Jeden z lepszych w Ekstraklasie. Do wzięcia za darmo! Ktoś powinien się skusić
Jasmin Burić, Ivan Brkić, Bartosz Mrozek - te nazwiska przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o najlepszych bramkarzach Ekstraklasy. Jest jednak jeden taki golkiper, o którym mało kto mówi, a śmiało można wymieniać go w gronie najlepszych na swojej pozycji. Żeby tego było mało - za moment Adrian Chovan będzie do wzięcia za darmo.
Choć Bruk-Bet Termalica Nieciecza pożegnała się z Ekstraklasą już jakiś czas temu, jest w niej kilku zawodników, którym z pewnością powinny przyjrzeć się piony sportowe klubów najwyższej ligi w Polsce. Jeden z taki graczy to bez wątpienia Adrian Chovan - bramkarz drużyny z gminy Żabno. Po dwóch latach spędzonych w ekipie “Słoni” jego przyszłość jest niepewna. Umowa golkipera wygasa wraz z końcem nadchodzącego miesiąca.
Doświadczenie
Sporo osób, widząc, że Chovan to bramkarz Termaliki, mogło sobie pomyśleć - kolejny stary Słowak w naszej lidze. Bez większej historii. Takie założenie byłoby jednak mylne. Mówimy tu w końcu o graczu, który ma na swoim koncie trzy mistrzostwa Słowacji i występy w europejskich pucharach.
30-latek pierwszy tytuł w ojczyźnie zdobył jako młody, rezerwowy bramkarz w drużynie AS Trenczyn. W zdobycie kolejnych dwóch miał jednak duży większy wkład, bo i w 2022 roku, jak i 12 miesięcy później, był podstawowym bramkarzem Slovana Bratysława. Tam w ciągu dwóch sezonów 80-krotnie stawał między słupkami bramki największego klubu w kraju. Reprezentując klub ze stolicy naszego południowego sąsiada miał okazję zagrać aż 29 razy w europejskich rozgrywkach, w tym 14 razy w fazie ligowej Ligi Konferencji. W trykocie “Belasi” zachował 28 czystych kont.
Na początku rozgrywek 2023/24 Slovan pozyskał jednak, jak na swoje warunki, bramkarską gwiazdę - Milana Borjana. 80-krotny dzisiaj reprezentant Kanady przyszedł prosto z Crvenej zvezdy, w której rozegrał prawie 300 meczów. Rok wcześniej bronił dostępu do bramki drużyny narodowej na mundialu w Katarze, grał też w Lidze Mistrzów czy lidze tureckiej. Bratysławę pożegnał co prawda już po roku, gdy wygasło jego wypożyczenie, ale to nie zmieniło sytuacji Chovana, który najpierw na rok ruszył do Grecji, a potem, w lipcu 2024 roku, podpisał umowę z Termalicą, której zdecydowanie pomógł w wywalczeniu awansu do Ekstraklasy.
Mimo dobrych występów na zapleczu elity, obecny sezon w bramce zespołu Macieja Brosza rozpoczął Miłosz Mleczko, który w I lidze przez całe poprzednie rozgrywki meczom swojej drużyny przyglądał się z ławki i nie otrzymał szansy nawet w Pucharze Polski. Po 12 kolejkach szkoleniowiec beniaminka zdecydował się jednak wrócić do ustawień fabrycznych. Między słupkami znów zameldował się zatem Chovan.
- Mamy dwóch równych, dobrych bramkarzy. To zawsze najtrudniejsza decyzja dla trenera, bo ta pozycja wymaga stabilności. Szukaliśmy nowych rozwiązań po serii straconych bramek. Adrian pokazał twarz, jaką pamiętamy z początku jego gry w Niecieczy. Dawał pewność, wspierał kolegów i dobrze otwierał grę. Na pewno duży plus - powiedział Marcin Brosz na konferencji prasowej po jesiennym starciu z Zagłębiem Lubin. To właśnie wtedy Chovan po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się w bramce klubu z Niecieczy. I miejsce w jedenastce nie oddał do teraz.
Lider swojej drużyny
Gdy myślimy o piłkarzach Termaliki, którzy mogą liczyć na angaż w Ekstraklasie po spadku, najczęściej mówi się o Morganie Fassbenderze czy Macieju Ambrosiewiczu. Chovana wspomina się zdecydowanie rzadziej. Z jednej strony trudno się temu dziwić, w końcu “Słonie” są drużyną, która straciła najwięcej bramek w lidze. Z drugiej natomiast warto jest spojrzeć na Słowaka w pewnym oderwaniu od tej liczby. Wtedy sytuacja wygląda już znacznie lepiej.
Polecamy, jeśli ma ktoś wolną chwilę, obejrzeć każdą bramkę, którą w tym sezonie puścił Chovan. My zrobiliśmy to, obejrzeliśmy też każdą z interwencji Chovana. Wnioski są ciekawe. Z 39 puszczonych przez Słowaka bramek, aż przy 23, w naszej ocenie, nie miał szans. 11 z goli sklasyfikowaliśmy jako “mógł, ale nie musiał”, czyli sytuacja była do obronienia, ale też nie można winić golkipera za wpuszczenie piłki do bramki w takiej sytuacji. Oznacza to więc, że tylko przy pięciu golach Chovan powinien uchronić zespół przed trafieniem rywali. Do tego trzeba także dodać multum uderzeń, przy których golkiper “Słoni” popisywał się gigantycznym refleksem i bronił, choć wydawało się, że nie ma na to szans. Takich sytuacji naprawdę było bardzo dużo.
W końcu więcej interwencji na 90 minut z regularnie grających bramkarzy mają tylko Xavier Dziekoński i Valentin Cojocaru. Reszta to zawodnicy, którzy zgromadzili maksymalnie sześć spotkań, za wyjątkiem Miłosza Mleczki, o którym już pisaliśmy.
Łącznie na bramkę Chovana oddano 113 strzałów, a Słowak zdołał wybronić 74 z nich. Daje to 68% skuteczności. Wynik sam w sobie nie jest zły. Porównajmy go z bramkarzami nominowanymi do tytułu golkipera sezonu.
- Ivan Brkić - 71% skuteczności przy 129 strzałach na bramkę (37 bramek straconych),
- Jasmin Burić - 78% skuteczności, 92 strzały na bramkę (20 goli straconych),
- Xavier Dziekoński - 75% skuteczności, 156 uderzeń na bramkę (39 bramek straconych),
- Bartosz Mrozek - 67% skuteczności, 128 strzałów na bramkę (42 stracone gole),
- Rafał Strączek - 74% skuteczności, 78 strzałów na bramkę (20 straconych bramek).
Chovan wcale nie odstaje więc pod tym względem od ligowej czołówki. Pamiętając, jak trudne uderzenia bronił i jak wyglądały bramki, które tracił, nie boimy się stwierdzenia, że należy do grona najlepszych bramkarzy ligi. Być może na miejsce w ligowym TOP5, które jest powyżej, nie zasłużył, ale nie można go oceniać przez pryzmat liczby puszczonych bramek. Zresztą odsetek obronionych strzałów sam w sobie też nie jest wymierny. Często jakość widać dopiero gołym okiem przy oglądaniu Słowaka w akcji.
Wolny agent
Chovan w lipcu 2024 roku podpisywał roczną umowę z Bruk-Betem Termaliką. Ta została przedłużona o rok automatycznie po awansie “Słoni” do elity, co oznacza, że wygasa wraz z końcem czerwca, bo do tej pory ani widu, ani słychu o prolongacie nowego kontraktu. Oczywiście, w wielu przypadkach takie informacje ogłaszane są dopiero po zakończeniu rozgrywek, czasami do tego momentu czeka się też z samymi rozmowami, ale w mediach na temat przyszłości Słowaka panuje grobowa cisza.
Niczego nie można wykluczyć, jednak bardzo prawdopodobna jest opcja, że nowej umowy jeszcze nie podpisano. A nie wiemy, czy rozmowy w ogóle się toczą, czy Termalica chce podpisać kontrakt z Chovanem, czy chce tego sam zainteresowany. Wiemy natomiast, że ma on za sobą dobry sezon, który być może pozwoli mu na zainteresowanie innych klubów z Ekstraklasy. Naszym zdaniem 30-latek mógłby być dobrą opcją dla wielu zespołów jako rezerwowy bramkarz czy ktoś, kto na starcie sezonu nie ma pewnego miejsca w bramce. Ostatni raz jednak rolę rezerwowego Chovan pełnił w sezonie 2019/20. Pytanie więc, czy będzie chciał do tego wrócić. Na miejscu kilku dyrektorów sportowych klubów Ekstraklasy z pewnością byśmy o to zapytali.