Lech Poznań ma u siebie prawdziwą perłę. "To gość wart grube miliony"

Lech ma u siebie prawdziwą perłę. "To gość wart grube miliony"
Piotr Matusewicz / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 10:30
Chociaż Szwedzi próbowali straszyć Polaków gwiazdami topowych klubów, największe spustoszenie w szeregach biało-czerwonych siał zawodnik… Lecha Poznań. Patrik Walemark zaliczył imponujące wejście do reprezentacji “Trzech Koron”, ale nikt, kto regularnie ogląda mecze “Kolejorza”, nie powinien być tym faktem szczególnie zaskoczony.
Pod koniec sierpnia 2024 roku, gdy letnie okno transferowe zmierzało powoli do mety, Lech Poznań wypożyczył z Feyenoordu 22-letniego wówczas Patrika Walemarka. Szwed, który do Holandii trafił dwa i pół roku wcześniej z Hacken za 3,25 mln euro, nie do końca potrafił odnaleźć się w Rotterdamie. W 36 meczach strzelił trzy gole i zaliczył trzy asysty. Niewiele lepiej poszło mu na wypożyczeniu do Heerenveen.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Cały czas skupiano się na tym, co było nie tak. Nie tylko na grze na boisku, ale również na tym, co działo się poza nim. Musiałem znosić wiele różnych rzeczy. Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, zdaję sobie sprawę, że brałem do siebie zdecydowanie za dużo - wspominał ostatnio w rozmowie z Aftonblade czas spędzony w Feyenoordzie.

Lech trafił w dziesiątkę

Słabszy okres Walemarka nie odstraszył jednak Lecha, który wygrał wyścig o pomocnika z austriackim Sturmem Graz. Swoją rolę w przekonaniu Szweda do wybrania poznańskiego kierunku miał ponoć odegrać jego rodak, Mikael Ishak. “Kolejorz” dopiął z Feyenoordem wypożyczenie i zapewnił sobie opcję wykupu, choć w tamtym momencie wydawało się, że może go ona przerosnąć. Klauzula wynosiła 1,8 mln euro. Nigdy wcześniej Lech nie wydał więcej na żadnego piłkarza.
Klub z Bułgarskiej po kilku miesiącach sięgnął jednak głębiej do kieszeni, bijąc wówczas rekord transferowy, bo Walemark na wypożyczeniu pokazał ogromną jakość. W 22 ligowych spotkaniach strzelił osiem goli i dorzucił do tego cztery asysty, dokładając dużą cegłę do zdobytego mistrzostwa Polski. Jeśli coś mogło martwić, to wtedy jeszcze sporadyczne problemy zdrowotne.
Czas pokazał, że być może to właśnie kontuzje są największym zagrożeniem dla kariery Szweda. Walemark stracił przez nie całą rundę jesienną poprzedniego sezonu. Potrzebna była operacja, która wyłączyła go z gry na ponad pięć miesięcy. A gdy wrócił - długo nie przypominał swojej dawnej wersji. W 16 kolejnych meczach, licząc Ekstraklasę i Ligę Konferencji, nie strzelił żadnego gola, nie zaliczył żadnej asysty. Coraz bardziej irytował kibiców swoją grą, miał wielkie problemy przede wszystkim ze skutecznością. Pojawiało się coraz więcej komentarzy, że Lech zrobił kiepski interes, wykupując Szweda z Rotterdamu.
Na szczęście dla siebie i klubu Walemark odżył jednak na finiszu poprzednich rozgrywek, a po przepracowaniu letniego okresu przygotowawczego znów stał się kluczową postacią w układance Nielsa Frederiksena. Być może pomógł mu fakt, że po kontuzji Aliego Gholizadeha wrócił na swoją ulubioną pozycję prawego skrzydłowego. Kiedy bowiem Irańczyk był zdrowy i zachwycał formą, Szwed grał głównie w środku pola, na “dziesiątce”. A tam czuł się mniej komfortowo.

Gwiazda już nie tylko w klubie

W tym sezonie Walemark jest póki co ofensywnym liderem Lecha. Przyćmiewa Ishaka czy Palmę, tworząc groźny tercet przede wszystkim z Allahyarem Sayyadmaneshem i Pablo Rodriguezem. W 16 spotkaniach bieżącej kampanii Szwed uzbierał już osiem goli i pięć asyst. Kapitalna dyspozycja 24-latka nie uszła uwadze zagranicznych klubów, choćby FC Kopenhaga oferowała pięć milionów euro. “Kolejorz” taką ofertę odrzucił, zdając sobie sprawę po pierwsze z większej wartości Walemarka, a po drugie z jego formy i wpływu na grę zespołu rywalizującego nie tylko w kraju, ale i Europie.
Znakomity czas skrzydłowego dostrzegł ponadto selekcjoner reprezentacji Szwecji. Graham Potter powołał piłkarza Lecha na trwające wciąż zgrupowanie, bynajmniej nie po to, by 24-latek powoli oswajał się z kadrą i oglądał w akcji bardziej znanych kolegów. W piątkowym spotkaniu z Rumunią gwiazdor Ekstraklasy był jeszcze zmiennikiem, notując swój debiut w narodowych barwach, ale w poniedziałek przeciwko Polsce zagrał już od pierwszej minuty. I błyskawicznie wrzucił na karuzelę Tymoteusza Puchacza, a potem także Przemysława Frankowskiego.
Walemark spędził na murawie 80 minut i zaliczył swoją premierową asystę w narodowych barwach. Z prawego skrzydła idealnie dograł na głowę Viktora Gyokeresa, a ten podwyższył na 3:1. Nie był to natomiast jedyny udany akcent skrzydłowego Lecha. Miał on m.in. najwięcej udanych dryblingów (ex aequo z Nicolą Zalewskim) i najwięcej kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika (ex aequo z Mateuszem Żukowskim). Nikt nie oddał też więcej strzałów celnych.

Głosy zachwytu

Zadowolenia z występu Walemarka nie ukrywał po ostatnim gwizdku selekcjoner Szwedów.
- Podobają mi się jego atuty. Atakuje linię obrony i potrafi zapewnić szerokość gry na prawej stronie. Potrafi też utrzymać się przy piłce, co jest istotne w ofensywie. Jest pewny w grze piłką, a jednocześnie stanowi zagrożenie pod bramką rywala. Jego kluczowe podania i asysty robiły naprawdę duże wrażenie - stwierdził na pomeczowej konferencji Potter.
Głosy zachwytu popłynęły zresztą z różnych kierunków.
- Ma świetną technikę użytkową. Podoba mi się to, jak trudny jest do upilnowania w obronie, i naprawdę podoba mi się to, co zobaczyłem. Zagrał znakomicie - stwierdził Fredik Ljungberg, legendarny szwedzki pomocnik i były gracz Arsenalu.
Występ Walemarka docenili też koledzy z zespołu. Choćby kapitan “Trzech Koron”, Victor Lindelof.
- Rozegrał fantastyczny mecz. Pokazał swoje atuty i zrobił dokładnie to, czego od niego oczekiwano. Naprawdę udowodnił, że zasługuje na miejsce w tej drużynie - powiedział środkowy obrońca.
Walemark przeżywa więc swój miesiąc miodowy. Jeśli dopisze mu zdrowie, może zrobić naprawdę dużą karierę. A Lech prędzej czy później będzie pewnie liczył grube miliony, jakie na nim zarobi. Póki co zaś może korzystać z faktu, że ma w swoich szeregach takiego kozaka.

Przeczytaj również