Gorące nazwisko przejmie Manchester United? Latem ustawi się po niego kolejka

Gorące nazwisko przejmie Manchester United? Latem ustawi się po niego kolejka
Miłosz Kubiak / shutterstock
Jan - Piekutowski
Jan Piekutowski06 Jan · 11:00
Premier League działa w myśl zasady: nowy rok, nowa ja. Trenera porzuciło Chelsea, w ślad za nią podążył Manchester United. O ile jednak w kwestii drużyny z Londynu wiele wydaje się rozstrzygnięte, o tyle na Old Trafford znaków zapytania jest więcej. Kto może przejąć "Czerwone Diabły"?
Aktualne doniesienia wskazują, że władze Manchesteru United postawią najpierw na trenera tymczasowego. "Tymczas" może potrwać sporo, bo nawet do końca bieżącego sezonu. Wszystko zależy, no cóż, od wyników. Aktualnie za rezultaty będzie odpowiadał Darren Fletcher, czyli debiutant w roli szkoleniowca pierwszej drużyny.
Dalsza część tekstu pod wideo
Pytanie, ile okazji faktycznie dostanie. Kluczowe wydają się pierwsze spotkania - Burnley, Manchester City i Arsenal w lidze oraz Brighton w Pucharze Anglii. Jeśli Fletcher zaskoczy - a za takowe byłoby uznane zdobycie pięciu punktów i awans - to najpewniej pozostanie na stanowisku. Jeśli noga mu się powinie, szansę raczej dostanie ktoś bardziej doświadczony. Dla byłego pomocnika Manchesteru United to pierwsza przygoda z dorosłą drużyną, powiązana z nęcącą okazją do wpuszczenia synów. Jack oraz Tyler przesiedzieli na ławce spotkanie z Leeds, przy czym pierwszy dostawał minuty od Amorima.
Kto jednak, jeśli nie Szkot?

Michael Carrick

W pewnym momencie pracy w Boro Anglik miał pozycję na tyle silną, że spekulowano o pełnoprawnym przejęciu sterów na Old Trafford. Teraz sprawy wyglądają inaczej i jeśli Carrick miałby wrócić do Manchesteru, to jedynie w charakterze trenera tymczasowego. 44-latek położył końcówkę kadencji w drużynie z Championship, cztery punkty w sześciu spotkaniach pogrzebały nadzieje na play-offy. Od czerwca 2025 roku Carrick nie pracował. "Czerwone Diabły" poprowadził w trzech spotkaniach, wygrał z Villarrealem i Arsenalem, zremisował z Chelsea, a następnie został zastąpiony przez Ralfa Rangnicka, co uważano za jeden z największych błędów klubu.

Ruud van Nistelrooy

Kolejny z tych, którzy już przewinęli się przez ławkę trenerską Manchesteru United i dali sobie radę, a przynajmniej w krótkim wymiarze czasu. Van Nistelrooy ratował drużynę, gdy pogoniono Erika ten Haga i okazał się wtedy zaskakująco kompetentny. Efekt nowej miotły zadziałał doskonale, drużyna odetchnęła, dwukrotnie rozbiła słabiutkie Leicester City, ale też pokonała PAOK i zremisowała z Chelsea. Niby bez szaleństw, ale Amorim zanotował mniej udany początek. Pierwsze cztery spotkania Portugalczyka przyniosły między innymi remis z Ipswich Town, męczarnie z Bodo/Glimt i porażkę z Arsenalem. Później zaś było jeszcze gorzej. Nazwisko Van Nistelrooya z pewnością krąży po korytarzach Old Trafford, ale z pewnością tylko z myślą o tymczasowym rozwiązaniu. Pamiętajmy, że Holender poległ na King Power Stadium.

Ole Gunnar Solskjaer

Norweg wykazał gotowość do powrotu na Old Trafford, niezależnie od tego, jak długą umowę otrzymałby. Solskjaer to jeden z tych szkoleniowców, którym faktycznie zależy na losie Manchesteru United i jest w stanie zrobić właściwie wszystko. Oczywiście, ponowny angaż w klubie byłby w dużym stopniu pomocny dla niego, pobyt w Besiktasie okazał się zupełnie nieudany i od tamtej pory 52-latka zwyczajnie nie ma rynku, ale w pamięci wielu kibiców wciąż tkwi udana kadencja. Solskjaer miał łatwość w dotarciu do piłkarzy, jego szatnia była jedną z najmniej skonfliktowanych w ostatnich latach. A przecież byli w niej Raphaele Varane, Cristiano Ronaldo, Marcus Rashford, Bruno Fernandes czy Edinson Cavani.
To jednak, jako się rzekło, opcje na teraz. Trudno wyobrazić sobie, aby Manchester United zamierzał budować klub w oparciu o jednego z tych trzech szkoleniowców, o ile na Old Trafford faktycznie przyświeca jakakolwiek wizja. Kto zatem mógłby przejąć stery "Czerwonych Diabłów" z myślą o przyszłości?

Kieran McKenna (Ipswich Town)

O Irlandczyku pisaliśmy już wcześniej, ale przede wszystkim był on rozpatrywany przez klub. McKennę zaproszono na rozmowy, gdy zastanawiano się nad zwolnieniem Erika ten Haga, ale ostatecznie postawiono na kontynuowanie współpracy z Holendrem. McKenna zaś pozostał w Ipswich Town, z którym znów walczy o awans do Premier League. Idzie mu dobrze, drużyna zajmuje trzecie miejsce w tabeli i jest pierwsza, jeśli chodzi o ostatnich 15 meczów. Dla 39-latka byłby to duży przeskok, lecz to kolejny ze szkoleniowców znających drużynę od środka, był skautem, trenerem młodzieżówki, a także asystentem Mourinho czy Solskjaera.

Xavi (bez klubu)

Ostatnich trzech trenerów, którzy dostali szansę w nieco dłuższym okresie - Amorim, Ten Hag i Ralf Rangnick - nie miało doświadczenia w Premier League, a ich pierwsza przygoda zakończyła się źle. Mimo tego Xavi wciąż figuruje na liście potencjalnych szkoleniowców, spekulacjom na temat Hiszpana nie szkodzi nawet długi rozbrat z ławką, obecnie wynoszący już osiemnaście miesięcy. Jednocześnie 45-latek umizgiwał się do United już wcześniej, głośno było na temat jego chęci przejęcia zespołu, nawet jeśli nie występuje w europejskich pucharach. Cóż, w tej kwestii do lata wiele się raczej nie zmieni, przynajmniej jeśli chodzi o Ligę Mistrzów.

Oliver Glasner (Crystal Palace)

Główny kandydat na wczesnym etapie, przynajmniej według doniesień The Telegraph. Nie ma się czemu dziwić. Austriak wykonuje tytaniczną pracę w konsekwentnie osłabianym Crystal Palace, napsuł już krwi Liverpoolowi czy Manchesterowi City. Istotne również, że szkoleniowiec nie może dogadać się z londyńczykami w sprawie przedłużenia wygasającego kontraktu, najwyraźniej uznając, że zasługuje na więcej. W Crystal Palace trudno będzie o jeszcze lepsze wyniki, Glasner powoli dociera do sufitu aktualnego pracodawcy. Po zakończeniu bieżącego sezonu będzie jednym z najgorętszych nazwisk na rynku.

Andoni Iraola (Bournemouth)

Przypadek podobny do Glasnera, z tą różnicą, że Iraola odnosi mniej spektakularne sukcesy. Nie wiadomo również, co dalej z umową Iraoli, chociaż ta wygasa w połowie czerwca. Jeśli "Wisienki" nie zatrzymają szkoleniowca, to - przynajmniej na papierze - znajdą się w sytuacji trudniejszej niż 43-latek. Dzięki blisko trzyletniemu pobytowi w Premier League Iraola jeszcze umocnił swoją markę, a akcje Bournemouth nie poszły w górę aż tak mocno. Fakt, że drużyna wciąż widnieje nad strefą spadkową to bardziej zasługa szkoleniowca niż pracy wykonanej przez zarząd.

Roberto De Zerbi (Olympique Marsylia)

Włoch również był już na rozmowach na Old Trafford i również nie doczekał się angażu, ale czas wykorzystał bardzo dobrze. Marsylia ma się świetnie ma rynku francuskim, uchodzi za głównego rywala PSG. Ponadto De Zerbi pozostawił po sobie znakomite wrażenie w Brighton, jego pobyt na Wyspach był rewolucyjny, zgodnie zresztą z zapowiedziami Pepa Guardioli. To jeden z tych trenerów, którzy starają się wymyślić piłkę na nowo, przy czym wdrożenie pomysłów nie zajmuje mu zbyt wiele czasu. 46-latek jest otwarty na powrót do Premier League, z pewnością warto przyglądać się jego nazwisku nie tylko w kontekście Manchesteru United, ale i City.

Przeczytaj również