Gorąco wokół Polskiego Związku Piłki Nożnej! "Idiotyczne igrzyska"

O plebiscycie Złotej Piłki, kolejnym zamieszaniu wokół Polskiego Związku Piłki Nożnej i powrocie Dawida Szwargi do Rakowa Częstochowa - pisze Janusz Basałaj w kolejnym artykule ze swojego cyklu na Meczyki.pl.
Kroniki Piłkarskie Janusza Basałaja to zbiór felietonów, w których doświadczony dziennikarz Meczyki.pl komentuje bieżące wydarzenia ze świata futbolu.
Kane ze Złotą Piłką
Złota Piłka dla Harry’ego Edwarda Kane’a. Pochwała normalności, klasy i profesjonalizmu. Docenienie jego fenomenalnych rekordów strzeleckich. Wzór kapitana drużyny narodowej, o czym często wspominają jego koledzy z reprezentacji Anglii. Pytani o swego kumpla nie kierują się i nie kierowali koniunkturalizmem ani też chęcią przypodobania się swemu utytułowanemu kumplowi z zespołu. Ckliwe pochwały i komplementy często padają, kiedy pyta się tych mniej zdolnych i młodszych piłkarzy o ich znamienitszych kolegów. Pełne strzelistych aktów wynurzenia kadrowiczów Portugalii o CR7, albo też komplementy naszych kadrowiczów wobec RL9.
Kane to symbol odbudowania potęgi reprezentacji Anglii i jej wódz na oraz poza boiskiem. Zawsze wierny swej pani - Katie Goodland, z którą zna się od 11. roku życia. Wychowują czwórkę dzieci, wiodąc niemal zwyczajne życie. Bez lansu na Instagramie, sesji zdjęciowych w tabloidach czy innych pikantniejszych portalach. O skandalach i ekscesach męsko-damskich Kane’a nie poczytasz, bo nie ma czegoś takiego. Chciałoby się powiedzieć: wzór dla piłkarskiej młodzieży. Dokładnie tak! Może to ostatni Mohikanin "piłkarskiego entertainmentu", który kocha błysnąć na boisku, a poza nim wyznaje zwyczajne wartości.
Chciałbym zobaczyć kiedyś Harry’ego Edwarda Kane’a na ławce trenerskiej i nieważne: w kadrze Anglii czy drużynie Tottenhamu. Autorytet, siła spokoju, doświadczenie i umiejętność dowodzenia gromadką zdolnych i niesfornych młodzieńców. Kiedy się ma 33 lata, warto już myśleć o tym, czym się można zająć za kilka lat.
Gorąco wokół PZPN
CBA w PZPN. Kolejny stały fragment gry w meczu Państwo – Polski Futbol. W ciągu kilku lat znowu szukanie nieprawidłowości czy też mówiąc wprost “przewałów”, do jakich ma dochodzić w najbogatszym związku sportowym. Medialna burza, kolejne wzburzenie, niesmak wśród kibiców i czekanie na sądowy wyrok przez lata. Nie wiadomo do końca, kto jest winien i ile “zajumał”, ale wiadomo, kogo zatrzymano o świcie, komu zatrzymano telefon i laptopa. Przewiezienie podejrzanych, zamieszanych (w opinii powszechnej już oskarżeni…) w sprawie do prokuratury i… nic! Czekamy. Grunt, że trwają kolejne idiotyczne igrzyska. W międzyczasie sponsorzy (głównie spółki skarbu państwa) uciekają z federacji, a przy okazji prezes związku w ciągu swych pięciu lat szefowania wybiera już chyba piątego selekcjonera. Reprezentacja nie awansuje do finałów mistrzostw świata, spada frekwencja na meczach drużyny narodowej, kluby męczą się w Lidze Europy… A poza tym ciągłe obyczajowe afery z udziałem najpoważniejszych ludzi związku.
Kolejna Wielka Smuta w naszej piłce? Nie ostatnia… Jak mawiają doświadczeni prokuratorzy: “sprawa ma charakter rozwojowy”.
Szwarga znów w Rakowie
Dawid Szwarga wrócił do Rakowa Częstochowa. Kiedy masz 36 lat i za sobą osiem lat pracy w trenerce, masz prawo ciągle marzyć o lepszym jutrze i nowych wyzwaniach. Dziś trener Rakowa wie, jak się pracuje pod Jasną Górą, dobrze zna właściciela i jego “know how” w prowadzeniu piłkarskiego klubu, zna piłkarzy, z którymi już pracował. Te same nazwiska, które prowadził do boju w Lidze Europy, choć już nie ci sami piłkarsko (klasa, umiejętności i walory mentalne). Szwarga doznał już bolesnych obtarć (choć nie porażek, tak uważam) w swej szkoleniowej drodze. Awansował z Arką Gdynia do ekstraklasy, ale nie utrzymał jej w elicie polskiej piłki klubowej. Takie bolesne doświadczenia dobrze robią każdemu trenerowi.
Co chciał osiągnąć właściciel Rakowa zatrudniając prymusa Szkoły Trenerów PZPN w Białej Podlaskiej? Znajomość warsztatu człowieka, którego zna dobrze od tylu lat, zaufanie i wiara, że wyciągnie klub z największego od dłuższego czasu kryzysu, w jakim znalazł się częstochowski klub. Właściciel (prezes) nie może być człowiekiem, który po pierwsze: ładuje wielkie pieniądze w klub, a po drugie: raz na dwa tygodnie zasiada w loży honorowej na swoim stadionie, by oglądać, jak grają jego chłopcy (czytaj: jego trener). Ma “żyć żywotem” klubu codziennie, najlepiej 24 godziny na dobę. Michał Świerczewski jest człowiekiem ambitnym i wiedzącym, czego chce. A że Szwarga nadaje na tych samych falach co właściciel, stąd jego kolejne podejście do Rakowa.
Nie wiem, czy na Szkole Trenerskiej PZPN są zajęcia z filozofii antycznej, ale gdyby były, to każdy słuchacz tej szkoły musiałby poznać prawdę Heraklita z Efezu, który lubił powtarzać: “Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki…”. Futbol, zwłaszcza ten współczesny, opiera się raczej na filozofiach Josepa Guardioli niż na przemyśleniach Heraklita z Efezu, który pewnie nie kopał nigdy piłki.