Niebywałe, kto kupił klub pełen długów. Gwiazdorski kwartet. "Chcą namieszać"

Niebywałe, kto kupił klub pełen długów. Gwiazdorski kwartet. "Chcą namieszać"
IMAGO / pressfocus
Piotrek - Przyborowski
Piotrek PrzyborowskiDzisiaj · 13:00
Jeszcze niedawno wydawało się, że przestanie istnieć. Teraz Estrela Amadora chce mocno namieszać w portugalskim futbolu. Pomóc mają jej w tym nowi właściciele, wśród których nie brakuje światowej klasy piłkarzy o wspólnej przeszłości.
Ligą portugalską od dekad rządzi niepodzielnie “wielka trójka”, czyli Benfica, FC Porto i Sporting. Po raz ostatni mistrzostwo wyrwała im ćwierć wieku temu Boavista. I chociaż wciąż niewiele wskazuje, aby w najbliższym czasie któraś z drużyn miałaby zbliżyć się do sukcesu “Panter”, niedługo tamtejszym potentatom może wyrosnąć groźny konkurent. Sześć lat temu Estrela Amadora powstała jak feniks z popiołów, a teraz znów rywalizuje w Primeira Lidze. Za sprawą nowych inwestorów celuje jednak znacznie wyżej.
Dalsza część tekstu pod wideo

40 milionów w sześć lat

Obecna Estrela Amadora jest następczynią tej “oryginalnej”, która powstała w latach 30., a kres jej działalności z uwagi na ogromne długi nastąpił w 2011 roku. Wtedy sprawy w swoje ręce wzięli kibice, którzy założyli nowy zespół. To właśnie ten latem 2020 dokonał fuzji z Sintra Football, a nowy twór zainwestował Paulo Lopo. Biznesmen, który dorobił się na działalności w marketingu, wyłożył wówczas na klub około 72 tysiące euro. Przez sześć lat odbudował Estrelę i przywrócił ją do Primeira Ligi, a do tego zwielokrotnił jej wartość. Teraz uznał, że sięgnął swojego sufitu i zdecydował się na sprzedaż udziałów na rzecz grup inwestycyjnych: ADvantage i LEAD, wspieranych przez KI Group. Łącznie na całej transakcji zainkasował… 40 milionów euro.
- Nie byłem szczególnie zaskoczony, że Lopo zdecydował się na sprzedaż klubu, bo to w zasadzie był jego plan już od jakiegoś czasu. W kilka lat podwyższył diametralnie wartość Estreli. Kibice jego decyzję początkowo przyjęli w dość mieszany sposób. Z jednej strony cieszyli się, że klub czeka coś nowego, z drugiej kiedy w grę wchodzi zagraniczny kapitał, nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Nowi właściciele zorganizowali więc konferencję prasową, podczas której w przejrzysty sposób wszystko wyjaśnili. Dlatego teraz duża część fanów jest podekscytowana. Choć oczywiście nadal są też tacy, którzy podchodzą do całej sprawy nieco ostrożniej i czekają na rozwój wydarzeń - opowiada nam Francisco Guerra, dziennikarz portugalskiego dziennika Record.
Nie można się dziwić kibicom, skoro na pierwszy rzut oka wyżej wymienione nazwy brzmią dość anonimowo. ADvantage i LEAD specjalizują się jednak w inwestycjach związanych ze sportem, a kieruje nimi Alexandre Bente, prawnuk założyciela Adidasa, Adiego Dasslera. W konsorcjum zaangażowane są też znane postacie ze świata futbolu: trzej mistrzowie świata - Thomas Mueller, Mats Hummels i Lucas Hernandez, a także Yann Sommer. Takie nazwiska z jednej strony mają zapewnić wiarygodność nowych właścicieli, a z drugiej - mogą służyć niezliczonymi i bezcennymi kontaktami.
- Oczywiście takie postacie jak Muller czy Hummels są w Portugalii doskonale znane jako byli piłkarze, ale nie sądzę, żeby ich zaangażowanie w klub było duże. Pewnie działa to dość podobnie jak w przypadku Viniciusa, który jest powiązany z grupą właścicielską FC Alverki. Brazylijczyk raz pojawił się nawet na meczu tego zespołu i nie można wykluczyć, że teraz z nowymi inwestorami Estreli będzie tak samo. To jednak przede wszystkim relacja stricte biznesowa. Nie zarządzają klubem i nie mają w nim decydującego głosu. Mają po prostu znane nazwiska i wchodzą w skład większej grupy inwestycyjnej - przyznaje Guerra.

Nie będą filią Bayernu

Może sam stopień zaangażowania wyżej wymienionej czwórki w codzienne funkcjonowanie Estreli nie jest tak kluczowy, ale ich wspólna przeszłość i owszem. Każdy na pewnym etapie swojej kariery reprezentował bowiem barwy Bayernu Monachium. Jeśli tego byłoby za mało, to Johannes Mosmang, nowy prezes “Tricolores”, jak nazywana jest ekipa z Amadory, przez dekadę pracował w strukturach Bayernu. Był tam odpowiedzialny za m.in. wdrażanie nowych zawodników do klubu i zapewnienie im pomocy w odnalezieniu się w stolicy Bawarii. Dzięki swojej pracy siłą rzeczy posiada liczne kontakty na rynku niemieckim, które teraz z pewnością mogą przydać mu się w Portugalii.
Zresztą Estrela już przed finalizacją przejęcia przez nowych inwestorów, dość chętnie sięgała po piłkarzy grających w Niemczech. Teraz ten kierunek może być jeszcze mocniej eksplorowany, co potwierdził zresztą sam Mosmang. Tego lata na Estadio da Reboleira w ramach transferu definitywnego z Bayernu trafił Lovro Zvonarek. Nowy prezes klubu przyznał, że z uwagi na jego liczne kontakty nie należy wykluczać kolejnych ruchów na linii Amadora - Monachium. Przy czym nie ma mowy, aby “Die Roten” postanowili stworzyć na Półwyspie Iberyjskim swój klub satelicki.
- Nie sądzę, aby Estrela Amadora zdecydowała się na takie wyjście. Mówimy tu wciąż o klubie z naprawdę bogatą historią, który ma w swoim dorobku Puchar Portugalii. Jasne, że później zbankrutowali i przez ponad dekadę byli poza elitą, ale teraz ponownie mogą być przynajmniej ligowym średniakiem. Pamiętajmy, że podobnie jak inne portugalskie zespoły, również oni chętnie wypożyczali obiecujących zawodników z Benfiki, Sportingu czy Porto i niewykluczone, że teraz podobnie może wyglądać ewentualna współpracę z Bayernem czy innymi niemieckimi drużynami. Nie uważam, by było w tym coś złego. Dla Estreli to bowiem szansa, aby zyskać naprawdę jakościowych zawodników, którzy na boisku będą potrafili zrobić różnicę - opowiada Guerra.

Długi i puchary

Póki co jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, aby przewidzieć, jak będzie wyglądać Estrela pod rządami nowych właścicieli, ani też w jakim rzeczywiście stopniu w cały ten proces będą zaangażowani Mueller, Hummels i spółka. Niemieckie rządy w klubie trwają od zaledwie miesiąca, więc nie było jeszcze czasu na żadne znaczące zmiany. Ze stanowiska prezydenta ustąpił rzecz jasna Paulo Lopo, ale jego syn Francisco wciąż działa w roli CEO. Jego zadaniem będzie zapewnić ciągłość operacyjną całego klubu. Ma też wspomóc Niemców we wdrożeniu się w strukturę organizacyjną “Tricolores” i przygotować ich do nadchodzących wyzwań.
A tych nie brakuje. Sytuacja finansowa Estreli nadal jest daleka od idealnej. Jej aktualny dług szacowany jest na około 25 milionów euro. Mosmang i spółka zobowiązali się do spłaty zadłużenia, natomiast cały proces najpewniej trochę jeszcze potrwa. Problem stanowi też klubowa infrastruktura. W tym sezonie podopieczni Pepy musieli zagrać już dwa mecze poza Estadio da Reboleira, bo murawa na ich domowym obiekcie była w opłakanym stanie i władze ligi nie pozwoliły rozegrać na grę. Klub już ją wymienił i powrócił na swój stadion, ale kolejne inwestycje są niezbędne. Podobnie jak budowa własnego ośrodka treningowego.
Estrela bez wątpienia dysponuje jednak potencjałem, aby namieszać w lidze portugalskiej. Może nie zdetronizuje “wielkiej trójki”, lecz ma realne szanse, aby w kolejnych latach przynajmniej zadomowić się w górnej połowie ligowej tabeli. A potem można pomarzyć o czymś większym, może nawet europejskich pucharach. Dotąd zespół z Amadory wystąpił w nich dwukrotnie. W latach 90. przewinął się przez Puchar Zdobywców Pucharów i Puchar Intertoto, a w tym drugim jego rywalem był nawet Ruch Chorzów. Sam Lopo jeszcze przed sprzedażą klubu zapowiadał, że jego celem jest powrót do rozgrywek kontynentalnych. Nowi włodarze podtrzymują te ambicje.
- Klub chce się przede wszystkim z roku na rok rozwijać. Oczywiście wiele zależy od tego, ile pieniędzy zostanie wpompowanych w Estrelę przez nowych właścicieli. Zespół już teraz jest konkurencyjny, a do tego ma dobrego trenera, którym bez wątpienia jest Pepa. Już ten sezon powinni zakończyć na znacznie wyższym miejscu niż to miało miejsce w poprzednich latach, kiedy niemal do końca musieli walczyć o uniknięcie spadku. Na razie jeszcze jest pewnie trochę za wcześnie, aby włączyć się do walki o europejskie puchary, natomiast w perspektywie dwóch czy trzech lat może być to realny cel - uważa Guerra.

Dyskusja

Przeczytaj również