Kozak alert? Kolejny mocny napastnik w Ekstraklasie. "Niebywałe, że dopiero trafił do Polski"
Pięć meczów i dwa gole to zbyt mała próba, by popadać w zachwyt, ale nie sposób nie dostrzec, że to powinien być bardzo mocny jak na polskie warunki napastnik. Lasse Nordas z Cracovii już potrafi zachwycić. - Gdyby był w klubie od początku sezonu, “Pasy” miałyby kilka punktów więcej - słyszymy.
Kibice i eksperci uważnie śledzący kolejne okienka transferowe w PKO BP Ekstraklasie nie mogli być zaskoczeni, że norweski napastnik Lasse Nordas tego lata znów pojawił się na giełdzie nazwisk. Wysokiego, bo mierzącego 196 cm snajpera, wcześniej wielokrotnie łączono z Rakowem i Legią. Niebywałe, że dopiero trafił do Polski, bo pierwsze informacje o ofertach z Częstochowy były blisko trzy lata temu. Sam Marek Papszun przyznał, że doskonale zna tego zawodnika z procesu skautingowego. Tym razem pierwsze informacje o możliwych przenosinach Nordasa do Polski wypłynęły pod koniec lipca, ale finalnie piłkarz wylądował tutaj dopiero na początku września. Walkę o niego wygrała Cracovia.
Wygrała, proponując Luton wypożyczenie z opcją wykupu. W tym angielskim klubie Norweg nie miał przyszłości, zresztą sam to podkreślił w jednej z rozmów z TVP Sport. Mówił też o trudnej specyfice gry w mocno pierwotnej League One. Tam nie postrzelał, w Krakowie dopiero zaczyna się rozkręcać, ale już widać, że na ekstraklasowe warunki to może być i powinien być kawał napadziora.
Warto było czekać
Luton dostrzegło w nim duży potencjał, płacąc Tromso zimą 2025 roku 3,5-4 mln euro. Wydawało się, że Nordas, wysoki, silny, z dobrym wykończeniem, ale jednocześnie smykałką do inteligentnej gry w build-upie, może “odpalić” w Championship. Nie odpalił, natomiast na jego usprawiedliwienie trzeba podkreślić, w jak trudnym momencie trafił do Luton. Zmieniali się trenerzy, koncepcja, zaś klub z hukiem zanotował drugi spadek z rzędu. Po roku na Wyspach (pół sezonu na drugim, a pół na trzecim poziomie) obecny zawodnik Cracovii, z bilansem tylko czterech goli strzelonych, udał się na wypożyczenie do Heerenveen. Tam odżył, wiosną tego roku zdobył sześć bramek, obronił się na solidnym poziomie Eredivisie. Nie narzekał na brak zainteresowania. Finalnie 4 września zameldował się w Krakowie. “Pasy” swoje poczekały, ale już są poważne sygnały, że warto było czekać.
Nordas w drużynie Bartosza Grzelaka rozegrał jak na razie niespełna 350 ligowych minut. Wszedł do składu dosłownie z marszu, bo dwa dni po transferze dostał miejsce w wyjściowej jedenastce przeciwko Górnikowi. Bramki zdobył dwie - w swoim meczu numer trzy (jedynym jako rezerwowy, z GKS-em) i numer pięć, czyli ostatnio z Legią. Do tego dołożył dublet w sparingu z Bruk-Bet Termalicą podczas przerwy na kadrę. Ewidentnie idzie do przodu, nawet jeśli jeszcze nie wszystko w jego grze funkcjonuje jak należy. Z drugiej strony, latem, gdy inni grali, on tylko trenował. Późno przyszedł. Dopiero łapie właściwy rytm, formę, rozumienie z kolegami.
- Cały czas idzie do przodu. Coraz lepiej rozumiemy, co on chce, a on zaczyna rozumieć swoich kolegów. Z każdym tygodniem to wygląda coraz lepiej. Cieszę się, że zdobył bramkę, bo bardzo dobrze pracuje na treningach. Potrzebował tego, by coś dostać za tę dobrą pracę - mówił po meczu z Legią Grzelak.
Stłamsił lidera Legii
Norweg nie spadł może trenerowi z nieba, ale ewidentnie był brakującym elementem pasiastej układanki. Cracovia swoją grą na początku sezonu wręcz błagała o napastnika z prawdziwego zdarzenia. Po letnim okienku została z marnym do bólu Kahvehem Zahiroleslamem i wiecznie kontuzjowanym Wiktorem Bogaczem, który jako wypożyczony piłkarz przyszłości przy Kałuży nie ma i zaraz odejdzie. Dodatkowo poważny uraz złapał testowany na tej pozycji Filip Marchwiński. A że oglądanie Zahiroleslama jako głównej siły rażenia wywoływało co najwyżej politowanie, snajper na poziomie stanowił priorytet na finiszu okienka. Udało się ściągnąć gościa, który ma papiery na regularne strzelanie w Ekstraklasie.
- Cracovia wreszcie ma napastnika, z którym może grać skutecznie w fazach przejściowych, w ataku pozycyjnym i podczas stałych fragmentów gry. Lasse Nordas łączy dynamikę Stojilkovicia i ustawianie się Kallmana, wydaje się napastnikiem kompletnym z bardzo dobrym uderzeniem. Gol z Legią pokazał jego inteligencję, timing i wyczucie momentu na oddanie idealnego strzału. Jeśli Norweg byłby do dyspozycji Bartosza Grzelaka od początku sezonu, Cracovia miałaby kilka punktów w tabeli więcej - mówi nam Piotr Rzepecki, ekspert programu "Krakoska Piłka" na kanale Meczyki.
Wspomniany gol z Legią faktycznie był imponujący. Norweg dostał piłkę ponad 30 metrów od bramki, łatwo odwrócił się z Rafałem Augustyniakiem na plecach, wręcz go stłamsił, ruszył do przodu, zmylił przeciwników i huknął z dystansu. Stołeczni się nie popisali w grze obronnej, natomiast siłę, zmysł i precyzję Nordasa warto docenić. Idealny przykład tego, jak powinien zachować się napastnik na robocie tyłem do bramki. Klasa.
- Nordas ma jakość, ma dobry strzał, jest duży, silny, mógłby częściej to robić, wziąć piłkę na klatę, odwrócić się - mówił szczerze szkoleniowiec Cracovii.
(Nie)typowy napastnik
W klubie liczą, że z ich nową strzelbą będzie tylko lepiej. Zarówno, jeśli chodzi o formę samego piłkarza, jak i korzyści dla zespołu. W dwóch ostatnich meczach “Pasy”, wcześniej notujące serię porażek, zdobyły cztery punkty. Co może nawet zaś istotniejsze, przeciwko silnej Legii pokazały naprawdę niezłą grę, w której Lasse Nordas brał czynny udział. 24-latek swoimi warunkami i sposobem gry naturalnie przykuwa uwagę widza. To nie tylko wzrost i siła, to także umiejętności nie u każdego o takich parametrach spotykane.
- Najlepiej czuję się, gdy jestem w polu karnym i mogę kończyć dogrania kolegów - czy to z sprzed pola karnego, czy po wrzutkach z bocznych sektorów. Mam nadzieję, że tych szans na zdobycie goli będzie sporo i uda się w kolejnych meczach zdobywać ich więcej - mówił sam piłkarz na jednej z konferencji prasowych (cytat za Maciejem Serdakiem).
- Z jednej strony jestem typowym napastnikiem - lubię być w polu karnym, strzelać gole, wykorzystywać siłę i szybkość. Ale myślę też, że wyróżniam się na tle większości silnych, fizycznie grających zawodników. Często grywałem na skrzydle czy w pomocy. Nie sądzę, bym teraz tam grał, ale mam spore doświadczenie. Potrafię dryblować, potrafię podawać - naprawdę to lubię. Mam nadzieję, że uda mi się pokazać nieco więcej, choć moim głównym celem jest wykańczanie akcji - to już słowa z wywiadu w TVP Sport z Mateuszem Migą.
Cracovia wpisała w umowę wypożyczenia klauzulę wykupu. To niespełna dwa miliony euro. Dużo? Dość dużo, szczególnie na obecne możliwości finansowe “Pasów”. Słyszymy, że tylko ewentualny awans do Europy mógłby odblokować takie środki i ruch stałby się opłacalny, sensowny. Czyli będzie ciężko. Niemniej, w całym sezonie wszystkie strony mogą skorzystać na tej współpracy. Kto wie, może Nordas złapie taki gaz, że okaże się zagrywką inwestycyjną? A może po prostu dostarczy kibicom, nie tylko Cracovii, jakościową piłkę pod bramką przeciwnika, popartą cyferkami. Oglądamy, obserwujemy, bo każdy napastnik z wysokiej półki jest w tej lidze na wagę złota.