Bohater kadry U21 pod lupą gigantów! "Obserwują go"

Bohater kadry U21 pod lupą gigantów! "Obserwują go"
Marcin Bulanda / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 20:05
Dziewiąty mecz w eliminacjach mistrzostw Europy i dziewiąte zwycięstwo. Reprezentacja Polski do lat 21 znów nie zawiodła, tym razem pokonując u siebie Szwecję 3:0. Bohaterem biało-czerwonych został będący w kapitalnej formie Bartosz Mazurek.
Kilka dni po bolesnej porażce w Solnej przyszła okazja na choć częściowe zrewanżowanie się Szwedom. Kadra U21 w Katowicach gościła swoich rówieśników ze Skandynawii, mając w pamięci lanie, jakie sprawiła im w październiku 2025 roku. Wówczas na terenie rywala wygrała… 6:0.
Dalsza część tekstu pod wideo
Tamten mecz był jednak tak dawno, że w biało-czerwonych szeregach powtórzyło się tylko sześć nazwisk, głównie tych z formacji defensywnej. Między słupkami znów stanął Marcel Łubik, na lewej stronie obrony zobaczyliśmy Michała Gurgula, z drugiej strony ustawiony został Marcel Krajewski, natomiast w rolę jednego ze stoperów wcielił ponownie wcielił się Miłosz Matysik, tym razem wspierany nie przez Igora Drapińskiego, a dostającego swoje szanse na hiszpańskich murawach Brighta Ede.
Miejsce w jedenastce utrzymali jeszcze Mateusz Kowalczyk i Tomasz Pieńko, w linii pomocy i ataku wspierani przez Maxiego Oyedele, Dawida Drachala, Daniela Mikołajewskiego i Bartosza Mazurka. Co ciekawe, ten ostatni właśnie w środowym starciu ze Szwecją doczekał się debiutu w kadrze prowadzonej przez Jerzego Brzęczka.
19-letni Mazurek, młodszy od większości kolegów, na murawie szybko wcielił się w rolę lidera. Pokazywał się do gry, konstruował akcje, bił stałe fragmenty, a gdy początkowo niemrawi biało-czerwoni z minuty na minuty coraz mocniej męczyli się na murawie, wziął sprawy w swoje ręce i strzałem z dystansu otworzył wynik meczu. Potem poszedł za ciosem i w drugiej połowie strzałem głową podwyższył na 2:0.
Były już pomocnik Jagiellonii Białystok przeżywa ostatnio kapitalny czas. Latem przeniósł się do austriackiego Red Bulla Salzburg i szybko zaczął robić w nim prawdziwą furorę. Praktycznie nie wypada z podstawowej jedenastki, jest niezwykle chwalony, po 14 występach ma na koncie dwa gole i trzy asysty, a dodać warto, że wszystkie wspomniane liczby zaliczył na przestrzeni ostatniego miesiąca. Ewidentnie jest więc na fali wznoszącej.
- Jestem fanem Mazurka, chciałbym go w reprezentacji. Uważam, że jak masz gwiezdny czas, idziesz jak burza, masz wielkie ambicje, przebijasz się w takim klubie, do którego nie trafia byle kto… to zasługujesz. Wymieniłem kilka SMS-ów z jego agentem i uwierzcie mi, wielkie kluby obserwują tego chłopaka - mówił niedawno Mateusz Borek w Kanale Sportowym.
Nie tylko znany dziennikarz widział zresztą 19-latka w pierwszej reprezentacji. Innego zdania był niestety Jan Urban, który na tym etapie zdecydował, że to jeszcze nie czas na szansę dla Mazurka. A szkoda, bo choćby przykład Wiktora Nowaka, który szturmem wdarł się ostatnio do seniorskiej kadry, pokazuje, że czasami warto postawić na przebojową młodzież w wysokiej formie.
Mazurek w meczu ze Szwecją otworzył wynik spotkania, a asystował mu Tomasz Pieńko, którego też trzeba pochwalić. Piłkarz pogrążonego w kryzysie Rakowa po zmianie trykotu na ten reprezentacyjny wyraźnie zyskuje, być może dobrze działa na niego też opaska kapitańska. 22-letni skrzydłowy miał sporo udanych zagrań, brał na siebie odpowiedzialność, no i jak zdążyliśmy już wspomnieć - zaliczył bezpośredni udział przy golu. Podobnie jak Daniel Mikołajewski, który udowodnił, że nie tylko potrafi strzelać na zawołanie (ostatni mecz w szwajcarskim Luzern zakończył z hat-trickiem), ale umie też odnaleźć kolegę. Jego asysta do Mazurka przy golu na 2:0? Palce lizać.
Biało-czerwoni nie grali tak koncertowo jak w pierwszym starciu ze Szwedami, ale i tak większość z nich dobrze wywiązywała się ze swoich zadań. Pochwalić warto defensywę, wszak ekipa “Trzech Koron” praktycznie nie zagroziła bramce strzeżonej przez Łubika. Trzy oddane strzały, z czego jeden celny, to wynik bardzo kiepski. Dla porównania - podopieczni Brzęczka strzelali 21 razy, aż jedenastokrotnie zmuszając do interwencji golkipera gości.
Szwedom początkowo nieźle wychodziło przeszkadzanie, potrafili wybijać Polaków z rytmu, ale w końcu skapitulowali i sami nie byli w stanie wrócić do meczu. Zobaczyliśmy różnicę klas, a kropkę nad “i” w końcówce postawił inny debiutant - Daniel Bąk. Nic dziwnego, że po tym spotkaniu obie drużyny dzieli w tabeli aż 17 punktów. Biało-czerwoni na kolejkę przed końcem są liderem z kompletem zwycięstw i bilansem bramek 26:2, drużyna “Trzech Koron” zajmuje dopiero czwartą lokatę.
Niebywałe wręcz, że przy takim bilansie reprezentacja Polski nadal nie jest pewna awansu na mistrzostwa Europy. Włosi mają obecnie sześć punktów mniej, ale dopiero jutro zagrają z Armenią. Jeśli zgodnie z planem odniosą zwycięstwo, do wyprzedzenia biało-czerwonych będą potrzebowali triumfu w bezpośrednim starciu na zakończenie zmagań. Wtedy obie ekipy zrównają się dorobkiem punktowym i trzeba będzie brać pod uwagę bilans spotkań bezpośrednich, a jeśli i on nie rozstrzygnie sprawy (u siebie Polska wygrała 2:1), w dalszej kolejności bilans bramek z całych eliminacji.
Bezpośredni awans wywalczą zwycięzcy grupy i najlepsza pod względem bilansu drużyna z drugich miejsc. Pozostałe osiem ekip z drugich lokat zagra ze sobą w barażach, a cztery z nich także zawitają na mistrzostwa Europy.
Dziś, niezależnie od tego, jak dla Polski zakończą się te eliminacje, trzeba po prostu chwalić maszynę Jerzego Brzęczka. Jeśli po wydarzeniach z ostatnich dni martwiliśmy się o przyszłość polskiej piłki reprezentacyjnej, to dziś kolejny raz zobaczyliśmy światełko w tunelu. Mamy naprawdę zdolną młodzież. Trzeba tylko odważniej na nią postawić.

Dyskusja

Przeczytaj również