Mocny transfer Legii Warszawa. Świetne liczby, duże kluby w CV. "Idealnie pasuje"

Rozegrał ponad 200 meczów dla dwóch topowych czeskich klubów, strzelając w ich barwach 92 gole. Z reprezentacją, w której uzbierał kilkadziesiąt występów, był nawet na ostatnim mundialu. Jan Kuchta, nowy napastnik Legii, to w skali Ekstraklasy naprawdę bardzo ciekawy piłkarz.
Marek Papszun nie chciał, by atak Legii w dalszym ciągu był oparty jedynie na tercecie Łukasz Zjawiński - Rafał Adamski - Mileta Rajović. Chociaż pierwsza dwójka w ostatnich dwóch meczach z Zagłębiem i Koroną strzeliła łącznie trzy gole, na Łazienkowską postanowiono ściągnąć posiłki w postaci kolejnego napastnika. I to takiego, który szybko powinien zostać liderem ofensywy.
Jan Kuchta, bo o nim mowa, przychodzi do Legii na wypożyczenie ze Sparty Praga. “Wojskowi” w umowie zapewnili sobie też ewentualną opcję wykupu. Czy z niej skorzystają? Czas pokaże. Wydaje się natomiast, że powinni mieć z 29-latka sporo pożytku.
Błysk i duży transfer
Urodzony w Libercu snajper dość późno wypłynął na szerokie wody. Chociaż od najmłodszych lat był powoływany do reprezentacji młodzieżowych, na niwie klubowej długo czekał na poważną szansę. Przełom nastąpił w sezonie 2019/20, gdy odszedł ze Slavii Praga (w której do tamtego momentu zaliczył jeden występ) i przywdział barwy Slovana Liberec. Pokazał się na tyle nieźle (siedem goli i trzy asysty w 27 meczach), że… wróciła po niego Slavia.
Tym razem Kuchta nie miał już zamiaru być w stolicy tłem. Szybko wskoczył do podstawowej jedenastki i potwierdził klasę. Przez półtora roku uzbierał aż 32 bramki i 13 asyst w 67 rozegranych spotkaniach. Regularnie trafiał nie tylko na krajowym podwórku, ale i w pucharach, gdzie w Lidze Europy i Lidze Konferencji karcił Niceę, Feyenoord, Union Berlin czy Maccabi Hajfa.
To wtedy, w środku sezonu 2021/22, parol na czeskiego napastnika zagiął rosyjski Lokomotiw Moskwa, wykładając na stół aż pięć milionów euro i proponując samemu zawodnikowi prawie trzykrotną podwyżkę pensji. Miesiąc przed tym, jak rosyjskie wojska rozpoczęły inwazję na Ukrainę, Kuchta wylądował w kraju, który szybko i nie bez powodu został wyklęty przez piłkarski świat.
Jak zareagował na to sam piłkarz? Początkowo nie palił się do odejścia, choć FIFA umożliwiła zawodnikom grającym w lidze rosyjskiej rozwiązanie kontraktów. Agent Kuchty mówił wówczas tak:
- Oczywiście obserwujemy rozwój sytuacji, ale Kuchta pozostaje w Rosji. Będzie grał normalnie. Warunki kontraktu, w tym jego pensja, pozostają w mocy.
W Pradze świetnie, w Danii gorzej
Ostatecznie jednak Czech nie zabawił w Rosji zbyt długo. Po pół roku i rozegraniu zaledwie 11 meczów (trzy gole, dwie asysty) najpierw odszedł na wypożyczenie do Sparty Praga, a następnie z tym samym klubem związał się definitywnie. “Bordowi” wykupili go za 2,5 mln euro.
Od tamtej pory, aż do teraz, Kuchta grał dla Sparty, w międzyczasie zaliczając jedynie półroczny epizod w duńskim FC Midtjylland. Skandynawii zdecydowanie nie podbił. Choć początkowo dostawał sporo szans, to spisywał się kiepsko. Najlepszy występ zaliczył w meczu Pucharu Danii z drugoligowcem. Jego licznik w ekipie “Wilków” przestał tykać po 16 meczach, w których zdobył dwie bramki i zaliczył dwie asysty.
Jeśli coś w kontekście Kuchty może dziś martwić, to chyba właśnie fakt, że nigdzie poza Czechami póki co nie został zweryfikowany pozytywnie. Ale już zostając na jego krajowym podwórku - zapracował tam na status prawdziwej gwiazdy. Dla Sparty w 156 meczach strzelił 60 goli i zanotował 32 asysty. Jeszcze w poprzednim sezonie (2025/26) brał bezpośredni udział przy aż 22 trafieniach wicemistrzów Czech. Wcześniej potrafił m.in. zanotować sezon z ligowym double-double. Podczas kampanii 2022/23 wykręcił kapitalny wynik 17 bramek i 10 asyst, aż sześciokrotnie trafiając w grupie mistrzowskiej.
Dziś Kuchta ma w swoim CV trzy tytuły mistrza Czech (dwa ze Spartą, jeden ze Slavią), dwa Puchary Czech (jeden ze Spartą, jeden ze Slavią) i koronę króla strzelców tamtejszej ligi z sezonu 2020/21. Uzbierał ponadto 11 bramek w europejskich pucharach i ich eliminacjach.
Do Legii trafia napastnik, który ma też spore doświadczenie reprezentacyjne. Był w kadrze na miniony mundial, choć nie rozegrał choćby minuty. Ostatnie lata jego przygody z kadrą to zresztą spora sinusoida. Czasami powołania dostawał, czasami nie. Już od dłuższego czasu nie stanowi o sile ataku naszych południowych sąsiadów. Mimo to uzbierał 31 występów i miał kilka złotych momentów. O jednym z nich przekonaliśmy się boleśnie, bo to właśnie Kuchta trafił w pamiętnym meczu z Polską podczas eliminacji do EURO 2024. Podwyższył wtedy na 3:0. Wcześniej w Lidze Narodów potrafił karcić Hiszpanię czy Szwajcarię. Przeciwko “La Roja” zaliczył swój zdecydowanie najlepszy występ w reprezentacji. W spotkaniu zakończonym remisem 2:2 nie tylko zdobył bramkę, ale też zanotował asystę.
Dobry, ale krnąbrny
Jaki to w ogóle piłkarz? Swoją opinią na kanale Meczyki podzielił się dziennikarz Przeglądu Sportowego i ekspert od ligi czeskiej, Grzegorz Rudynek.
- To piłkarz, z punktu widzenia Legii i Marka Papszuna, na już, na teraz, gotowy. Jego profilowe czynniki idealnie pasują pod wymogi trenera Legii. Jest takim piłkarzem, jakiego Papszun lubi, czyli intensywnym. Potrafi zrobić burzę w linii obronnej rywala. Ekstremalnie pressuje. Do tego wykończenie akcji, finalizacja. Znajomy analityk z Opty wyliczył, że w statystyce średniej goli na 90 minut, jest to historycznie trzeci najlepszy snajper czeskiej ligi. To są te dobre wiadomości - mówi Rudynek.
Sporo mówi się natomiast o tym, że z Kuchtą problemy mogą być przede wszystkim poza murawą, nie na samym boisku.
- W czeskich mediach przewijało się, że to piłkarz - jakby to określić - krótkoterminowy. Wszyscy mówią, że początek będzie miał znakomity, a później mogą zacząć się schody. Jeśli pojawi się jakaś konkurencja, słabsza forma, zostanie odsunięty od składu, trafi na ławkę rezerwowych raz czy drugi, mogą pojawić się problemy wynikające z jego charakteru. Z tego, że zaczyna okazywać swoje niezadowolenie, frustrację. Tu może nie jest problemem samo to, że piłkarz jest sfrustrowany, że nie gra, bo to może motywować, napędzać, ale jak to określił jeden znajomy - problemem jest to, że on nie potrafi tej frustracji wentylować z siebie, tylko zaczyna zarażać nią innych, w szatni okazywać niezadowolenie. Albo coś zrobi niemądrego poza boiskiem, czego były przykłady w czasach jego gry dla Sparty - dodaje nasz rozmówca.
Być może Kuchta debiutu w koszulce Legii doczeka się już w najbliższy piątek, gdy “Wojskowi” u siebie zagrają z Radomiakiem.