Mieli go dość, dziś to bohater Legii Warszawa. "Zamyka usta krytykom"
Po ostatnim meczu kibice Legii wybrali go najlepszym piłkarzem w zespole Marka Papszuna. A nie był to dla niego pierwszy tak udany występ w tym sezonie. Rafał Augustyniak wyrasta na jednego z liderów drużyny ze stolicy. Nie tylko coraz lepiej broni, ale też - choć gra przecież na środku obrony - jest piekielnie groźny pod bramką rywali.
Jeszcze do niedawna Rafał Augustyniak był jednym z najczęściej krytykowanych piłkarzy Legii. Czasami słusznie, bo oczywiście błędy i gorsze spotkania mu się zdarzały, zdecydowanie częściej jednak na wyrost. Można było odnieść wrażenie, że jego udane występy przechodzą trochę bez echa, a gdy tylko zrobi coś źle, jest palony na stosie. Na szczęście dla niego trend wyraźnie się odwraca.
Jest coraz lepiej
Dziś nawet najwięksi krytykanci Augustyniaka muszą przyznać, że jest on dla ekipy “Wojskowych” wyjątkowo cenny. Nie błyszczy może co mecz, nie tak dawno lepiej mógł zagrać choćby w Krakowie, gdzie Legia zremisowała z “Pasami”, a na starcie sezonu zdarzało mu się sprokurować rzut karny (ze Śląskiem) czy praktycznie wpakować piłkę do własnej siatki (z Piastem), natomiast zdecydowanie częściej notuje bardzo udane i przede wszystkim konkretne występy.
Po 12 kolejkach, według oficjalnych statystyk Ekstraklasy, Augustyniak jest najlepszym piłkarzem ligi pod względem liczby wygranych pojedynków. Ma ich aż 98, podczas gdy drugi Marcel Reguła o 10 mniej. Defensor Legii, jeśli ograniczymy się do typowo defensywnych statystyk, dobrze wypada też choćby pod względem liczby wybić (61, najwięcej w drużynie) i przechwytów (10, więcej tylko Kaml Piątkowski).
Augustyniak to jednak nie tylko coraz pewniejszy defensor, ale też piłkarz szalenie groźny pod bramką przeciwnika. W tym sezonie ligowym zgromadził już cztery gole i trzy asysty. A liczby te i tak nie mówią wszystkiego o jego wkładzie w zdobywane przez Legię bramki. Wystarczy przypomnieć sobie mecze z Wisłą Kraków czy Pogonią Szczecin, gdy auty wykonywane przez 33-latka tworzyły w polu karnym rywali takie zamieszanie, że po chwili piłka lądowała w siatce.
“Wszędzie mnie potrzebują”
Auty to zresztą jedna z głównych broni Augustyniaka. Doświadczony obrońca jest pod tym względem chyba najlepszym specjalistą w lidze. Zza linii bocznej rzuca bardzo daleko i wyjątkowo dokładnie, co przyniosło już Legii kilka goli i punktów - było tak nie tylko we wspomnianych wcześniej spotkaniach, ale też w Gliwicach czy Białymstoku, gdzie bezpośrednio po autach weteran zaliczał asysty.
Swoje ofensywne atuty Augustyniak pokazuje jednak też na inne sposoby. Jest pierwszy do wykonywania rzutów karnych (nie pomylił się w meczach z Jagiellonią i Motorem), a od czasu do czasu potwierdza też, że potrafi uderzyć z dystansu, czego dowód dostaliśmy w spotkaniu domowym z Widzewem. Tam akurat po krótko rozegranym rzucie wolnym 33-latek zaskoczył Bartłomieja Drągowskiego.
Absolutnie znakomity występ - i z przodu, i z tyłu - obrońca Legii zaliczył też w minioną niedzielę. Nie uchronił co prawda “Wojskowych” przed porażką z Lechem, ale prezentował się świetnie. To on zaliczył głową asystę przy trafieniu Bohdana Wjunnyka, miał też najwięcej wygranych pojedynków spośród wszystkich piłkarzy obu drużyn (10) i stuprocentową skuteczność w pojedynkach powietrznych (3/3). Jako jedyny obok wspomnianego Wjunnyka oddał też przynajmniej dwa celne strzały. Był dosłownie wszędzie.
- Rafał Augustyniak - jeden z najlepszych indywidualnych występów w tym sezonie. Profesura dziś - pisał jeszcze w trakcie starcia z Lechem Damian Smyk.
Papszun docenia
Entuzjastą umiejętności Augustyniaka jest zresztą sam Marek Papszun, który rzadko decyduje się na bezpośrednie pochwały w kierunku konkretnych piłkarzy, ale akurat Augustyniaka docenił już kilkukrotnie.
- Jest dzisiaj zawodnikiem kompleksowym. Bardzo dobrze broni, ale też świetnie radzi sobie z piłką. Zrobił tutaj olbrzymi postęp, jeśli chodzi o pozycję środkowego obrońcy, bo wcześniej tutaj nie grał - mówił jeszcze w sierpniu trener Legii. A kilka tygodni później podkreślał, jak bardzo ważnym zawodnikiem drużyny Augustyniak był najpierw w naznaczonym walką o utrzymanie sezonie 2025/26, a potem już w trwającej obecnie kampanii.
- Rafał Augustyniak czy Bartek Kapustka wiedzą, że muszą wziąć na siebie odpowiedzialność. Podeszli do tego spokojnie. Nie jest tajemnicą, że mocno zabiegałem o to, żeby tych dwóch graczy utrzymać w zespole. Presja społeczna była dość duża, żeby tych kontraktów nie przedłużać. A dzisiaj są to dla nas nieocenieni gracze. To są trochę architekci tych wyników Legii Warszawa, generalnie utrzymania w Ekstraklasie. To są dla mnie obecnie kluczowi gracze - tłumaczył Papszun.
Kolejny test dla obrońcy Legii i jego kolegów nadchodzi. Już w najbliższy piątek “Wojskowi” zagrają na bardzo niewygodnym terenie w Zabrzu, gdzie nie będą faworytem starcia z Górnikiem. Podopieczni Michala Gasparika muszą jednak uważać na najbardziej wszechstronnego z Warszawiaków. Strzeli, poda, pozamiata. Rafał Augustyniak.