Gwiazdor nie zagra na mundialu. Rok temu płacili za niego fortunę. "Poszkodowany"

Gwiazdor nie zagra na mundialu. Rok temu płacili za niego fortunę. "Poszkodowany"
ANP / pressfocus
Adam - Kowalczyk
Adam KowalczykDzisiaj · 08:28
Przygotowywaliśmy wam już “jedenastkę” zawodników, którzy nie pojawią się na tegorocznych MŚ z powodu kontuzji. Niektórych graczy turniej ominie jednak tylko i wyłącznie dlatego, że nie zostali wybrani przez selekcjonera. Przed wami kolejne zestawienie mundialowych nieobecnych - tym razem złożone z piłkarzy pominiętych.
Jak co dwa lata przed wielkim turniejem, powołania niektórych selekcjonerów budzą mniejsze lub większe kontrowersje. W tym roku również niespodzianek nie zabrakło. A oto i one.
Dalsza część tekstu pod wideo

Bramkarz: Lucas Chevalier (Francja)

Względnie niedawno wydawałoby się, że ma wszystko, aby na stałe zagościć w kadrze “Les Bleus”, a za kilka lat przejąć pałeczkę po Mike’u Maignanie. Podobnie zresztą jak on, wszedł do piłkarskiego mainstreamu jako objawienie Lille OSC. Później za 40 milionów euro trafił do Paris Saint-Germain, zastępując Gianluigiego Donnarummę, gdy ten dołączył do Manchesteru City. Na lepsze i bardziej wymagające wyzwanie teoretycznie nie mógł trafić - w końcu miał zostać “jedynką” najlepszego klubu w Europie.
Niestety, oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością. Chevalier już w rundzie jesiennej popełniał błędy w ważnych meczach, a finalnie rywalizację o miejsce w bramce PSG wygrał sprowadzony z Krasnodaru Matwiej Safonow. Rosjanin stał się pewnym punktem w drużynie Luisa Enrique, a w 2026 roku “oddał” Chevalierowi tylko pięć występów, z czego niektóre były średnio istotne (jak na przykład ten o Superpuchar Francji z Marsylią). Były golkiper Lille mógł co najwyżej podziwiać z boku, jak jego kolega po fachu raduje się po wygranym finale Ligi Mistrzów z Arsenalem. Choć w marcu Chevalier pojawił się jeszcze na zgrupowaniu i meczach towarzyskich francuskiej kadry, to Didier Deschamps finalnie nie powołał go na MŚ. I słusznie, bo miał znacznie lepsze opcje - poza nietykalnym Maignanem postawił na kapitalnego Robina Rissera z Lens, a także swojego sprawdzonego żołnierza, czyli Brice’a Sambę. Bramkarz PSG spadł więc co najmniej na czwarte miejsce w hierarchii. Co najmniej, bo w zanadrzu jest jeszcze Jean Butez, który awansował z Como do Ligi Mistrzów.

Lewy obrońca: Alvaro Carreras (Hiszpania)

Wiele słychać było głosów po ukazaniu się mundialowej kadry mistrzów Europy, ale te najgłośniejsze mówiły między innymi o braku piłkarzy Realu Madryt. Jednym z nich jest Alvaro Carreras, który w ostatnim czasie nie ma za sobą najlepszego okresu. Głośno było o jego napiętych relacjach z Alvaro Arbeloą, który pod koniec sezonu zaczął od pierwszej minuty stawiać na Frana Garcię. Były obrońca Benfiki Lizbona spadł w hierarchii, przez co skomplikował sobie szansę na mundialowe powołanie. Zresztą, umówmy się - i tak nie była ona za duża. Luis de la Fuente poszedł sprawdzonym tropem, wybierając Marca Cucurellę i Alexa Grimaldo. Dwie zaufane postacie, które były częścią drużyny na EURO 2024 i na obecną chwilę także oferują więcej niż Carreras.
Na niekorzyść zawodnika Realu Madryt działa również fakt, że jeszcze w ekipie “La Roja” nie zadebiutował. Hierarchia w hiszpańskiej drużynie ma ogromne znaczenie - wystarczy spojrzeć na obsadę bramki, gdzie mimo obecności Joana Garcii i Davida Rayi (najlepszych bramkarzy La Liga i Premier League), pierwszym wyborem wciąż jest najdłuższy stażem Unai Simon.

Środkowy obrońca: Dean Huijsen (Hiszpania)

Drugi z poszkodowanych. Jednocześnie drugi z piłkarzy sprowadzanych przez Real Madryt latem 2025 za wielkie pieniądze (62,5 mln euro). Na powołanie miał od Carrerasa większe szanse, więc jego brak jest znacznie większą niespodzianką. Koniec końców silniejsza okazała się konkurencja na jego pozycji - zamiast niego na turniej pojedzie absolutny debiutant, czyli Marc Pubill z Atletico Madryt, a także Eric Garcia, który ostatnio w kadrze narodowej grał w… listopadzie 2022 roku (jeszcze za czasów Luisa Enrique). Z jednej strony kłóci się to trochę z argumentem o hierarchii, bo Huijsen przez ostatni rok mógł liczyć na powołanie za każdym razem, gdy dopisywało mu zdrowie. Grał “od deski do deski” w trzech meczach fazy pucharowej Ligi Narodów, w tym także w wielkim finale z Portugalią. Z drugiej zaś, zarówno Garcia, jak i Pubill są w takiej formie, że trudno uznawać ich powołania za niezasłużone.
De la Fuente więc zaskoczył, ale nie na tyle, żeby uznać jego wybór za szczególnie kontrowersyjny. Nie wspominając już, że w kolejce do kadry “La Roja” jest naprawdę wielu innych środkowych obrońców. Spokojnie mógł pojechać Christian Mosquera, telefon mogli otrzymać także Gerard Martin lub Robin Le Normand (choć ten ostatni prędzej ze względu na doświadczenie niż formę sportową). Dobry rok w Italii mają za sobą także Mario Gila oraz Jacobo Ramon. Oczywiście mało kto z wymienionych ma swój “sufit” tak wysoko, jak Huijsen, lecz biorąc pod uwagę to, co tu i teraz, nieobecność defensora “Los Blancos” da się obronić.

Środkowy obrońca: Yann Bisseck (Niemcy)

Biorąc pod uwagę, że defensywa niemieckiej drużyny narodowej wcale nie wygląda na szczególnie silną personalnie, to brak Bissecka stanowi tu niemałe zaskoczenie. Julian Nagelsmann uwzględnił w kadrze na turniej aż pięciu środkowych obrońców. Kosztem Bissecka powołani zostali m.in. Malick Thiaw, Antonio Ruediger czy Waldemar Anton - rewelacyjny defensor Interu spokojnie mógłby wskoczyć za któregoś z nich, choć Schlotterbecka i Taha raczej by nie wygryzł. To duet, który w eliminacjach MŚ stanowił środek obrony “Die Mannschaft” najczęściej. Bardzo możliwe, że tak samo będzie podczas samego mundialu.

Prawy obrońca: Trent Alexander-Arnold (Anglia)

Nie ma łatwo Trent Alexander-Arnold w reprezentacji Anglii po tym, jak ta została objęta przez Thomasa Tuchela. Dość powiedzieć, że Niemiec dał zawodnikowi Realu Madryt szansę zaledwie raz, w ostatnim meczu eliminacji MŚ z Andorą. Trent pobiegał po murawie przez 26 minut, a potem już nigdy do kadry nie wrócił. Ostatnio był widziany w czerwcu 2025 roku podczas sparingu z Senegalem, który w pełni przesiedział na ławce rezerwowych.
Selekcjoner “Synów Albionu” powołał na prawą obronę Reece’a Jamesa i Tino Livramento - czyli dwóch piłkarzy, których zapewne doskonale pamiętał z czasów pracy w Chelsea. Ten pierwszy dziś jest kapitanem “The Blues”, a drugi cieszy się naprawdę dobrą formą jako gracz Newcastle. Alexander-Arnold nie miał wielkich szans, żeby któregoś z nich wygryźć. Nie pojawił się nawet w szerokiej kadrze przed sparingami, a zamiast niego testowany był choćby Ben White, którego w angielskiej drużynie nie widzieliśmy od dobrych czterech lat.
Nie zapominajmy, że Alexander-Arnold jako prawy obrońca słynie też z bardzo dużego ofensywnego “zacięcia”. Tak dużego, że zdarza mu się zaniedbywać obowiązki defensywne. Ostatni raz kluczową postacią kadry był na EURO 2024 roku, gdzie grał jako środkowy pomocnik. Tuchel najwyraźniej nie ma ochoty na takie eksperymenty, więc wybrał zawodników, którzy jego zdaniem zagwarantują najlepszy balans i będą w stanie zapewnić odpowiedni poziom w grze obronnej.

Środkowy pomocnik: Joey Veerman (Holandia)

Nawet jeśli środek pola Holendrów z Gravenberchem, Reijndersem i De Jongiem zdaje się być po prostu formacją nietykalną, to pominięcie Joeya Veermana zdecydowanie warto zauważyć. Pomocnik PSV Eindhoven zanotował już kolejny z rzędu genialny sezon pod batutą Petera Bosza - w 30 meczach Eredivisie strzelił osiem goli i zaliczył aż 14 asyst. Od pięciu lat nieprzerwanie jest gwiazdą lokalnych boisk. To jednak za mało, by zaskarbić sobie zaufanie Ronalda Koemana.
Dla porównania, na MŚ pojedzie chociażby Teun Koopmeiners, który w ostatnich miesiącach został rezerwowym w Juventusie. Veerman zaś nie był na zgrupowaniu “Oranje” od blisko dwóch lat - wszystko z powodu konfliktu z selekcjonerem, który trwa już tak naprawdę od EURO 2024. Zaczęło się przy okazji meczu fazy grupowej z Austrią (2:3), gdy gwiazdor PSV wylądował w pierwszym składzie. Grał tak słabo, że Koeman postanowił go zdjąć zaledwie po 36 minutach rywalizacji.
- Miałem wrażenie, że trzeba coś zrobić. Po to tu jestem. Rozumiem też, jak bolesny jest to dla niego moment. Mogłem zrobić więcej, ale myślę, że jako trener musisz interweniować, gdy gramy w ten sposób przez pierwsze pół godziny i tracimy wiele piłek. Oczywiście Joey był jednym z powodów takiego stanu rzeczy - tłumaczył decyzję selekcjoner.
Jeden fatalny występ nie skreślił pomocnika z kadry. Wręcz przeciwnie, dostawał on kolejne szanse na turnieju, a w półfinale z Anglią zmienił nawet kontuzjowanego Memphisa Depaya. Po mistrzostwach jednak… zniknął. Żadnego występu i żadnego powołania przez praktycznie pełne dwa lata. Koeman nigdy nie wyjaśnił publicznie o co chodzi, a po ogłoszeniu wstępnej listy na mundial stwierdził, że Joey ma “inny charakter”. Wtedy piłkarz nie wytrzymał.
- Może już więcej do mnie nie dzwonić. Jeśli organizuje takie konferencje prasowe i twierdzi, że mam zły charakter, to w pewnym momencie mam tego dość. To jego wybór, ale niech po prostu powie, że podejmuje inne decyzje, a nie wysuwa argumenty dotyczące mojego charakteru - wypalił, cytowany przez NU.nl.

Środkowy pomocnik: Phil Foden (Anglia)

Drugi z trzech angielskich zawodników na tej liście. Mimo wypracowanego nazwiska oraz 49 występów w narodowych barwach na koncie, Phil Foden swoją formą na mundialowe powołanie nie zasłużył. To nie jest już ten sam piłkarz, którego dwa lata temu nazwalibyśmy absolutną gwiazdą angielskiej Premier League. Cały czas gra co prawda w podstawowym składzie Manchesteru City, ale nie ma już tak wielkiego wpływu na drużynę, jak wcześniej. Nie wspominając, że w narodowych barwach dość często zdarza mu się “nie dowozić”, a podczas marcowych sparingów z Urugwajem i Japonią również nie pokazał niczego specjalnego.
Siedem goli i pięć asyst Fodena w lidze to niezłe liczby, ale w tym sezonie było wielu angielskich pomocników, którzy prezentowali znacznie lepszą formę i w efekcie jadą na turniej. Są to między innymi Kobbie Mainoo, Elliot Anderson czy Morgan Rogers. Lepszych od Fodena znajdziemy nawet w gronie tych, którzy do Ameryki Północnej nie pojechali - tu na pierwszy ogień wysuwa się chociażby Morgan Gibbs-White z Nottingham Forest, który z 15 trafieniami został piątym najlepszym strzelcem Premier League. Tuchel uznał jednak, że w pomocy jest już zbyt ciasno, by go zmieścić. Podobnie, jak pewnego dobrze znanego wszystkim zawodnika Chelsea…

Środkowy pomocnik: Cole Palmer (Anglia)

Zgadza się - Palmer również wypadł z mundialowej drużyny na ostatniej prostej, po zwężeniu szerokiej kadry. Możemy o nim powiedzieć praktycznie to samo, co o Fodenie, bo obecnie również jest cieniem swojej wersji sprzed dwóch lat. Nie da się ukryć, że jest to powiązane z rozczarowującym sezonem całej Chelsea, które w Premier League zajęła dopiero 10. miejsce i nie zagra nawet w Lidze Konferencji. Kwintesencją była decydująca porażka 1:2 z Sunderlandem w ostatniej kolejce, która na dobre zdecydowała o klęsce “The Blues”. I choć to właśnie Palmer zdobył wtedy jedyną bramkę dla swojej drużyny, Tuchel wciąż nie zamierzał skorzystać z jego usług.
Nie da się ukryć, że nie ma 24-latek szczęścia do selekcjonerów. Podczas EURO w Niemczech także Garethowi Southgate’owi zarzucano, że nie chce grać Palmerem. Gwiazdor Chelsea nie wystąpił w pierwszych dwóch meczach fazy grupowej, a gdy już pojawiał się na boisku, to jedynie w roli rezerwowego. W półfinale z Holandią zagrał tylko 10 minut i dał asystę przy zwycięskim golu Olliego Watkinsa, ale nawet to nie wystarczyło, by Southgate pozwolił mu wystąpić od pierwszej minuty. Finał z Hiszpanią pamięta każdy - Palmer trzy minuty po wejściu na murawę dał Anglikom dogrywkę, ale to było za mało, by zapewnić trofeum.

Lewy skrzydłowy: Said El Mala (Niemcy)

Nie tylko Kuba Kamiński stanowił o ofensywnej sile FC Koeln w minionym sezonie. Główną postacią “Koziołków” był przede wszystkim Said El Mala - skrzydłowy, który jeszcze półtora roku temu bronił barw trzecioligowej Viktorii Koeln. Dziś mówimy o nim jak o gwieździe Bundesligi oraz przyszłym reprezentancie kraju. Julian Nagelsmann na MŚ go jednak nie powołał, mimo że zapowiadały to zarówno Bild, jak i Koelner Stadt-Anzeiger.
El Mala strzelił w tym sezonie 13 goli i zanotował siedem asyst. Zamiast niego na liście znalazł się chociażby Leroy Sane, który od roku gra dla tureckiego Galatasaray.

Środkowy napastnik: Joao Pedro (Brazylia)

W kontekście reprezentacji Brazylii praktycznie zawsze mówi się o problemie bogactwa. Jednak czy pozycja napastnika rzeczywiście jest na tyle mocno obsadzona, że warto było zrezygnować z takiego gracza, jak Joao Pedro? Na pewno sugeruje to Carlo Ancelotti, który brak powołania dla zawodnika Chelsea skomentował w następujący sposób:
- Biorąc pod uwagę jego sezon w Europie, prawdopodobnie zasługiwał na miejsce na tej liście, ale niestety, z pełnym szacunkiem i świadomością dużej konkurencji, wybraliśmy innych zawodników.
Joao Pedro został zawodnikiem sezonu w “The Blues”. Strzelił aż 15 goli w Premier League, jednak nie wystarczyło to, by znaleźć się w 26-osobowej kadrze na MŚ. Rywalizację wygrali z nim Igor Thiago (wicekról strzelców Premier League z 22 trafieniami), Matheus Cunha oraz Endrick. Rzutem na taśmę znalazło się nawet miejsce dla Neymara, który dopiero co leczył kontuzję. Nieobecność Pedro była zdecydowanie największym rozczarowaniem, jeśli chodzi o brazylijskich kadrowiczów.

Prawy skrzydłowy: Roony Bardghji (Szwecja)

Mówi się, że reprezentacja Szwecji dysponuje obecnie piekielnie uzdolnionym pokoleniem piłkarzy. Kadra, którą powołał na mundial Graham Potter, to nie jest jednak optymalny garnitur. Powodów jest kilka. Po pierwsze, kontuzje - turniej z przyczyn zdrowotnych ominie m.in. Dejan Kulusevski, a drobne problemy jeszcze podczas sparingów sygnalizowali Alexander Isak, Viktor Gyokeres czy Gabriel Gudmundsson.
Najgłośniej jest jednak o samych powołaniach, które wzbudziły niemałe kontrowersje. Graham Potter nie wziął bowiem na turniej Hugo Larssona z Eintrachtu, a także Williota Swedberga, który zaliczył świetny sezon z Celtą Vigo. Miejsca zabrakło też dla Samuela Dahla, Sebastiana Nanasiego czy Emila Holma. Żadna z wymienionych nieobecności nie wzbudziła jednak takiego niezrozumienia, jak pominięcie Roony’ego Bardghjiego. Wydawałoby się, że mundial mógłby być idealnym oknem wystawowym dla 20-letniego skrzydłowego Barcelony. Nic bardziej mylnego - Potter wolał wziąć na kadrę Alexandra Bernhardssona z Kiel oraz Tahę Aliego z Malmoe. Dla tego drugiego było to debiutanckie powołanie. Roony’emu do bycia gwiazdą Blaugrany jeszcze bardzo daleko, ale i tak wielka szkoda, że tak zdolny piłkarz nie będzie na mistrzostwa.
***
Wielkich nieobecności na tegorocznych mistrzostwach świata będzie oczywiście więcej. Na turniej nie pojadą między innymi Estevao, Eder Militao, Franco Mastantuono, Marc-Andre ter Stegen, Matthijs de Ligt, Fermin Lopez, Eduardo Camavinga, Xavi Simons, Mohammed Kudus czy Hugo Ekitike. Zdecydowanej większości z nich nie ujrzymy jednak głównie ze względu na problemy ze zdrowiem. Opublikowana przez nas już jakiś czas temu XI kontuzjowanych piłkarzy, którzy nie pojadą na mundial zobaczycie TUTAJ. Od tamtej pory do tego grona dołączyło jeszcze kilka uznanych postaci.

Dyskusja

Przeczytaj również