Mocny transfer w Ekstraklasie. Niedawno dzielił szatnię z wielkimi gwiazdami

Mocny transfer w Ekstraklasie. Niedawno dzielił szatnię z wielkimi gwiazdami
Maciej Rogowski Photo / shutterstock
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 13:20
Podróż po świecie rozpoczął w Legnicy. Zwiedził trzy kontynenty. Walczył o miejsce w składzie Dimitrim Payetem i Philippe Coutinho. Teraz z powrotem ląduje w Polsce. Maxime Dominguez wraca do Ekstraklasy. W Miedzi imponował, teraz musi wejść w duże buty jako gracz Cracovii.
Transfer do Polski otworzył Maxime’owi Dominguezowi drzwi do ciekawej kariery za oceanem. Szwajcar zaimponował w Miedzi Legnica, a potem, przez Raków Częstochowa (błyskawicznym przelotem) i Gil Vicente trafił na drugą stronę Oceanu Atlantyckiego. Po przygodzie w Brazylii i USA wraca jednak nad Wisłę. 29-latek został zawodnikiem Cracovii i dostanie w niej wymagające zadanie zastąpienia Mikkela Maigaarda. Poprzedni pobyt w Ekstraklasie pokazał, że w naszej lidze pomocnik czuje się niczym ryba w wodzie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Trampolina w Legnicy

Maxime Dominguez w 2021 roku trafiał do Polski z drugiej ligi szwajcarskiej. Wylądował wówczas na drugim poziomie rozgrywkowym w naszym kraju, zasilając szeregi liczącej na awans Miedzi Legnica. W ojczyźnie dał się poznać jako wszechstronny pomocnik i na Dolnym Śląsku od początku postrzegano w nim kandydata do bycia bardzo istotnym ogniwem zespołu.
- To zawodnik do środka pola, bardzo dobrze wyszkolony technicznie, ze świetną lewą nogą, ale też z niezłym odbiorem piłki, a zależało mi właśnie na takim profilu środkowego pomocnika. Poza tym to zawodnik uniwersalny - bardzo dobrze radzi sobie jako typowy środkowy pomocnik, na pozycjach “sześć” i “osiem”, ale też w razie potrzeby może grać wyżej i to jest jego duży atut - mówił o nim ówczesny trener “Miedziowych”, Wojciech Łobodziński.
Charakterystyka ta szybko potwierdziła się na boiskach I Ligi. Dominguez wszedł do niej z drzwiami i futryną. Z miejsca stał się liderem zespołu. Ominął tylko trzy spotkania - dwa z powodu zawieszeń za kartki i jedno w ostatniej kolejce, gdy Miedź grała już o “pietruszkę”. Ekipa z Legnicy w cuglach wygrała wyścig o Ekstraklasę, a Szwajcar był niekwestionowaną gwiazdą.
- Gdy zobaczę, że nam nie idzie i na murawie dzieje się coś złego, staram się przekładać moją postawę na zespół i zagrzewać chłopaków do boju. Na boisku jesteśmy jednością, jesteśmy braćmi. Jeśli nie miałbym takiej postawy, to mógłbym wybić sobie z głowy dobry wynik - tłumaczył w wywiadzie dla klubowych mediów.
Po awansie pojawiło się zainteresowanie ze Szwajcarii czy drugiej ligi niemieckiej, ale Dominguez postanowił zostać. Choć Miedź spadła z hukiem już w pierwszym sezonie, widać było dobrze, że ma naprawdę wyróżniającego się pomocnika. Pobyt w Legnicy okazał się trampoliną do ciekawej kariery.

Pięć lig w cztery lata

Dobra postawa Domingueza zaowocowała zmianą barw od razu po relegacji “Miedziowych”. Rynkową okazję w postaci wolnego transferu wykorzystał bijący się o najwyższe cele Raków Częstochowa. I, jak się okazało, ubił niezły interes. Już po miesiącu sprzedał pomocnika za 200 tysięcy euro, choć Szwajcar w barwach “Medalików” tylko raz, przez 59 minut w Superpucharze Polski.
Nowym pracodawcą Domingueza zostało portugalskie Gil Vicente. Tam urodzony w Genf zawodnik zaliczył mocne wejście do Liga Portugal. Początkowo ustawiany ofensywnie - na skrzydle lub za plecami napastnika, strzelił pięć goli i zanotował trzy asysty w pierwszych dziesięciu kolejkach, trafiając do siatki Benfiki czy Bragi.
Z czasem przestał notować właściwie jakiekolwiek liczby i popadł w przeciętność. Wystarczyło to jednak, aby zapracować na kolejny ciekawy transfer. Gil Vicente, podobnie jak Raków, szybko zarobiło na Dominguezie. Musiało co prawda oczekać rok, ale wyszło o ponad “bańkę” na plus, bo latem 2024 roku brazylijskie Vasco da Gama zapłaciło aż półtora miliona euro.
Kierunek południowoamerykański był mocno nietypowy, ale i naprawdę interesujący - nie tylko pod względem miejsca do życia. W Rio de Janeiro dawny zawodnik Miedzi Legnica dzielił szatnię z m.in. Philippe Coutinho, Dimitrim Payetem czy Garym Medelem. Piłkarzami, którzy dobrze znali futbol na najwyższym poziomie.
- Futbol w Brazylii jest czymś szalonym. To była naprawdę fajna przygoda. Podobało mi się - tak Dominguez podsumowywał pobyt w Kraju Kawy w rozmowie z TSN.
Określenie “przygoda” pasuje zresztą jak ulał. Dominguez musiał walczyć o miejsce w składzie ze wspomnianymi Coutinho czy Payetem. W efekcie grał mało i głównie wchodząc z ławki. Po pół roku i 14 występach (z jednym golem i jedną asystą) ponownie zmienił otoczenie. W kwietniu 2025 wypożyczenie z opcją wykupu dopięło grające w Major League Soccer Toronto FC. Tym samym Dominguez w ciągu niespełna czterech lat od opuszczenia Szwajcarii zwiedził pięć klubów i pięć różnych lig (I liga, Ekstraklasa, portugalska, brazylijska i MLS).
- Mieliśmy w Vasco wielu czołowych piłkarzy na mojej pozycji, więc nie było łatwo grać - wspominał potem. [Przenosiny do Toronto - przyp. red.] to dla mnie naprawdę dobry ruch. Nie czułem się szczęśliwy z powodu mojej sytuacji w Brazylii. (...). Chcę grać i chcę pokazać, co potrafię na boisku - tłumaczył Dominguez, gdy zameldował się w Kanadzie.
Choć Szwajcar w MLS grał regularnie, to po zakończeniu sezonu jego klub nie skorzystał z możliwości przeprowadzenia transferu definitywnego. Tej zimy Dominguez wrócił więc do Vasco. Zagrał nawet w jednym meczu, ale zabawił w Rio równie krótko, co w Częstochowie.
- Nigdy nie przekonał fanów, że może odnieść sukces w klubie - podsumowywał jego związek z Vasco portal Esporte News Mundo.

Znów w Ekstraklasie

Pozyskanie Domingueza ogłosiła niedawno Cracovia. Tym samym po dwóch i pół roku pomocnik wraca do Polski, skąd wypłynął na szerokie wody. Jego wojaże po Portugalii i obu Amerykach nie budziły zachwytu, ale nad Wisłą ma naprawdę dobrą markę. Dlatego w Krakowie powierzono mu bardzo istotną rolę.
“Pasy” straciły w zimowym okienku Mikkela Maigaarda, czołowego pomocnika Ekstraklasy, który w ciągu dwuletniego pobytu w klubie nie ominął ani jednego spotkania. Duńczyk dość niespodziewanie przystał na ofertę pierwszoligowej Wieczystej Kraków. Nowy nabytek najprawdopodobniej ma wejść w jego buty. Poprzeczka jest więc zawieszona wysoko.
Dominguez w Miedzi pokazał już jednak, że potrafi “ciągnąć wózek”. Pozostaje zweryfikować, czy w zespole o większych ambicjach również będzie w stanie wyróżniać się na poziomie Ekstraklasy.
- Naprawdę cieszę się, że wracam do Polski. Zostałem tutaj bardzo miło przyjęty, więc jestem szczęśliwy. Gra na trzech kontynentach dała mi ogromne doświadczenie - w Brazylii, w Toronto, ale też w Europie. Jestem piłkarzem, który zawsze daje z siebie wszystko na boisku. Lubię asystować, strzelać gole i grać ofensywnie. Mogę obiecać, że zrobię wszystko dla tej koszulki - przekonywał nowy nabytek w rozmowie z Cracovia TV.
W zaciętej walce o europejskie puchary i mistrzostwo w tym sezonie Ekstraklasy, każdy spadek jakości okaże się podwójnie bolesny. Dlatego przy Kałuży muszą liczyć, że Dominguez dowiezie odpowiedni poziom. Jeśli nawiąże do tego, co pokazał w Legnicy, będą na to spore szanse. A jeżeli doświadczenie ze zwiedzonych w międzyczasie lig zaprocentowało, to Szwajcar może być nie tylko ważnym ogniwem “Pasów”, ale i graczem wyróżniającym się w skali całej ligi.

Przeczytaj również