Kapitalna forma gracza Wisły Kraków. Drużyna się męczy, a on zachwyca
Pod nieobecność Angela Rodado to on wziął na swoje barki odpowiedzialność za ofensywna poczynania Wisły Kraków. Frederico Duarte rozgrywa właśnie sezon życia, a w ostatnich tygodniach przechodzi wręcz samego siebie. Chociaż “Biała Gwiazda” wcale nie zachwyca, on gra znakomicie i prowadzi zespół do upragnionego awansu.
Frederico Duarte to piłkarz, który gra seriami. Albo łapie taką formę, że praktycznie co mecz robi furorę, albo znika na kilka miesięcy. Na szczęście dla niego i Wisły teraz trwa jednak ten lepszy okres. Portugalczyk, który powoli kończy swój drugi sezon pod Wawelem, przez ostatnie tygodnie niemal w pojedynkę ciągnie “Białą Gwiazdę” w kierunku Ekstraklasy.
Świetny start i posucha
Już początek sezonu wychowanek słynnego Sportingu CP miał kapitalny. W każdym z pierwszych pięciu meczów brał udział przy przynajmniej jednym trafieniu. Zaczął, jeszcze jako zmiennik, od asysty w Mielcu, po czym dorzucił hat-tricka z ŁKS-em, dwie asysty w Tychach, kolejną w starciu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, a w końcu także bramkę podczas wyjazdowego starcia ze Zniczem.
Duarte wszedł w sezon jak taran, po czym… kompletnie się zaciął. Aż trudno w to uwierzyć, ale w 11 kolejnych meczach nie powiększył swojego dorobku. Całkowicie stracił blask, marnował sytuacje, popełniał błędy, irytował kibiców swoją nieporadnością. Ci z tygodnia na tydzień coraz głośniej domagali się odsunięcia Portugalczyka od składu, co zresztą w końcu nastąpiło. Prowadzący zespół Mariusz Jop stracił cierpliwość do 27-latka i przemianował go jedynie w zmiennika.
Duarte odblokował się dopiero pod koniec roku, a po zimowej przerwie znów stał się ważnym ogniwem ekipy z Reymonta. Samego siebie przechodzi zwłaszcza w ostatnich kilku tygodniach. Pół żartem, pół serio możemy chyba stwierdzić, że im wyższe temperatury w Polsce, tym wyższa forma piłkarza z Półwyspu Iberyjskiego.
Wszedł w buty Rodado
Co ważne dla samej Wisły, wystrzał formy Duarte nastąpił akurat w momencie, gdy “Biała Gwiazda” została bez Angela Rodado - swojego lidera, najlepszego strzelca, kluczowego gracza ofensywy. Hiszpan od dłuższego czasu męczył się z urazem barku, odwlekał decyzję o operacji, ale w końcu wraz z klubem zadecydował, że uda się na zabieg, bo sytuacja w tabeli i tak jest dość bezpieczna, a przecież trzeba wykurować się na kolejny sezon, najprawdopodobniej już w Ekstraklasie.
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Rodado przekazał pałeczkę lidera właśnie Portugalczykowi. Ten bowiem, rzucany po pozycjach, czasami wystawiany jako napastnik, a czasami skrzydłowy, w ostatnich pięciu meczach (czterech bez Rodado) strzelił pięć goli.
Bez liczb kończył jedynie mecz z Polonią Bytom. Poza tym:
- gol vs Górnik Łęczna,
- gol vs Ruch Chorzów,
- gol vs Puszcza Niepołomice,
- dwa gole vs Stal Rzeszów.
W tym czasie Duarte pokazał naprawdę duży wachlarz możliwości. Trafiał po pięknym strzale z dystansu, trafiał głową, potrafił wykonczyć sytuację sam na sam czy dobrze odnaleźć się w tłoku i z kilku metrów dobić futbolówkę do bramki. Co natomiast ważniejsze, uwagę zwraca nawet nie tyle styl tych goli, co ich waga. Bez wspomnianych wyżej trafień Portugalczyka Wisła miałaby siedem punktów mniej. To Duarte:
- Doprowadził do wyrównania w meczu z Górnikiem Łęczna (gol na 1:1),
- Uratował remis w spotkaniu z Ruchem (gol na 1:1),
- Wyprowadził Wisłę na prowadzenie w starciu z Puszczą (gol na 1:0),
- Swoim dubletem dał Wiśle zwycięstwo w Rzeszowie (gole na 1:1 i 2:1).
Na Duarte do Ekstraklasy
Triumf w niedzielnym meczu ze Stalą sprawił, że Wisła praktycznie zapewniła już sobie awans do Ekstraklasy. Na trzy kolejki przed końcem wyprzedza trzecią Wieczystą o dziewięć oczek, ale ma przy tym dużo lepszy bilans bramek. Matematycznie nie jest więc jeszcze pozamiatane, ale w rzeczywistości nic nie zabierze już “Białej Gwieździe” przepustki do elity. I spora w tym zasługa właśnie Duarte.
O ile bowiem na początku sezonu błyszczeć było łatwiej, gdy Wisła jako zespół prezentowała się kapitalnie, o tyle ostatnio Portugalczyk to iskierka w zalewie przeciętności. Podopieczni Jopa na wiosnę męczą się niemiłosiernie, większość piłkarzy jest pod formą, wyszarpane zwycięstwa mieszają się z notorycznymi remisami. Gdyby nie Duarte, lider z ostatnich tygodni, finisz sezonu naprawdę mógłby przynieść Krakowianom jeszcze sporo nerwów.
W 30 meczach tego sezonu Duarte uzbierał już 10 bramek i sześć asyst. To pod względem liczb jego zdecydowanie najlepszy sezon w karierze. A w najbliższym czasie dorobek będzie można jeszcze lekko podreperować. Do końca sezonu pozostały trzy kolejki. Wisła zagra z Chrobrym, Polonią Warszawa i Pogonią Siedlce.