Genialna decyzja Mourinho. Całkowicie odmieniła Real Madryt

Genialna decyzja Mourinho. Całkowicie odmieniła Real Madryt
charnsitr / shutterstock
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 08:36
W dwóch poprzednich letnich okienkach Real Madryt ściągnął prawych obrońców z najwyższej półki. Chichot losu polega na tym, że Trent Alexander-Arnold i Denzel Dumfries mieli ze sobą rywalizować, a obaj muszą pogodzić się z rolą rezerwowych. Fede Valverde staje się najlepszym prawym obrońcą na Bernabeu, a może i na świecie.
Real Madryt fruwa w ostatnich tygodniach. “Królewscy” po ostatniej przerwie reprezentacyjnej rozegrali pięć spotkań, odnieśli komplet zwycięstw, strzelając przy tym aż 15 goli. W stolicy Hiszpanii zapomniano już o chwiejnym początku sezonu i porażkach z Betisem oraz Atletico. Punktem wspólnym ostatnich triumfów jest jedna decyzja taktyczna Jose Mourinho, która zmieniła wszystko. W każdym z poprzednich pięciu meczów na prawej obronie grał Fede Valverde. I robił to tak, że ręce same składały się do oklasków.
Dalsza część tekstu pod wideo
W El Clasico Urugwajczyk udowodnił, dlaczego zasługuje na opaskę kapitana. Wykazał się charakterem i zawziętością, zacisnął zęby, kiedy już w okolicach 20. minuty doznał urazu. Dumfries od razu ruszył na rozgrzewkę, natomiast Fede wstrzymał zmianę. Pokazał, że chce jeszcze grać. Ostatecznie spędził na murawie ponad godzinę, nie popełniając w tym czasie praktycznie ani jednego błędu. Na wpół zdrowy nominalny pomocnik rewelacyjnie radził sobie z Anthonym Gordonem czy Joao Cancelo. Triumf nad Barceloną miał oczywiście wielu innych bohaterów, ale nie można zapominać o madryckiej “ósemce”.
- Muszę wspomnieć o Fede. Grał z kontuzją przez 40 minut, ale nie chciał zejść z boiska. Walczył. Został zmieniony dopiero, kiedy już nie mógł grać - przyznał Jose Mourinho po konkwiście Camp Nou.

Niedziałający system

Jeszcze kilka tygodni temu nastroje w Realu były zupełnie inne, wręcz minorowe. Zespół oczywiście pokonywał wszystkich słabszych rywali, jednak w ważniejszych meczach wyglądał dokładnie tak, jak w poprzednim sezonie. Czyli słabo. Zarówno z Atletico, jak i z Romą potwierdziło się, że duet Valverde - Tchouameni w środku pola to proszenie się o kłopoty. Obaj są świetnymi piłkarzami, dysponują masą atutów, ale żaden z nich nie jest rozgrywającym w stylu Toniego Kroosa. Uwidoczniło się to na Stadio Olimpico, gdzie w pierwszej połowie Thibaut Courtois wymienił więcej podań od Urugwajczyka i Francuza.
- Po bójce Fede z Tchouamenim Real stanął przed idealną okazją, aby sprzedać jednego z nich i zbudować pomoc, która miałaby ręce i nogi. Klub wydał jednak setki milionów, a oni nadal grają ze sobą w środku. Przejście z dwójki Modrić - Kroos na Valverde - Tchouameni jest okropne. To katastrofalny duet, nie potrafi wprowadzić kontroli w drugiej linii. Największym problemem nie jest nawet to, że jeden stłukł drugiego - pisał po meczu z Romą Albert Ortega z El Confidencial.
“Los Blancos” ostatecznie dokonali w Wiecznym Mieście remontady z 1:3 na 4:3. Stało się to po wejściu Ardy Gulera, który miał udział przy trzech bramkach i przesunięciu Valverde na prawą obronę. Naturalnym ruchem byłaby zmiana Dumfriesa na Trenta, aczkolwiek Mourinho ewidentnie nie chciał rezygnować z Urugwajczyka. I to się opłaciło, mówimy bowiem o zbyt topowym piłkarzu, aby z niego nie korzystać. Kluczem jest to, aby w pełni zmaksymalizować jego możliwości.

Oda do Fede

Tuż po pokonaniu Romy Real rozbił Sevillę 4:1. Valverde tym razem od początku zagrał na prawej obronie, spisując się fantastycznie. Miał w tym meczu najwięcej wygranych pojedynków, utrzymał celność zagrań na poziomie 90%, a do tego wybił piłkę, która zmierzała do bramki po strzale Felixa Correi. Trzy dni później na Bernabeu przyjechał RB Lipsk. Fede tym razem musiał mierzyć się z Antonio Nusą, jednym z lepiej rokujących lewoskrzydłowych młodego pokolenia. I po raz kolejny kapitan “Los Blancos” zdał egzamin. Przeciwko “Bykom” zanotował aż 116 kontaktów z piłką, 81 celnych podań, wykreował kolegom trzy okazje. Sam oddał dwa strzały, wykonał cztery wślizgi i wszystkie skuteczne. To było partidazo w jego wykonaniu.
Przed El Clasico w hiszpańskiej prasie pojawiały się różne warianty składu Realu. Nie brakowało doniesień, że Mourinho nieco zamiesza i postawi na Dumfriesa. “The Special One” nie miał jednak żadnego powodu, aby odejść od ustawienia, które zaowocowało serią zwycięstw w dobrym stylu. Desygnował do gry Valverde, a ten znów dowiózł. Nie przeszkodziły mu ani problemy zdrowotne, ani Gordon, ani żaden inny gracz Barcelony. Postawił na prawej stronie szlaban, a podopieczni Flicka grzecznie przed nim stanęli.
- Trochę boli mnie, kiedy wystawiam Fede na prawej stronie i muszę zostawić nominalnych obrońców na ławce. Ale on gra tak dobrze. To jest Fede, gdybym miał czterech takich piłkarzy, to wystawiłbym wszystkich - na prawej obronie, skrzydle, w środku pola i na “dziesiątce”. To jeden z najbardziej wszechstronnych piłkarzy świata. Gdyby założyć mu rękawice, mógłby być bramkarzem - zachwalał Mourinho.

Merytokracja

Valverde na prawej flance nie jest nowinką taktyczną. W 2022 roku jako skrzydłowy zaliczył asystę w wygranym 1:0 finale Ligi Mistrzów z Liverpoolem. Dwa lata później “Królewscy” ponownie zdominowali Europę z Urugwajczykiem bliżej bocznej strefy. Na przedmeczowych rozpiskach teoretycznie był środkowym pomocnikiem, ale Toni Kroos samodzielnie zarządzał wówczas centralną strefą, dzięki czemu wychowanek Penarolu mógł operować bardziej jako prawy pomocnik.
Z kolei w poprzednim sezonie Alonso w kilku meczach testował Valverde na boku defensywy. Piłkarz nie do końca to akceptował, przed wrześniowym starciem z Kajratem powiedział dosłownie, że “nie urodził się, aby grać na prawej obronie”. W dalszej fazie rozgrywek zarówno Xabi, jak i Arbeloa rzadziej stosowali ten manewr. Po transferze Dumfriesa można zaś było uznać, że pomocnik już nigdy więcej nie będzie przesuwany do obrony. Problem w tym, że sprowadzony z Interu Holender oraz Alexander-Arnold nie gwarantują wystarczającej jakości. A najlepszy Real to ten z Fede przy linii bocznej.
- Fede najmniej błyszczy jako środkowy pomocnik. Wolę go oglądać bliżej bocznej strefy, jego skrzydłowego lub obrońcę. Ze względu na jego dynamikę, warunki fizyczne i umiejętność rozgrywania, to odpowiednia pozycja dla niego. Nie mam wątpliwości, że może być jednym z najlepszych prawych obrońców świata - powiedział Guti w rozmowie z Tomasem Roncero. - Valverde olśniewa, gra wybitnie na boku defensywy. Widać, że z każdym meczem czuje się coraz swobodniej na tej pozycji. Ma wszystkie cechy, aby stać się najlepszym prawym obrońcą świata. Jest solidny w tyłach, wygrywa większość pojedynków, może lepiej korzystać ze swojej szybkości niż w środku pola. W klubie ucichają dyskusje na temat tego, kto powinien grać na tej pozycji - opisał Sergio Lopez z dziennika AS.
Valverde w wielu wywiadach podkreślał, że Kroos jest jego największym idolem. U jego boku ugruntował pozycję w Madrycie, odziedziczył nawet po nim numer, ale nie zdołał przejąć roli reżysera gry. “Królewscy” ponieśli zbyt wiele porażek z parą Fede - Tchouameni w drugiej linii, aby nie dostrzec konieczności zmian. Co nie oznacza, że którykolwiek z nich miałby usiąść na ławce. Skuteczne rozwiązania nie muszą wcale być drastyczne. Wystarczyło bowiem zmienić Urugwajczykowi pozycję, a do pary z Francuzem dobrać zawodnika pokroju Bernardo Silvy czy Ardy Guler, którym bliżej do profilu rozgrywającego. Tak oto Real wrócił na zwycięskie tory, stając się ponownie kandydatem do walki o najważniejsze trofea.
Sezon jest zbyt długi, aby Dumfries i Trent niemal w całości przesiedzieli go na ławce. Obaj dostaną swoje minuty w nadchodzących miesiącach, natomiast prawdopodobnie będzie ich znacznie mniej niż przypuszczano na starcie sezonu. Mourinho nie może patrzeć na nazwiska czy okazałe dokonania obrońców z czasów gry w Interze i Liverpoolu. Liczy się tu i teraz. Na dziś nie ma w Realu lepszego wyboru na prawą stronę defensywy niż Valverde. Nikt nawet nie powinien z tym polemizować.

Dyskusja

Przeczytaj również