Na taki start sezonu czekali 46 lat! Sensacja w topowej lidze. Zostawili gigantów za plecami

Na taki start sezonu czekali 46 lat! Sensacja w topowej lidze. Zostawili gigantów za plecami
IPA / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 15:20
U schyłku lat 60. Cagliari było jedną z najważniejszych sił we włoskiej piłce. Status ten utraciło być może bezpowrotnie, ale teraz znalazło się na dobrej drodze, aby odzyskać przynajmniej część dawnego blasku. Najlepszy sezon od blisko dwóch dekad powinien wystarczyć.
W XXI wieku Cagliari regularnie występuje na poziomie Serie A, chociaż klubowi nieobcy jest też drugi poziom rozgrywkowy. Pięć z 26 sezonów "Rossoblu" spędzili na zapleczu, ostatni z nich przypadł na kampanię 2022/23. Awans wywalczyli wówczas dopiero po play-offach, gdy w finale udało się rzutem na taśmę pokonać Bari. Leonardo Pavoletti zdobył decydującą bramkę w 94. minucie rewanżowego spotkania. Od tamtej pory Cagliari trzyma się elity, ale nie robi w niej wielkiego zamieszania.
Dalsza część tekstu pod wideo
Drużyna z Sardynii nie potrafi znaleźć sposobu na wdarcie się do górnej połówki tabeli. Osiągnęła niewygodną stabilizację. Siedem z ostatnich ośmiu sezonów w Serie A kończyła na miejscach 14-16. Do tej lepszej części zestawienia wdarła się dawno temu, jeszcze w 2009 roku. Z tamtego składu aktywnych pozostało raptem dziewięciu zawodników, przy czym jedynie trzech - Mauro Vigorito, Rafael Acosta i Joaquin Larivey - nie kopie gdzieś na zupełnych peryferiach.
Jeśli zaś chodzi o puchary, to ich Sardyńczycy nie zaznali od 1994 roku. Zrobili wtedy niemałą furorę, awansowali aż do półfinału Pucharu UEFA, po drodze wyeliminowali między innymi Juventus. Poskromieni zostali dopiero przez Inter. Od rewanżu z Mediolańczykami minęło przeszło 30 lat. To piłkarska prehistoria. Teraz jednak Cagliari powoli przypomina sobie, że potrafi świetnie grać w piłkę. I chociaż podopieczni Fabio Piscane studzą rozbuchane oczekiwania, gdzieś z tyłu głowy musi kołatać myśl, że są w stanie osiągnąć rzecz historyczną w skali swego klubu. Raczej nie zdobędą mistrzostwa, pewnie nawet nie awansują do Ligi Mistrzów, ale 13 punktów po sześciu spotkaniach musi robić wrażenie.
- Naszym najważniejszym celem jest utrzymanie się w Serie A, ale dzięki jakości i pokorze możemy osiągnąć coś wyjątkowego. Nie możemy pozwolić, aby pozycja w tabeli nas poniosła. To dopiero początek sezonu. Jeśli będziemy się dalej rozwijać, nadal będziemy tak groźni niezależnie od sytuacji na boisku, być może uda nam się osiągnąć coś wyjątkowego - powiedział Harry Winks, cytowany przez La Gazzetta dello Sport. Anglik to jeden z nowych zawodników w układance Piscane.

Klucz do sukcesu

Cagliari nie przeszło zuchwałej rewolucji, nie wydało wielkich pieniędzy na wzmocnienia. Chociaż włoskie kluby dość mocno pofolgowały sobie ostatniego lata, "Gli Isolani" pozostali skromni. Na kwoty odstępnego przeznaczyli niespełna osiem milionów euro, zarobili zaś ponad 14. Owszem, ściągnęli wielu nowych piłkarzy, ale większość na zasadzie wypożyczenia. Jakby tego było mało, nowych twarzy nie było aż tyle, aby ich obecnością tłumaczyć rewelacyjne wyniki zespołu.
Z 15 sprowadzonych piłkarzy ważną rolę w układance sztabu szkoleniowego odgrywa czterech - Alessandro Romano, Harry Winks, Daniel Maldini oraz Jacopo Fazzini. Co ciekawe, najdroższy nabytek, czyli Sebastiano Esposito, nawet nie jest związany z klubem, bo błyskawicznie trafił na wypożyczenie do Sassuolo. Za 24-latka zapłacono aż cztery miliony euro, ponad połowę wszystkich wydatków Cagliari w letnim okienku. Jako "dziewiątka" gra więc Paul Mendy, chociaż najlepszym strzelcem zespołu okazuje się wspomniany już Maldini, ustawiony przez Piscane na pozycji "dziesiątki".
To właśnie linia pomocy została najbardziej przebudowana w okresie przygotowawczym. Winks i Romano tworzą duet, jakiego drużyna wcześniej nie miała. Partneruje im Michel Adopo, ale to Anglik z Włochem skupiają na sobie największą uwagę. Romano gra przy tym tak dobrze, że doczekał się powołania do reprezentacji Włoch i już trzech występów w narodowych barwach. W październikowym starciu z Turcją 20-latek, sprowadzony z Romy na zasadzie wypożyczenia, zanotował nawet asystę. Poprzednie pół roku Romano spędził w drugoligowej Spezii, gdzie miał problemy z regularną grą. Teraz błyszczy w Serie A.
W Sardynii stworzono środowisko optymalne do rozwoju zawodników. Korzysta nie tylko Romano, ale też Maldini, Mendy, Juan Rodriguez, Adam Obert i Yanis Massolin. Wszyscy wymienieni mają maksymalnie 25 lat, z Juventusem (1:1) zaczęli w pierwszym składzie. Maldini, do tej pory pozostający w cieniu genialnych ojca i dziadka, notuje najlepszy sezon w karierze. Przecina go wprawdzie prowadzeniem auta pod wpływem alkoholu, lecz na boisku trudno mieć do niego jakiekolwiek zarzuty. Nie byłoby tego bez pracy wykonanej przez Piscane.
- Piscane może wejść na szczyt futbolu. Niesamowicie rozumie piłkę. Pracowałem z wieloma świetnymi trenerami i muszę powiedzieć, że Piscane jest w ścisłej czołówce - ocenił Winks, wyciągnięty latem z upadającego Leicester City.
To właśnie szkoleniowiec wydaje się kluczem do odnowienia "Gli Isolani". W klubie pracuje od 2022 roku, wcześniej był z nim długo związany jako piłkarz, uzbierał przeszło 150 meczów. Dobrze rozumie funkcjonowanie zespołu od wewnątrz, przeszedł drogę z zespołów młodzieżowych do pierwszej drużyny. Stery objął w 2025 roku, w pierwszym sezonie bez większych trudności utrzymał ekipę w Serie A, przewaga nad strefą spadkową wyniosła dziewięć punktów. Cagliari zdobyło 43 "oczka", był to najlepszy wynik od 2020 roku. Teraz Piscane ma ochotę na jeszcze więcej. I pokazuje, że wie, jak to osiągnąć.

Wszyscy na pozycje

Po sześciu kolejkach sezonu Cagliari ma najlepszą defensywę w Serie A. Równać się może jedynie Roma, która też dopuściła do straty trzech goli. Nie byłoby tego jednak, gdyby nie rewelacyjna dyspozycja Elii Caprile. Włoch zanotował aż 28 interwencji, więcej na swoim koncie ma jedynie Wladimiro Falcone z regularnie nietrzymającego gardy Lecce. Dla porównania, Mile Svilar, czyli podstawowy golkiper Romy, bronił ponad dwa razy rzadziej.
Mimo tego Sardyńczycy są bardzo chwaleni za swoją postawę w obronie. La Gazzetta zwraca też uwagę, że defensywę tworzą ludzie chętni do poświęcenia się w imię klubu. Syn Caprile - bramkarz doczekał się już miana "Świętego" - urodził się w mieście. W trakcie letniego okienka klub zablokował odejście golkipera, zażądał za niego aż 30 mln euro. Na środku obrony występuje weteran, 32-letni Yerry Mina, który jak nikt w zespole potrafi wyprowadzić rywala z równowagi. Liderem szatni nazywany jest Alessandro Deiola, rodowity Sardyńczyk. Chwali się również Jose Pedro, prawego obrońcę w starym stylu. Portugalczykowi nie w głowie rozgrywanie piłki, ale konsekwentna robota w tyłach.
"Gli Isolani" potrafią irytować, przekonał się o tym wspomniany Juventus. Po ostatnim gwizdku Luciano Spalletti spiął się z Piscane, później zaś narzekał na postawę Miny. Rzucił nawet, że Kolumbijczyk śmiał się jego drużynie prosto w twarz.
- Ja zachowuję się niesportowo? Nie słyszałem słów Spallettiego. (...) Gram swoje i będę to kontynuował - tłumaczył się były gracz Evertonu. Zdaniem włoskiej prasy trudno w całej Serie A znaleźć zawodnika równie teatralnego i przebiegłego. Definicja kogoś, kogo nienawidzisz, gdy musisz z nim rywalizować, a zarazem kochasz, gdy masz po swojej stronie.
Ale Cagliari to nie tylko charakter, cechy wolicjonalne i sporo szczęścia. Zespół, jako się rzekło, potrafi grać w piłkę. To wyświechtane stwierdzenie dało o sobie znać choćby w starciu z Atalantą. Podopieczni Piscane bez trudu wychodzili spod pressingu, regularnie tworzyli sytuacje, cały czas kontrowali. Cechą charakterystyczną zespołu stało się atakowanie trójką, przy czym jeden zawodnik schodzi nieco głębiej, aby skuteczniej rozgrywać. Swoje robi też Mendy, młody napastnik wzorowo spisuje się jako silna, dynamiczna "dziewiątka", która nie tylko jest całkiem skuteczna, ale też robi mnóstwo miejsca swoim kolegom.
W tym sezonie Serie A nikt nie ma posiadania piłki mniejszego niż Cagliari, piłkarze Piscane potrzebują raptem 38,2%, aby stale znajdować sposób na ligowych rywali. Zajmują czwarte miejsce pod względem liczby przechwytów, właściwie nie potrzebują stałych fragmentów, większość bramek zdobyli z akcji, co odróżnia ich choćby od Sassuolo czy Lecce. Właściwie w żadnej statystyce "Gli Isolani" nie są w czołówce ligi, ale cóż z tego, skoro ten kolektyw doprowadził do najlepszego startu od... 1980 roku? Przed startem siódmej serii gier Cagliari jest czwarte. Wyprzedza choćby AC Milan, Juventus czy Napoli, a do liderującego Interu traci tylko trzy punkty.

Dyskusja

Przeczytaj również