Kto selekcjonerem, jeśli nie Urban? "To najlepszy kandydat. Topowy trener"

Czy Jan Urban po okresie notowania bardzo rozczarowujących wyników pożegna się niebawem z posadą selekcjonera reprezentacji Polski? Póki co wiemy, że przetrwa przynajmniej do listopadowego zgrupowania. Jeśli jednak i wtedy rozczaruje, może dojść do zmiany. Zastanówmy się zatem, kto mógłby przejąć wówczas stery w ekipie biało-czerwonych.
Przegrane baraże w walce o mundial, kiepsko wykorzystane sparingi w maju i czerwcu, zawalony start w Lidze Narodów, w której reprezentacja Polski zdobyła tylko cztery punkty w czterech dotychczasowych meczach. Do tego wiele nielogicznych decyzji taktyczno-personalnych i sporo dziwnych wypowiedzi na konferencjach czy w wywiadach. Ostatnie miesiące, delikatnie ujmując, nie budują pozycji Jana Urbana, który poważnie musi obawiać się o swoją selekcjonerską przyszłość.
Kilka dni temu wyrok został jeszcze odroczony, bo w meczu, w którym 64-latek miał grać o posadę, biało-czerwoni w świetnym stylu rozgromili Rumunię. Demony wróciły jednak błyskawicznie, czego dowodem poniedziałkowa porażka z Bośnią, do minimum ograniczająca szanse Polski na drugi koszyk w eliminacjach EURO 2028.
Co więc dalej z Urbanem? Jak przyznał Cezary Kulesza w rozmowie z Meczyki.pl, selekcjoner nie zostanie zwolniony przed listopadowym zgrupowaniem, podczas którego Polska zagra ze Szwecją i Rumunią. Nie oznacza to natomiast, ze jego przyszłość jest bezpieczna.
- Jan Urban zostaje na stanowisku do listopadowych spotkań Ligi Narodów. Po spotkaniach ze Szwecją i Rumunią dokonamy pełnej analizy, w którym miejscu jesteśmy, i zdecydujemy, co dalej - poinformował prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Zastanówmy się natomiast, czy na rynku są obecnie szkoleniowcy będący sensowną alternatywą.
Maciej Skorża
Nazwisko powracające jak bumerang. Skorża to bez wątpienia topowy (najlepszy?) polski trener, który doświadczenie zebrał już na bardzo wielu polach. Z sukcesami prowadził największe ekstraklasowe kluby, z japońską Urawą Red Diamonds sięgał po Azjatycką Ligę Mistrzów, poznał też smak pracy z reprezentacjami, gdy najpierw przez cztery lata był asystentem w polskiej kadrze, a potem samodzielnie prowadził olimpijską ekipę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Często był przymierzany do prowadzenia biało-czerwonych, ale zawsze coś stało na przeszkodzie. Ostatnio latem 2025 roku sam poinformował, że dostał ofertę od PZPN-u, to byłby dla niego zaszczyt, jednak skupia się na pracy w Japonii.
Od kwietnia tego roku Skorża pozostaje natomiast bez pracy, zatem teoretycznie szansa na jego angaż rośnie. To byłby pewnie najlepszy kandydat. Pytanie tylko, czy tak uznany trener chciałby pracować z ludźmi, którzy dowodzą dziś Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Chodzą słuchy, że niekoniecznie.
Jerzy Brzęczek
Kto wie, czy nie zobaczymy wielkiego powrotu. Jak kilka miesięcy temu informował w jednym ze swoich felietonów dziennikarz Meczyki.pl, Janusz Basałaj, ulubieńcem Cezarego Kuleszy ma być Jerzy Brzęczek, aktualnie z powodzeniem prowadzący kadrę młodzieżową.
- Kulesza go ceni, podziwia i jeszcze jedno: przywracając “Brzęka” na stanowisko selekcjonera, znowu wbije szpilę poprzednikowi, który pożegnał Brzęczka przed zakończeniem kontraktu. Cezary znowu spróbuje udowodnić, że Boniek się pomylił - można było przeczytać we wspomnianym artykule.
Brzęczek trzyma w rękach sporo argumentów. Już kiedyś prowadził reprezentację i zostawiając na boku styl - notował naprawdę dobre wyniki. Awansował na mistrzostwa Europy w cuglach, jego kadra grała pragmatycznie, ale skutecznie, imponując przede wszystkim dyspozycją w defensywie. Z perspektywy czasu tamten okres naprawdę można docenić. Jeśli natomiast dziś Brzęczek miałby ponownie przejąć stery w seniorskiej reprezentacji, to nie ze względu na odległą przeszłość, a postęp, jaki poczynił. Z kadry U21 stworzył prawdziwą maszynę, która pod jego wodzą wygrała pierwsze dziewięć meczów, przegrywając dopiero ostatnie starcie z Włochami. Można też odnieść wrażenie, że 55-latek rozwinął się w kwestiach interpersonalnych, które dawniej nie były jego mocną stroną. A przecież przed zatrudnieniem Urbana notowania Brzęczka, wtedy poważnego kandydata do tej roli, stały bardzo wysoko. Kulesza po rozmowie z nim miał być wręcz oczarowany, ale ostatecznie wyszedł z założenia: “chcecie Urbana, to macie Urbana”. Co się odwlecze…
Te opcje raczej odpadają
Na polskim rynku nie ma chyba obecnie innych sensownych opcji. Teoretycznie pozostaje jeszcze Czesław Michniewicz, ale on - choć w roli selekcjonera bronił się wynikami - pozostawił po sobie bardziej spaloną ziemię niż wspomniany Brzęczek. Afera goniła wtedy aferę, atmosfera była strasznie nieprzyjemna. Wracanie do tego wygląda na zbyt duże ryzyko.
Adrian Siemieniec? Marek Papszun? To oczywiście nazwiska bardzo mocne i ciekawe, pewnie w przyszłości wrócą w kontekście ewentualnego prowadzenia kadry, ale chyba jeszcze nie teraz. Obaj są w trakcie sezonu, mają pracę do wykonania z Jagiellonią i Legią, w dodatku pierwszy z wymienionych jest świeżo po sporej aferze, a drugi może nie chcieć współpracować z Kuleszą, do którego czuje żal po sytuacji z 2023 roku, gdy przegrał wyścig o posadę z Michałem Probierzem.
Selekcjoner z zagranicy?
Mało prawdopodobne, by Kulesza wziął pod uwagę jakiekolwiek kandydatury zagraniczne, choć fakt, że do ewentualnej zmiany może dojść dopiero w listopadzie, a nie teraz, nie wyklucza takiego scenariusza całkowicie. Gdyby do zmiany doszło już po ostatnich tegorocznych spotkaniach, nowy selekcjoner miałby mniej więcej cztery miesiące na przygotowanie się do pierwszego zgrupowania. To dobry scenariusz nawet dla postaci póki co nie za dobrze zaznajomionych z sytuacją w polskiej kadrze.
Czy jakieś nazwiska przychodzą tu do głowy? Ciekawą opcją, która zresztą powraca, jest Paulo Bento. Portugalczyk już od ponad roku pozostaje bez pracy, w przeszłości sprawdził się jako selekcjoner reprezentacji Portugalii czy Korei Południowej, a i w klubach, choćby w Olympiakosie, wykonał kawał dobrej roboty. W 2023 roku rozmawiał już nawet z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, ale wtedy strony nie doszły do porozumienia, po czym zatrudniono Fernando Santosa.
Druga mocna kandydatura zagraniczna to z kolei Kasper Hjulmand. Architekt sukcesów reprezentacji Danii, z którą podczas czteroletniej kadencji potrafił m.in. awansować do półfinału mistrzostw Europy, od czerwca pozostaje bezrobotny. To wtedy zakończył trwającą prawie 10 miesięcy przygodę z Bayerem Leverkusen.
A może… Vladimir Petković? Jego nazwisko też wielokrotnie przewijało się już w kontekście ewentualnego objęcia sterów w reprezentacji Polski.
- Z moich informacji wynika, że Cezary Kulesza rozmawiał i był bardzo blisko dogadania się z Vladimirem Petkoviciem. Może nawet się z nim dogadał, natomiast wycofał się z tego pomysłu - mówił Tomasz Ćwiąkała w styczniu 2023 roku. To w tamtym okresie ostatecznie zatrudniony został Santos.
A trzeba przyznać, że Petković na papierze wygląda świetnie. Przez siedem lat prowadził z dobrym skutkiem reprezentację Szwajcarii, ostatnio odpowiadał za kadrę Algierii, w której na przestrzeni 33 meczów wykręcił bardzo dobrą średnią 2,24 punktu na mecz, docierając m.in. do 1/16 finału mistrzostw świata. W CV ma też takie kluby jak Lazio czy Girondins Bordeaux.
Kto wie, czy postawienie na szkoleniowca zagranicznego, z dużym doświadczeniem w piłce międzynarodowej, zamiast taplania się we własnym sosie, nie byłoby lepszym wyjściem. Wątpliwe jednak, by na taki ruch zdecydował się Kulesza.
A kto wie, może wszystkie wspomniane opcje pogodzi jeszcze Urban, który dostanie kredyt zaufania i w końcu zacznie go spłacać?