Barcelony! "Nie sądziliśmy, że to możliwe"
Poetra.RH / shutterstock
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 09:20
Hansi Flick się cieszy, kibice na Camp Nou radują, Deco może mieć poczucie dobrze wykonanej pracy. Jednocześnie chyba wszyscy w Barcelonie jeszcze nie do końca wierzą w to, jak stosunkowo łatwo udało się sprowadzić zawodnika klasy Rodriego. 30-latek stał się nowym szefem mistrzów Hiszpanii.
O tym, że Rodri pasowałby do Barcelony, wiedziano od dawna. Kiedy w 2023 roku Sergio Busquets żegnał się z klubem, otwarcie przyznał, że wychowanek Villarrealu byłby jego najlepszym następcą. W tamtym okresie targana problemami finansowymi “Blaugrana” nie miała żadnych szans na wyciągnięcie ówczesnej gwiazdy Manchesteru City. Dopiero po kilku latach mozolnej pracy Katalończycy znów mogli liczyć się w walce o pozyskanie piłkarza z tej najwyższej półki.
Dalsza część tekstu pod wideo
A mówimy o kimś absolutnie wyjątkowym. Tylko trzech zawodników w historii zgarnęło Złotą Piłkę, występując w Premier League - Michael Owen, Cristiano Ronaldo i Rodri. Jedynie ten ostatni dołożył do tego m.in. mistrzostwo Europy i świata jako MVP obu turniejów. Niecodziennie ktoś taki jest dostępny na rynku transferowym, tego typu okazje praktycznie się nie zdarzają. Jednak poprzednie lato było wyjątkowe. Rodri zdecydował, że jego era na Etihad dobiegła końca i nadszedł odpowiedni moment na powrót do ojczyzny. “Barca” wiedziała, że to szansa jedna na tysiąc, a może i milion. Nie można było jej przegapić.

Wygrany “Klasyk”

Z każdym kolejnym tygodniem mocniej dziwi to, że Real Madryt nie poszedł na całość w walce o Rodriego. W pewnym momencie “Królewscy” uchodzili za faworytów w tym wyścigu, sam Hiszpan przyznał, że odbył owocną rozmowę z Jose Mourinho. “Los Blancos” finalnie nie zdołali przekonać piłkarza, który stanowiłby idealne rozwiązanie ich problemów. W wielu ważnych meczach “Królewscy” za łatwo przegrywają walkę o środek pola, duet pivotów Valverde - Tchouameni nie gwarantuje wystarczającej jakości. Madrytczycy powinni zatem zrobić wszystko, aby ściągnąć potencjalnie najlepszą “szóstkę” na rynku. Tymczasem w poprzednim okienku wzmocnili prawie wszystkie pozycje poza tą najbardziej newralgiczną. Z kolei Barcelona, która już wcześniej dysponowała piekielną jakością w drugiej linii, jeszcze wzmocniła ten sektor.
- Kilka miesięcy temu nawet nie myśleliśmy o transferze Rodriego, nie sądziliśmy, że to możliwe. Kiedy pojawiły się pogłoski o tym, że jednak może odejść, skontaktowałem się z dyrektorem Manchesteru City. Usłyszałem, że jeśli piłkarz chciałby podjąć się nowego wyzwania, to klub nie zamknie mu drzwi. Później odbyliśmy owocne rozmowy z zawodnikiem i od tego momentu przyspieszyliśmy działania - opowiedział Deco na antenie RAC 1.
W momencie finalizowania transferu oczywiście pojawiły się pewne znaki zapytania. W końcu Barcelona wydała niemałe pieniądze na 30-latka z dość niepokojącą historią zdrowotną. Prawie cały sezon 2023/24 stracił przez zerwane więzadło krzyżowe, w poprzednich rozgrywkach przegapił około połowę meczów City z powodu kilku mniejszych urazów. Po mundialu przeszedł zaś drobny zabieg związany z problemami z kręgosłupem. “Duma Katalonii” musiała zdawać sobie z tego wszystkiego sprawę. Ale podjęła ryzyko i dziś może świętować.

Piorunujące wejście

Rodri na wstępie przeżył szok po zmianie klubu. W rozmowie z Cope przyznał, że Barcelona kojarzy się z tiki-taką, więc spodziewał się klepek, gry w dziadka, samych zajęć z piłką. Tymczasem na pierwszym treningu, jak to sam trafnie ujął, dostał niezły wycisk. Od razu zabrał się za niego Benjamin Kugel, który w lipcu objął funkcję trenera przygotowania fizycznego w Barcelonie. Dla Hansiego Flicka priorytetem jest rywalizacja na maksymalnym poziomie intensywności, a to wszystko musi zostać wypracowane na treningach. Nowy nabytek potrzebował chwili, aby wejść w odpowiednie tryby, w pierwszych dwóch meczach był jedynie zmiennikiem. Kiedy jednak już wkroczył do pierwszego składu, przejął rolę lidera całej formacji.
Rodri robi to, co potrafi najlepiej, czyli zarządza środkiem pola. Łączy hiszpański styl rozgrywania z ogromnym wysiłkiem i powtarzalnością. Aktualnie jest liderem Barcelony w lidze pod względem przebiegniętych kilometrów na mecz (11,4). W niedawnym starciu z Galatasaray pokonał 12 km, najwięcej spośród wszystkich piłkarzy. A to po mistrzach Turcji spodziewano się szaleńczego pressingu, notorycznych sprintów i “gryzienia” murawy. Tymczasem pozornie niezbyt dynamiczny pomocnik zaserwował im wykład z futbolu stosowanego.
W zagraniach Rodriego uderza jego niemal robotyczna perfekcja. Wykonuje najwięcej podań na 90 minut w ligach TOP5, utrzymując średnią skuteczność na absurdalnym poziomie 95%. Do tego wygrywa 71% pojedynków, jest najlepszy w Lidze Mistrzów pod względem liczby kontaktów z piłką. To metronom, od którego zaczyna się w Barcelonie wszystko, co dobre. Naturalnie, że najczęściej będziemy zachwycać się bramkami Raphinhi, kreatywnością Pedriego czy efektownymi popisami Yamala. Ale wcześniej ktoś musi odebrać piłkę, w mgnieniu oka przeanalizować boiskową sytuację i wyznaczyć tempo kolejnej akcji.
- Moim zdaniem Rodri jest najbardziej kompletnym pomocnikiem świata. Zapewnia drużynie strukturę i balans, jak nikt inny czyta grę. To kluczowy element w każdej drużynie, w której występuje - chwalił Ilkay Guendogan dla Mundo Deportivo. - Rodri potrafi wznieść zespół na znacznie inny poziom - wtórował Andres Iniesta. - Nigdy nie sądziłem, że zobaczę drugiego takiego piłkarza jak Sergio Busquets. Właśnie kogoś takiego ściągnęła Barcelona. Rodri odmienił zespół, dzięki niemu zespół traci mniej goli po kontratakach. Świetnie umie przewidzieć zamiary rywala i przeciwdziałać temu. Z jego pomocą “Barca” jest jeszcze groźniejsza niż w poprzednich sezonach - ocenił Thierry Henry, ekspert CBS Sports.

El Jefe

Po raz pierwszy od lat o drugiej linii Barcelony można powiedzieć, że jest stabilna. Ekipa Flicka już w dwóch poprzednich sezonach świętowała sporo sukcesów, do których przyłożył się duet Pedri - De Jong. Żaden z nich nie jest jednak specjalistą od gry w defensywie. “Blaugrana” potrafiła być regularnie karcona w obronie, co nie zawsze wynikało z zachowań czwórki z tyłu. Niejednokrotnie problemy zaczynały się od nieskoordynowanego pressingu, indywidualnych błędów i gapiostwa Pedriego czy Frenkiego. Po prostu żaden z nich nie został stworzony do tego, aby być klasyczną “szóstką”. Flick miał to wliczone w koszta, aż w końcu dostał konkretne remedium w osobie Rodriego. Nikogo nie powinno dziwić, że to właśnie on jest w tym sezonie najlepszym piłkarzem na Camp Nou pod względem interwencji defensywnych. Do tego dołożył ostatnio premierowego gola w nowych barwach, punktując Betis.
- Barcelona ma nowego szefa. Rodri stał się jej dyrygentem. Już po paru miesiącach nikt nie wątpi, że wydanie 60 mln euro było doskonałym posunięciem. Rodri potrafi dominować i przejmować kontrolę w meczach. Perfekcyjnie pasuje do drużyny, nikt nie mógłby podważyć jego umiejętności w zakresie podań i odbiorów. A sukces tego transferu nie jest mierzony wyłącznie na boisku. Rodri jest też liderem w szatni, mentorem dla wielu niedoświadczonych piłkarzy - opisał Luis Rojo z dziennika Marca.
Bardzo ważnym aspektem jest mentalność Rodriego. Drużyna Flicka potrzebowała właśnie kogoś takiego, aby zespół nie był złożony niemal z samych przedstawicieli młodego pokolenia. Hiszpan ma 30 lat, wygrał już praktycznie wszystko, ale też przeżył sporo trudnych momentów, jak kontuzje, przegrane finały etc. Doskonale wie, jakie są składniki przepisu na sukces. Nie dał się choćby ponieść euforii po fantastycznym starcie sezonu. W paru wywiadach powiedział, że “Barca” nie jest jeszcze faworytem do wygrania Ligi Mistrzów. Jego zdaniem momenty potencjalnej weryfikacji tego, do czego zdolny jest ten zespół, dopiero nadejdą.
Z jednej strony mamy takie podejście na chłodno, z drugiej Yamala, który rzucił wprost, że Barcelona spokojnie może celować w potrójną koronę. I w obu przypadkach są to całkowite naturalne punkty widzenia. Nauczony doświadczeniem Rodri zachowuje stoicyzm. Buzujący młodzieńczą energią Lamine nie bierze nawet pod uwagę innej opcji niż zwycięstwo. A połączenie obu tych perspektyw może pozwolić drużynie wejść na szczyt.
W przypadku Rodriego Barcelona może żałować tylko jednego. Tego, że wcześniej była zbyt biedna, aby wyciągnąć go z Manchesteru. Warto jednak było czekać i odkładać zaskórniaki. 60 mln euro to sporo pieniędzy, ale jakość prezentowana przez 30-latka jest po prostu bezcenna.

Dyskusja

Przeczytaj również